FANDOM


Kanon
kanon
Real
Świat rzeczywisty
Emblem Imperium

Cień Imperium: Rozdział 5

 – Admirale, w Pierścieniu Velsera wykryto ogromny wybuch, a ze statkami wysłanymi na misję nie możemy się połączyć, prawdopodobnie zostały przez niego pochłonięte. – Poinformował porucznik.
 – A kapitan Vasly razem z Liberatorem, straciliśmy ambitnego oficera. – Odpowiedział Kor Feryi.
Wielki admirał opuścił mostek Arquitensa i wszedł do niewielkiego biura. Usiadł na ciemnym fotelu, przy metalowym biurku i włączył komunikator do niego wmontowany.
 – Witam, czy się połączyłem z Williamem Danerem?
 – Tak, to ja, król Miasta w Chmurach we własnej osobie! Kto z drugiej strony? – Odpowiedział z entuzjazmem odbiorca.
 – Jestem admirał Kor Feryi z Imperium Galaktycznego.
 – Emm... No tak, eee, dobrze. – Powiedział pod nosem Daner. – A więc czego pan ode mnie chce?
 – Chciałbym panu zaproponować posadę barona administratora miasta, gdyż poprzedni nas zdradził. Zanim oficjalnie pan nim zostanie poczekamy trochę czasu, wie pan dlaczego. – Odpowiedział Tokkas'si.
 – Zapewne chodzi o tą bójkę w kasynie, rozumiem, ale propozycję chętnie przyjmę. – W tle słychać strzały z blastera. – Niestety aktualne warunki nie sprzyjają rozmowie, niech pan przyjdzie do mojego biura za 3 godziny, żegnam! Kurw...
Po sygnale przerwanym ze strony odbiorcy admirał zsiadł z fotela i odszedł od biurka kierując się ku sofie położonej w kącie niewielkiego pomieszczenia, po czym zaczął przeglądać holonet w poszukiwaniu ciekawych informacji i innych kandydatów na stanowisko barona administratora luksusowego kurortu.

Pomalowany na czarno myśliwiec StarViper, który należał do Casiana Ordo, łowcy nagród aspirującego na rolę superkomandosa w Imperium Galaktycznym wylądował w kanionie na jałowej planecie Keldac. Mandalorianin opuścił maszynę uzbrojony w zmodyfikowane E-11D i K-16 schowane w kaburze. Łowca skierował się w stronę niewielkiej szczeliny, do której wszedł. W środku była ogromna jaskinia, którą oświetlało 5 reflektórów oraz światło wydobywające się z wąskiego przejścia. Po metalowych mostach przechodzili buntownicy, było ich niewielu. Ordo wspinając się po ścianach jaskini zachowując ostrożność, aby nie wszedł w światła reflektorów dotarł do jednego z mostów, był tuż za plecami rebelianta. Wyeliminował przeciwnika dźgając go w szyję wysuwanym z nadgarstka wibroostrzem, po czym zrzucił jego ciało w dół jaskini. Zwłoki wpadły do wody, dźwięki zaniepokoił jednego z wrogów.
 – Co to było? – Powiedział zaniepokojony rebeliant.
 – Pewnie znowu jakiś kamień wpadł do wody. – Odpowiedział mu kompan.
 – Pewnie tak... Za bardzo się stresuję.
Łowca kontynuował skradankę, aby dojść do centralnego punktu kompleksu. Przerwał mu dźwięk, który wydobył się z głośników.
 – Eskadra krayt i żółtych mają być gotowe za pół godziny. Powtarzam, eskadra krayt i żołtych mają być gotowe za pół godziny. – Poinformował pilotów administrator bazy.
Słowa te spowodowały, że Ordo zaczął się streszczać. Szybko podbiegł do najbliższych drzwi, w środku był typowy ciasny rebeliancki korytarz, ten prowadził na lewo, gdzie znajdowało się skrzyżowanie. Łowca poszedł w prawo, w środku było pomieszczenie, w którym rozmawiało 4 rebeliantów, Mandalorianin skrył się za kolumną, jednak jeden z wrogów go zauważył, więc podszedł sprawdzić, czy oczy go nie myliły. Gdy ten już był blisko Ordo wyskoczył zza kolumny i strzelił w głowę wrogowi, po czym rzucił granat elektryczny do jego towarzyszy.
 – Ta misja jest zbyt łatwa. – Rzekł łowca.

Ordo poszedł dalej, po drodze spotkał kilku rebeliantów, z którymi równie łatwo i równie szybko się rozprawił, aż dotarł do pomieszczenia kontroli lotów, z którego można było dokładnie widać cały hangar. W środku siedział administrator kompleksu z dwoma innymi osobami. Łowca zakradł się za cel, po czym złapał go za głowę i zatkał usta ręką a jego towarzyszy szybko zastrzelił za pomocą K-16.
 – Jeśli chcesz przeżyć, teraz grzecznie powiesz, że misja odwołana i wszyscy mogą wyjść z hangaru. Zrozumiano? – Zagroził Mandalorianin.
 – Mhm! – Odpowiedział zakładnik.
Łowca wypuścił administatora, a ten podszedł do mikrofonu.
– Do wszystkich w hangarze: misja odwołana, możecie wracać do swoich pokoi. – Wykonał rozkaz zakładnik, po czym został ogłuszony.
Ordo poczekał, aż większość przeciwników opuści hangar, po czym zszedł po schodach, aby podłożyć kilka bomb. Mimo paru wrogów, którzy pozostali przy swoich maszynach udało mu się w odpowiednich miejscach cicho złożyć 5 bomb. Po wykonaniu zadania wrócił tą samą drogą, o dziwo nie spotykając po niej żadnego rebelianta. W końcu opuścił kompleks, jednak przy swoim StarViperze zauważył kilku ludzi, którzy nie przypominali rebeliantów. Łowca skrył się za głazem, aby podsłuchać ich rozmowę, niestety wydawali oni ze swoich hełmów jedynie jakieś dziwne, prawdopodobnie zaszyfrowane dźwięki. Licznik czasu Mandalorianina zaczął pikać, co usłyszeli zamaskowani przeciwnicy w czarnych pancerzach. Kilka sekund później rebeliancki kompleks wybuchł.
 – Casian Ordo? Cóż za miłe spotkanie po latach, chociaż... Może nie dla ciebie. – Postać w mrocznym, typowym dla Mandalorian pancerzu zaśmiała się i wyciągnęła czerwony, migający przycisk, który po naciśnięciu spowodował wybuch StarVipera. – Miłych snów, kamracie!
Do pleców Casiana podszedł jeden z wrogów i jednym zamachem dłoni ogłuszyl łowcę.

← Poprzedni • Następny →


Obok dawania możliwości tworzenia swojego własnego świata Gwiezdnych wojen celem Star Wars Fanonpedii jest gromadzenie twórczości znanej jako fanfiction. Opowiadań pisanych rozdziałami, które tworzymy od ponad trzech lat, jest już ponad 407, jednak ich liczba stale wzrasta.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.