FANDOM


Kanon
kanon
Real
Świat rzeczywisty
Emblem Imperium

Cień Imperium: Rozdział 3

Przez magazyn zapełniony skrzynkami z różnymi łupami i rzeczami do przemytu przeszedł Casian Ordo, który zmierzał na swoje lądowisko. Po dotarciu do celu łowca wziął swoje uzbrojenie z metalowego stolika, wsiadł do swojego statku, którym wyleciał z lądowiska i poleciał na orbitę Mandalory. Po krótkiej chwili jego pomalowany na całkowicie na czarno StarViper skoczył w nadprzestrzeń.
 – Imperialny chce śmierci Imperialnego. Hmm... Dziwne. – Pomyślał Ordo.

Statek wyskoczył nad Bespinem. Po wleceniu w atmosferę, Mandalorianin zauważył Imperialne miasto, nad którym krążyły niszczyciele.
 – Tu kapitan Vasly z niszczyciela Imperial II Liberator, proszę podać powód przylotu.
 – Przyleciałem, aby pomówić z tobą, kapitanie Vasly. – Odpowiedział łowca.
 – Rozumiem. Promienie ściągające zaprowadzą pana na mój statek. Bez odbioru.
StarViper został ściągnięty przez promienie do hangaru Liberatora. Tam czekali na niego szturmowcy i porucznik. Ordo wyszedł ze swojego pojazdu, następnie został zaprowadzony do biura Vasly'ego.
 – Wyjdźcie! – Powiedział do podwładnych kapitan, chwilę po przyprowadzeniu Mandalorianina. Postanowił się przywitać. – A więc co pana sprowadza?
 – Podobno szkodzisz interesom swojego przełożonego, a nawet podjąłeś się próby współpracy z rebelią. Jestem tu, aby cię zlikwidować.
 – Mam propozycję, ale muszę dostać pewną informację... Jaką nagrodę ci da zleceniodawca. – Powiedział Vasly, który dobrze wie co się dzieje.
 – To nie należy do informacji, które musisz znać. – Odparł Ordo.
 – Jest wręcz przeciwnie, mogę zaoferować ci sumę 250 tysięcy kredytów za zabicie zleceniodawcy.
 – Propozycja jest kusząca, jednak nie mogę go zdradzić. Żegnam – Odpowiedział na propozycję Ordo i wyciągnął blaster, który skierował w klatkę piersiową kapitana.
Z głośników w pomieszczeniu słychać było głos admirała Feryi'ego. - Ordo, możesz przestać. Zapraszam pana na mostek.
 – Słyszałeś, idź. – Powiedział Vasly.

Mandalorianin poszedł w eskorcie podoficera na mostek. Czekał tam na niego admirał, wpatrzony w iluminator. Po wejściu łowcy się obrócił.
 – Lubi pan być taki anonimowy? – Zapytał imperialny.
 – W sensie?
 – Ciągle chodzi pan w hełmie.
 – Gdy nikt nie ogląda mojej twarzy, czuję się śmielej. – Odpowiedział łowca.
 – Rozumiem, może przzejdźmy do rzeczy. Informacje zapisane w datapadzie, który panu dałem zostały zaktualizowane, chodzi dokładniej o pierwsze zlecenie... – Poinformował admirał.
 – A więc czym było to teraz? – Przerwał Ordo.
 – Właśnie chciałem o tym wspomnieć. Był to test, czy mogę od pana wziąć kredyt zaufania, kilka zadań będzie mocno związanych z Huttami, a wie pan jacy oni są. – Dokończył Feryi.
 – Tak, wiem.
 – Dobrze, pierwsze zlecenie będzie infiltracją rebelianckiej siedziby na jałowej planecie Keldac, znajdującej się niedaleko Athos V, tam się znajduje imperialny kompleks badawczy. Może pan już udać się do swojego statku, żegnam.
Mandalorianin jedynie pokiwał głową, po czym od razu udał się do swojego StarVipera, w którym natychmiast poleciał wykonać zadanie.

← Poprzedni • Następny →


Obok dawania możliwości tworzenia swojego własnego świata Gwiezdnych wojen celem Star Wars Fanonpedii jest gromadzenie twórczości znanej jako fanfiction. Opowiadań pisanych rozdziałami, które tworzymy od ponad trzech lat, jest już ponad 403, jednak ich liczba stale wzrasta.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.