FANDOM


Kanon
kanon
Real
Świat rzeczywisty
Emblem Imperium

Cień Imperium: Rozdział 10

EVO Trooperzy, wyborowe jednostki Imperium przystosowane do operacji na wysoce niebezpiecznych obszarach. Na zwiad do miasta toksyn nie można było wysłać zwykłych zwiadowców, szybko zabiłyby ich rakghule bądź zanieczyszczenia. Wyspecjalizowani żołnierze prędko znaleźli siedzibę Nowych Mandalorian, oddziały szturmowe były odpowiednio przygotowywane. Ulepszano ich hełmy oraz zorganizowano dla nich dodatkowy trening mający na celu poznanie warunków panujących w siedzibie celu. Szturmowcy mieli zaatakować pod przywództwem generała Tarre.
Natarcie ruszyło, niczego nie spodziewający się Mandalorianie zostali zaskoczeni wybuchem bramy hangaru. Przez szczelinę wleciało 10 promów Sentinel, które opuścili szturmowcy uderzeniowi z ulepszonym pancerzem, jednak charakterystyczne czerwone malowanie wciąż pozostało na ich czystych zbrojach. Imperialni przeszli przez główne drzwi prowadzące do wnętrza bazy, gdzie się podzieli na odpowiednie części całego kompleksu, aby infiltracja przebiegła szybko i skutecznie. Operacja przebiegła szybko, ale niezbyt skutecznie - niemal 60% imperialnych padło, a było ich znacznie więcej, niż Mandalorian, którzy są wspaniałymi wojownikami.
Na polu bitwy znajdował się także Casian Ordo, którego to wysłano, aby ostatecznie rozprawił się z dowódcą grupy. Ten jednak zdołał uciec, sprytnie wymknął się szeroką siecią dawno nieużywanych tuneli ściekowych, które to były przepełnione kwasami zdolnymi przepalić nawet durastal. Kerrin Dub've ubrał na siebie zbroję wykonaną z beskaru, który jednak był odporny na substancje.

 – Hahaha! Kurwa, tego się nie da zapomnieć! – Powiedział rozbawiony Maveric popijając co chwilę łyczek drogiego whisky.
 – Były lepsze! Pamiętasz przygodę na Batuu?
 – Tą z pułapką Carlissiana? No pewnie, że pamiętam... – Axerowi przerwało połączanie od Kerrina Dub've, oczywiście je odebrał, po czym Gel'vri wstał i podszedł do okna trzymając w ręce szklankę nissańskiego srebra. – Czego chcesz? – Zapytał znacznie chłodniejszym tonem.
 – Tego, że Imperium już nas dopadło.
 – Eee tam, to było do przewidzenia! Kurwa przylatuj do nas na Korelię, zaprosimy jakieś twi'lekańskie dupeczki, będzie zajebiście. Elo! – Powiedział lekko pijany Mandalorianin, po czym wyłączył komunikator.
 – Ale żeś mu nagadał, deklu! Jeszcze się obrazi! – Dodał Krill, który był w identycznym stanie. – Ej, może nie czekamy na niego, znam kilka takich Twi'lekanek no i jeszcze mogę kilka Togrutanek ściągnąć!
 – A to dzwoń do nich! Haha, będzie super!
Dwóch kryminalistów piło jeszcze przez wiele godzin w towarzystwie pięknie zbudowanych kosmitek. W końcu wszyscy padli ze zmęczenia i z przepicia.

Do gabinetu admirałą Feryiego wchodzi Casian Ordo i generał-brygadier Yuuven Tarre. Pomieszczenie nie było jeszcze urządzone, jednak Tokkas'si'emu to odpowiadało, preferował znacznie bardziej minimalistyczny wystrój. Na środku pomieszczenia stało durastalowe biurko z blatem w kształcie sześciokąta z kilkoma wyrytymi paskami na środku, które wychodząc z kątów przecinały się na środku. Na metalowym meblu położony był datapad z włączonymi planami, prawdopodobnie jakiegoś nowego okrętu liniowego oraz doniczka z niebieską rośliną pochodzącą z rodzimej planety admirała - Tokkas'sara. Za Feryim siedzącym na wygodnym skórzanym fotelu stał na baczność z lekko wypchniętymi piersiami do przodu adiutant wysokiego oficera. Kor wstał i wyciągnął lekko rękę do tyłu, po czym jego podwładny podszedł do generała.
 – Generale Yuuvenie Galiusie Tarre. Zgodnie z poleceniami najwyższego sztabu armii zostaje pan awansowany do rangi generała-majora za ostatnie osiągnięcia, jakie pan dokonał. Gratuluję. – Powiedział admirał, na twarzy awansowanego pojawił się lekki uśmiech, a adiutant zdjął mu stare insygnia, założył nowe i zaktualizował dane dostępu w jego cylindrach kodowych.
 – Dziękuję sir! Będę wiernie i godnie służył Imperium w swej nowej randze. Chwała Imperatorowi! – Odrzekł Tarre, który chwaląc swojego władcę wyciągnął pod kątem rękę do góry.
 – Mam nadzieję, że wie pan jaką odpowiedzialnością jest dowodzenie wojskami całego Hyphosis. Ma pan przeorganizować obecne tu wojska, gdyż ich aktualny stan jest fatalny. Życzę powodzenia. – Zakończył Feryi, generał następnie opuścił pomieszczenie. Tokkas'si ponownie usiadł na fotelu i zwrócił się do wciąż obecnego w jego gabinecie Mandalorianina, który stał w rogu oparty nogą o ścianę. – Dla ciebie Ordo mam z grubsza inne zadanie... Kojarzysz może mistrza Jedi, Tiella Maxima? Był bardzo mądry, ale nie przeżył czystki, jednakże jego dziedzictwo pozostało. Udasz się na odległą planetę Ilum, gdzie ukrył on swoje zapiski kilka dni po pacyfikacji świątynii.
 – Bez pieniędzy się nie ruszę.
 – Sto tysięcy. Równe. Odpowiada?
 – Oczywiście. Wkrótce wrócę. – Odpowiedział Ordo, który po tych słowach wyszedł z gabinetu admirała i swoim myśliwcem stojącym w głównym hangarze od razu poleciał w stronę celu. Wszelkie dane miał na datapadzie, o czym miał mówić admirał, lecz łowca wolał nie tracić czasu...

KONIEC AKTU I

← Poprzedni


Obok dawania możliwości tworzenia swojego własnego świata Gwiezdnych wojen celem Star Wars Fanonpedii jest gromadzenie twórczości znanej jako fanfiction. Opowiadań pisanych rozdziałami, które tworzymy od ponad trzech lat, jest już ponad 403, jednak ich liczba stale wzrasta.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.