Star Wars Fanonpedia

Szablon:Autor przechodzi restrukturyzację!
Za dyskomfort stylistyczno-wizualny przepraszamy

CZYTAJ WIĘCEJ

Star Wars Fanonpedia
Advertisement
Star Wars Fanonpedia
Fanon kanoniczny
kanon
Artykuł polecany na październik 2020Artykuł Roku 2020Oscar 2021 w kategorii „najlepsza postać”Złoty puchar (50 000+ bajtów)

Miarą naszej siły jest nasz upór w niesieniu pomocy.
Motto Braw Necka[9]

Braw Neck, w czasach Wielkiej Czystki okazjonalnie identyfikujący się jako Ladir Voe, był ludzkim mistrzem Jedi i generałem Wielkiej Armii Republiki w czasie wojen klonów oraz jednym z nielicznych przeżytków rozkazu 66, a następnie buntownikiem przeciwko Imperium Galaktycznemu, ściśle zaangażowanym w niesienie pomocy zagrożonym przez reżim.

Po upadku Republiki Galaktycznej Neck zakwaterował się w gliniance na planecie Kashmarr'k, początkowo korzystając z gościny Gienny. W 18 BBY na jej prośbę wspomógł mieszkańców pobliskiej wsi Międzydrzewie w walce z Imperium Galaktycznym, które przybywszy w celu odnalezienia Diego, oficera Konfederacji Niezależnych Systemów, postanowiło dokonać anihilacji osady w przypadku nieoddania go w ręce reżimu. Po bezpośredniej konfrontacji z żołnierzami-klonami mężczyzna połączył swe siły z separatystycznym aktywistą i samą Gienną, by wspólnymi siłami opuścić planetę na pokładzie frachtowca Sepich i podjąć się brawurowej ucieczki przed reżimem.

W czasach spędzonych w strukturach zakonu Neck wziął na siebie trening padawana Marr Chinna, który w erze Imperium zdradził i przeszedł na ciemną stronę Mocy, usiłując zlokalizować dawnego mistrza celem jego unicestwienia; więź między nimi ujawniła się w czasie, gdy ekipa Braw Necka znajdowała się na Zuomiarrze, odsłaniając lokalizację mistrza Jedi. Choć towarzysze odparli dwa pojedynki z inkwizycją, w tym samym Marrem, w czasie katastrofy zaaranżowanej przez komandora Ralfa Vandersa zmuszeni zostali do opuszczenia planety na pokładzie Potwór, republikańskiej kanonierki zrekonstruowanej przez miejscowego chłopca Kai Tecka, z nim na pokładzie. W czasie dalszej podróży Julie Taa, przypadkowo napotkana przywódczyni Koła Gospodyń Wiejskich z Kashmarr'k, którą Braw Neck darzył silnym uczuciem, odłączyła się od ekipy, jeszcze zanim towarzysze dotarli do Unconquerable, siedziby ocalałych lojalistów Konfederacji Niezależnych Systemów. Po zdradzie Diego rozbrojeni Neck, Gienna, Luc – mechanik zgarnięty po drodze – i Kai Teck zostali umieszczeni w celi, skąd udało im się wydostać w czasie ataku Imperium. Ten ostatni pozostał jednak w bazie, gdyż współtowarzysze pewni byli jego śmierci, mimo iż chłopiec w rzeczywistości został tylko ranny.

Nade wszystko Neck cenił życie, co konstytuowało jego pryncypialny pogląd filozoficzno-społeczny. Z tego względu Jedi miał trudności, jeśli idzie o niesienie śmierci w walce, a także wdawał się w dysputy z uczniem, który odmawiał człowieczeństwa klonom. Choć jego poglądy do końca oscylowały wokół tych samych wartości, w miarę upływu przechodziły metamorfozę, zwłaszcza kiedy załamany stratą matki oraz wszystkiego, co dotychczas znał, Kai Teck w przypływie gniewu zarzucił mu niesienie śmierci pomimo faktycznych dążeń do ratowania życia.

Kiedy po zdobyciu Unconquerable Neck wraz z Lucem i Gienną powrócił na Kashmarr'k, towarzysze zostali porwani przez łowców nagród Palmera i Jolene, chcących dorobić się majątku na głowie ocalałego mistrza Jedi. Niebawem chcieli zaangażować go w misję zdobycia kamiennej maski z Koraband, czego Jedi odmówił, nie chcąc mieć do czynienia z artefaktami Sithów.

W międzyczasie miejsce miało kolejne zdarzenie, które odcisnęło dość silne piętno na pryncypiach mistrza Jedi. Oto bowiem, osłaniając się przed wiązkami laserowymi ciosanymi w jego stronę, doprowadził do śmierci sołtysowej Halinci. Natomiast kiedy w czasie jego pobytu na Gambl-55 Moc po raz kolejny połączyła go z jego dawnym uczniem, wyznanie ówczesnego inkwizytora dotyczące budzących się w nim wątpliwości w sprawie działań Zakonu Jedi jeszcze w czasie jego aktywnego uczestnictwa w jego strukturach uświadomiło mu, iż nie był osamotniony w swoich przemyśleniach. Zwątpiwszy w Jedi, Braw Neck tymczasowo porzucił idee związane z lojalnością nieistniejącemu już zakonowi, decydując się nieść pomoc jako zwykły obywatel galaktyki, dopóki jego przyjaciółka Gienna skutecznie nie odwiodła go od tego pomysłu.

W ramach realizacji swojego nowego przedsięwzięcia Neck wraz z ekipą zawitał na Kaldarnodar, aby móc nieść pomoc w ramach ruchu oporu swojego przyjaciela Ya Nusha. Nie pozostał tam jednak długo, jako iż atak Imperium zmusił jego i jego towarzyszy do odwrotu. Odtąd mężczyzna wraz z nimi prowadził tułaczkę po galaktyce, zamieszkując transportowiec Krzyk Rozpaczy, w którego posiadanie wszedł w międzyczasie. Do ekipy przyłączyła się także Yagna, imperialna oficer o wątpliwej inteligencji.

Podczas pobytu na Sandau Braw Neck kilkukrotnie doświadczał wizji mistrza Jedi Lude Vicka, który odpowiadał za jego trening, i kilkukrotnie wchodził z nim w interakcję. Za sprawą tych widzeń Neck dowiedział się o śmierci swojej miłości Julie Ty, a także Filíp, matki Kai Tecka. Tuż przed odlotem ekipa połączyła siły z oddziałem Seala skomponowanym z żołnierzy-klonów zaginionychw w czasie wojny. To razem z nimi niebawem przystąpił do powstania na Kashmarr'k, które okazało się strategiczną porażką z jego strony. Pozwoliło mu jednak bliżej przyjrzeć się swoim własnym działaniom oraz wyciągnąć wnioski na podstawie popełnianych przez siebie błędów.

Spis nagłówków

Biografia[]

Wczesne życie[]

Nawet Piell: I nie chce padawana?
Lude Vick: Nie, nie chce. Zbyt duża odpowiedzialność, mówi.
Braw Neck wzbraniał przed myślą wzięcia na siebie treningu innego Jedi, czym podzielił się ze swoim mistrzem Lude Vickiem.[10]

Braw Neck, mężczyzna rasy ludzkiej, urodził się w 62 BBY[1] i w czasie dzieciństwa został inkorporowany w struktury Zakonu Jedi[2]. Szkolony był pod okiem mistrza Lude Vicka[1] do czasu, gdy w 37 BBY pomyślnie przeszedł próby, które pozwoliły mu stać się rycerzem Jedi[10]. Odtąd mężczyzna dalej stacjonował w Wielkiej Świątyni Jedi, gdzie przyjaźnił się rycerzem o imieniu rozpoczynającym się na „o”[10]. Przez dłuższy czas odmawiał jednak wzięcia swojego własnego padawana, obawiając się samodzielnego prowadzenia treningu[10]. Dopiero tragiczna śmierć Lude Vicka odpowiednio zmotytowowała go do tego, tak iż w 30 BBY sam wziął na siebie szkolenie ludziego chłopca imieniem Marr Chinn, uprzednio znalezionego na Endorze wśród Ewoków[1].

W 29 i 28 BBY Braw Neck uczestniczył w zawodach szermierczych świątyni Jedi na Coruscant, dobywając odpowiednio drugie i trzecie miejsce[11].

Szkolenie Marr Chinna[]

Jeszcze kiedyś będziesz znacznie potężniejszy ode mnie. Taka kolej rzeczy, uczeń zwykle przerasta mistrza.
Braw Neck do swojego padawana, Marr Chinna[5]

33-letni Braw Neck jako rycerz Jedi w świątyni Jedi na Coruscant

Na początku treningu Marr Chinna Braw Neck dopuścił się niedopatrzenia, bowiem padawański warkoczyk chłopca został spleciony od niewłaściwej strony. Mężczyzna udzielił wtedy kilku rad swojemu uczniowi, wymierzonych na uniknięcie konsekwencji, jakie mogłyby spotkać ich obu; w efecie na sprawę postanowiono przymknąć oko.[1]

Chcąc poinformować mentora o pomyślym przebiegu rozmowy z wyżej postawionymi członkami zakonu, Chinn wszedł do pomieszczenia przydzielonego Braw i zastał go reperującego swój miecz świetlny w sposób manualny, a nie przy użycu Mocy. Przekazawszy pozytywne wieści, chłopiec zbliżył się do mężczyzny i objął go, wprawiając go w dyskomfort. Kiedy obaj siedzieli na koi starszego z nich, Braw spytał, czy jego uczeń tęsknił za swoimi rodizcami. Spotkawszy się z pozytywną odpowiedzią udzieloną pozawerbalnym skinieniem głowy, Braw zmartwił ucznia, mówiąc, iż on nie będzie w stanie mu ich zastąpić.[1]

Pewnego dnia mistrz i uczeń spędzali czas, trenując walkę na miecze świetlne wewnątrz świątyni Jedi na Corustant. W obliczu widocznego progresu w poczynaniach swojego podopiecznego zadowolony Neck pochwalił Chinna, który jednak, zamiast przyjąć pochwałę, swój sukces przypisał mistrzowi. W ostatecznym rozrachunku jednak Marr nie zdołał pokonać mentora i w efekcie poczuł się przygnębiony, zważywszy na intensywny trening, któremu się poddawał. Usiłując go rozweselić, Neck przekonywał, iż z każdym dniem stawał się on coraz lepszy, zapewniając, iż pewnego dnia jego umiejętności przewyższą jego własne. Wspomniał też, iż nie w dzień Coruscant zbudowano, i na poparcie tej tezy pokazał mu wschodzące słońce, rozjiaśniające panoramę planety. Dopiero wtedy uczeń przyznał mistrzowi, iż nigdy wcześniej nie myślał o tym w ten sposób, aby następnie obaj opuścili pomieszczenie i skierowali się na naradę.[5]

Wojny klonów[]

Oblężenie Mygeeto[]

»
Zobacz też: Oblężenie Mygeeto
Tam było dwieście ludzi! Poprowadziłeś ich na pewną śmierć!
Braw Neck do Marr Chinna[7]

Wraz z wybuchem wojen klonów w 22 BBY, konfliktu zbrojnego toczonego przez Republikę Galaktyczną i Konfederację Niezależnych Systemów, Neck wraz z innymi rycerzami Jedi stanął do walki, przyjmując pozycję generała. W czasie licznych bitew zdołał poznać wielu żołnierzy-klonów, których traktował niezwykle podmiotowo.[2]

W 19 BBY, tj. sześć miesięcy po mianowaniu Marr Chinna rycerzem Jedi, miejsce miało oblężenie Mygeeto, w czasie którego Braw Neck stacjonował przy sztabie[12], a jego dawny uczeń dowodził żołnierzami na powierzchni planety; pozwolił on wtedy na śmierć stu dziewięćdziesięciu jeden klonów[12], z czego ocalało zaledwie kilkunastu[13]. Zdarzenie to skutkowało dysputą między Braw a Chinnem odnoszącą się do tematyki moralności i człowieczeństwa[7]. Ten drugi utrzymywał weń, jakoby fakt tworzenia członków Wielkiej Armii w fabryce sam z siebie ich dehumanizował, i nie pozwalał mistrzowi przemówić do jego mentalności, mimo iż początkowo, usiadłszy na kanapie, wydawał się załamany całą sytuacją[7].

Wydalenie Marr Chinna[]

Padawanie, przez te wszystkie lata szkoliłem cię, jak najlepiej potrafiłem. I… przepraszam. Bo choć z formalnego punktu widzenia nie ponoszę odpowiedzialności za twoje decyzje, to ja zawiodłem. To ja nie wykształciłem w tobie należytych moraliów. To ja ponoszę winę.
Braw Neck w obliczu wydalenia Marr Chinna, 19 BBY[12]

W 19 BBY odbyło się posiedzenie Najwyższej Rady Jedi, w czasie którego miano podjąć decyzję ws. dalszych losów Marr Chinna w strukturach Zakonu Jedi. Na spotkaniu zasiadali Kit Fisto, Saesee Tiin, Stass Allie, Shaak Ti, Coleman Kcaj, Agen Kolar, Obi-Wan Kenobi, Ki-Adi- Mundi, Yoda, Mace Windu i Plo Koon, tj. pełen skład ciała. Neck znalazł się wśród zaproszonych, a w czasie obrad stał za pustym fotelem pozostającym po Oppo Rancicisie. Na początku spotkania Kcaj poinformował Marra o statystykach prowadzonej przez niego walki, kładąc nacisk na śmierć prawie dwustu klonów. Chinn wyraził skruchę, żałując narażenia na szwank zasoby Wielkiej Armii Republiki. Wywołało to zajęcie stanowiska przez Stass Allie, która nie zgodziła się ze zdaniem przedmówcy, utrzymując, iż każda śmierć na froncie jest niezasłużona, w obliczu czego kwestia zasobów pozostawała sprawą drugiego rzędu. W odpowiedzi na tę uwagę Marr przyznał się do nieuważania klonów za ludzi, co wywołało powszechną konsternację wśród zgromadzonych. Choć wyznanie to wprawiło w osłupienie także i Necka, mistrz Jedi w głębi ducha spodziewał się takiego obrotu spraw, już uprzednio zdając sobie sprawę z wątpliwych pryncypiów dawnego padawana. Pomimo ogólnego oburzenia Marr nie zawahał się podtrzymać swojego stanowiska po tym, jak został poproszony o doprecyzowanie przez Saesee Tiina oraz Obi-Wana Kenobiego; ten drugi zwrócił uwagę, że materiał genetyczny klonów pochodził od człowieka. Nie przemówiło to jednak to młodego rycerza, który stosując figurę retoryczną, zasugerował okrucieństwo ze strony zakonu, który kładąc klony jako ludzi, jednocześnie legitymował ich hodowlę niczym rozdymki. Ostatecznym punktem obrad było wykluczenie Chinna ze struktur Zakonu Jedi przez Mace'a Windu, który przekonywał, że wypowiedziawszy posłuszeństwo względem wartości płynących z Kodeksu, młodzieniec sam postawił się poza jego murami. Załamany Marr zwrócił się do Braw, apelując, by wpłynął na decyzję Rady. Ten jednak jedynie pociągnął nosem i przeprosił dawnego padawana, przyznając, że choć nie ponosił formalnej odpowiedzialności za decyzje dawnego ucznia, sam zawiódł, gdyż nie wykształcił w nim należytych moraliów.[12]

Rozkaz 66[]

Z pomocą, którą otrzymałem od miejscowej ludności, a także z klonami, którymi dowodziłem ja prowadziliśmy ostrzał od wewnątrz, podczas gdy on [Ya Nush] infiltrował bazę w środku. Gdy pojmali ich generała, […] bitwa była praktycznie wygrana.
Braw Neck, wspominając bitwę o Kaldarnodar[14]

W 19 BBY Sheev Palpatine proklamował Imperium Galaktyczne w miejsce dotychczasowej Republiki i nakazał wykonanie rozkazu 66, wymierzonego na anihilację wszystkich rycerzy Jedi. W czasie trwania masakry Braw Neck brał udział w bitwie o Kaldarnodar u boku mistrza Ya Nusha, bliskiego przyjaciela jego własnego mentora Vicka. Prowadzono wówczas ofensywę na jedną z twierdz Konfederacji Niezależnych Systemów. Choć klony atakowały z wszystkich stron, a droidy bojowe pokonywane były jeden po drugim, wydarzenie zdawało się nie mieć końca. Generał Nush jednak postanowił zaatakować od środka, aby ją infiltrować. Tymczasem siły Necka wspólnie z miejscową ludnością prowadziły ostrzał od wewnątrz. Zajście to wyniosło Republikę na prowadzenie, pozwalając na zaaresztowanie separatystycznego generała Xe Nona.[14]

Podczas gdy Nush kontynuował walki na powierzchni planety, Neck razem z klonami przeprowadził abordaż na okręt separatystów. Stając w obronie swoich podwładnych, sam rzucił się na droidy bojowe, ryzykując własnym życiem. Kiedy niebawem okręt został rozpołowiony, generał i jego oddział zostali rozdzieleni. Pomimo wszelakich niedogodoności temu pierwszemu udało się dotrzeć do strefy ewakuacyjnej, skąd wydostał się na pokładzie swojego myśliwca[15][Uwaga 1]. Ostatecznie został uznany za martwego w efekcie zniszczenia okrętu wroga, skutkiem czego zaprzestano dalszych poszukiwań w ramach Wielkiej Czystki Jedi.[11]

Marr Chinn z kolei, wykluczony z zakonu (aczkolwiek zdaniem Necka nie do końca legalnie), przeszedł na ciemną stronę Mocy[16]. Stałwszy się inkwizytorem, usiłował ustalić lokację swojego dawnego mistrza i doprowadzić do jego śmierci[7].

Pierwsze dni na Kashmarr'k[]

Dziś mija trzeci dzień, odkąd rozbiłem się na planecie. Jeszcze wczoraj miałem zamiar udać się w stronę rzekomych opuszczonych fabryk, o których raportowali mi mieszkańcy, aby szukać „zasięgu”. Dziś jednak wolę się nie wychylać. Otrzymałem przerażające wieści od mistrza Jedi Obi-Wana Kenobiego, nadane ze świątyni na Coruscant na wszystkie dostępne holokrony personalne. Zamach na Jedi musi być akcją zmasowaną, sięgającą poza ten sektor. Jeszcze do niedawna obawiałem się scenariusza, w którym to wszyscy myśleli, że nie żyję; teraz jednak cieszę się z niego.
Z dziennika Braw Necka[15]

Braw Neck odziany w tunikę, którą utkała mu Gienna po jego lądowaniu na Kashmarr'k

Ucieczka Braw Necka sprowadziła go na Kashmarr'k, gdzie wylądował w pobliżu Międzyrzewia[11]. Był praktycznie nieprzytomny, a jego statek pozostał zniszczony i niezdolny do ponownego wykorzystania[15]. Pomocy udzieliła mu wtedy Gienna, mieszkanka ww. miejscowości, która gościła go u siebie przez kolejne kilka dni[11]. Aby skłonić staruszkę do uwierzenia w Moc, Braw zademostrował jej swoje umiejętności, skutecznie ją przekonując[2].

Przez pierwsze trzy dni pobytu na planecie Braw Neck zamierzał znaleźć sposób na powrót, rozważając próbę nawiązania kontaktu przy wykorzystaniu mocy pobliskich opuszczonych fabryk. W tym czasie rozpoczął pisanie dziennika, w którym opisywał swoje losy. Dopiero trzeciego dnia, nim zdążył skontaktować się z personelem Wielkiej Armii Republiki, otrzymał wiadomość od Obi-Wana Kenobiego, mówiącą, aby nie wracać do świątyni. W efekcie mężczyzna postanowił osiedlić się na planecie, ciesząc się, że prawdopodobnie uznano go za nieżyjącego. Wybudował wtedy kamienną konstrukcję nad lasem, aby uniezależnić się od Gienny. Pomocny okazał się w tym być Poostel Nick, dobry znajomy staruszki zaangażowany do pracy przez nią samą; w ramach odpłacenia się za jego pomoc Jedi ofiarował mu wrak swojego statku, którego nie zamierzał już wykorzystać, planując pozostać na planecie do końca swoich dni. Z myślą o Necku Gienna uszyła natomiast nową tunikę łączącą w sobie cechy odzieży ludowej oraz tej noszonej przez członków zakonu. Wśród reliktów przeszłości, które wraz z Neckiem przybyły na Kashmarr'k, znajdował się miecz świetlny jego oraz jego mistrza Lude Vicka, a także holokron.[15]

Przekonany, że uznano go za martwego, Braw Neck nie przypuszczał, że swoje własne śledztwo w związku z jego osobą prowadził inkwizytor Mi How.[16]

Atak na Międzydrzewie[]

Wsparcie mieszkańców[]

»
Nazywam się Ladir… Ladir Voe. Jestem sołtysem tej wioski i apeluję o złożenie broni!
Braw Neck w rozmowie z Sharkiem[4]

W 18 BBY Gienna poinformowała Braw Necka o ataku Imperium na Międzydrzewie, nachodząc go z samego rana i przeszkadzając w goleniu[2]. Pomimo oporów mężczyzny, sprowadzających się m.in. do lęku przed rozpoznaniem przez klony, staruszce udało się przekonać go do pomocy – Neck obiecał odwrócić uwagę napastników, podczas gdy wieśniacy mieli rzucić się do ucieczki[2]. Po wyjściu gościa wyciągnął swój miecz świetlny i spojrzał na niego z sentymentem,[2] po ściął siwiejące włosy[4].

W międzyczasie porucznik Shark, żołnierz-klon spod rozkazów Imperium, nakazał anihilację wioski. Powodem tak daleko idącej decyzji było nie wydanie w ręce reżimu rzekomo przebywającego w jednym z domostw oficera Konfederacji Niezależnych Systemów. Chociaż w celu uniemożliwienia opuszczenia miejsca przez kogokolwiek rozstawiono perymentr Neck zdołał schronić się w niewielkiej chacie, aby po chwili wyskoczył, kierując się w stronę czołgu.[17]

Shark nakazał Braw zidentyfikowanie się, co skłoniło Jedi do nadania sobie nazwiska „Ladir Voe”. Oprócz tego mężczyzna przedstawił się jako sołtys miejscowości i zaapelował o przerwanie ognia. Klon jednak nie dawał się wymanewrować. W efekcie uciekinier zmuszony był użyć perswazji Mocy, która jednak nie podziałała na Sharka, mimo że żołnierz początkowo udawał inaczej. Kiedy miano otworzyć ogień, łysy mężczyzna przyciągnął porucznika w swoją stronę. Nakazał wtedy wojsku opuścić tak broń, jak i wioskę, grożąc zabiciem ich dowódzcy w przeciwnym wypadku. Ryzykując własne życie, CT-2572 mimo wszystko nie zawahał się wydać rozkazu otwarcia ognia, zmuszając Necka do ucieczki po drewnianych dachach domostw, odbijając wystrzeliwane w jego stronę wiązki laserowe mieczem świetlnym.[4]

Ucieczka z miejscowości[]

Nie mamy czasu, musimy stąd uciekać, nie mamy czasu na pogaduchy!
Braw Neck do Gienny i Diego[18]

Po drodze Braw zgasił swój miecz. Gdy doszedł do Gienny, zapytał ją o ewentualny transport, na co ta wskazała na wóz ciągnięty przez bestie Dalgo. W czasie gdy kobieta zajęta była szukaniem ocalałych, Braw Neck zauważył, że ktoś jeszcze potrzebował pomocy. Otworzywszy drzwi budynku, jego uwagę przykuł brak jakiegokolwiek oświetlenia. Został wtedy niespodziewanie zaatakowany przez młodego mężczyznę, dzierżącego drewniane krzesło. Tę prowizoryczną broń Jedi zmuszony był rozćwiartować w ramach defensywy.[18]

Usiłując poznać tożsamość niespodziewanego napastnika, Neck groził mu mieczem, jednak nim doszło do dialogu, do akcji włączyła się wchodząca do pomieszczenia Gienna. Kobieta stwierdziła, że wóz dokądś odjechał, po czym spytała o imię leżącego na posadzce jegomościa. Swoje pytanie ponowił i Neck, sugerując, że nowo napotkany chłopak może być poszukiwanym separatystą wzmiankowanym przez klony. Delikwent przyznał się, przedstawiając się imieniem Diego, na co Neck przedstawił i siebie, i swoją towarzyszkę.[18]

Zapytany o przyczynę ataku, Diego stwierdził, że podobnie jak Jedi on sam również uciekał przed Imperium. Utrzymywał, że komandor Ralf Vanders zaatakował jego statek i zamordował jego ojca. Nieżyjąca ofiara reżimu Imperium miała być sprzymierzona z separatystami i dla nich nadzorować Kashmarr'k, wchodzący w skład Konfederacji. Również i on, wbrew lamentom syna, miał odpowiadać za zniszczenie ekosystemu świata.[18]

Podburzony opowieściami rozmówcy, Neck usniósł się i spytał o powód opowiadania im tej histori, skoro w obliczu braku czasu rozsądniejszym rozwiązaniem zdwałaby się ucieczka. Diego nie wskazał powodu, jednak zaproponował połączenie sił celem szybkiego dotarcia do transportu mogącego zapewnić ucieczkę całej trójce. Wspomniał też o potężnych znajomych w innym miejscu galaktyki, zapewnaijąc, że mogliby oni zapewnić im bezpieczne życie. W obliczu braku wyboru Gienna i Braw przystali na ofertę.[18]

Ucieczka z planety[]

Albo mogę zachować siebie, albo mogę zachować mieszkańców. Powinienem ich uratować. Nie ma jednak pewności, że klony ich oszczędzą…
Sumienie Braw Necka[19]

W czasie drogi do pojazdu Diego Braw zdawał się wątpić, w miarę jak klony ostrzeliwały ich z tyłu na oślep. Gdy Gienna potknęła się, mężczyzna pomógł jej wstać, po czym ta uspokoiła jego zatroskanie, mówiąc, że nie lubiła już tej wioski tak, jak dotychczas. Niebawem wieśniaczka nalegała, żeby ją zostawiono, gdyż – jak uważała – spowalniała resztę, kulejąc i sapiąc. Diego poparł jej stanowisko, jednak ostatecznie kobietę wzięto ze sobą. Na statku Braw Neck usadowił ją w pufie na świetlicy i upewniwszy się, że wszystko z nią w porządku, udał się do kokpitu, gdzie czekał Diego. Próbował go zagadać, pytając, czy statek odpali oraz dlatego wcześniej nie odleciał, dysponując własnym statkiem. Nie doczekał się jednak odpowiedzi. Niebawem na zewnątrz rozległo się wołanie o pomoc. Jak się okazało, byli to pasażerowie wozu. Wśród nich był Vuodeck, woźnica i drwal rozpoznany przez Giennę i oskarżony o bicie żony. Kobieta poskarżyła się także na jego kadencję, oskarżając go o nadmierną wycinkę drzew i kolaborację z separatystami. Ceniąc życie nade wszystko, Braw Neck zamierzał zabrać ocalałych ze sobą, mimo że przewidywał opór ze strony współtowarzyszy.[7]

Neck począł przekonywać Giennę, że mimo że sołtys nie należał do dobrych ludzi, należało mu pomóc. Krótko po wypowiedzi mistrza Diego wskazał na nadciągające ITT. Widok ten skłonił Jedi do wyjścia celem ocalenia mieszkańców wsi. Już na dole Braw stanął twarzą w twarz z piętnastoosobowym oddziałem klonów, otaczającym wóz. Zapytał Sharka, co zamierzano uczynić mieszkańcom, po czym spotkał się z odpowiedzą, że ci zostaną zamordowani, gdyby ten nie zaprzestał swojej ucieczki. Jedi zaklinał się, że wieśniacy nie ponoszą żadnej winy, i choć liczył na przyznanie mu racji, w pewien sposób grał też na zwłokę. Klon jednak nie podzielał jego pryncypiów i oznajmił, że liczy się tylko pokonanie przeciwnika. Po nieudanej sztuczce umysłowej, na którą odważył się dawny generał wojen klonów, Neckowi pokazano hologram przedstawiający około setkę mieszkańców zewsząd otoczonych imperialnymi żołnierzami oraz zagrożono mu ich śmiercią w przypadku braku kapitulacji z jego strony. Upewniwszy się co do zamiaru klonów, Jedi opuścił miecz świetlny i uniósł dłonie ku górze równocześnie z trafiającym w niego strzałem ogłuszającym, za którym okazał się stać Diego. Separatysta rozkazał Giennie wcisnąć przycisk uruchamiający pojazd, tak żeby można było opuścić planetę, a ogłuszony Braw Neck — upadłszy na trap — osunął się na pokład okrętu. Seria strzałów oddanych przez klony co prawda zraniła samego Diego, jednak nie w sposób śmiertelny.[19]

Zaraz po przebudzeniu mistrz Neck został powitany uśmiechem na twarzy Diego. Minęło kilka chwil, zanim Jedi zdołał przypomnieć sobie zajścia minionych paru minut i fakt, iż został postrzelony przez swojego rozmówcę. Braw oskarżył separatystę o zaryzykowanie życia mieszkańców, na co Diego odparł zaledwie, iż poza spaleniem Międzydrzewia Imperium nie zabiło żadnego wieśniaka; wnioskował po tym, że ich nie stracono, co było zgodne ze stanem faktycznym, dodając, że zgodnie z umową mistrz Jedi miał pozostawać żywy. Jeszcze przed tym, jak Diego zdążył przekonywać, jakoby jemu również zależało na tamtych ludziach – także tych innych, którym nie pomogliby, gdyby dali się zabić na Kashmarr'k – i poszedł do kokpitu, Gienna wtrąciła się do dyskusji, narzekając na swoich współtowarzyszy i twierdząc, że są oni gorsi niż Vuodeck w stanie wskazującym.[16]

Międzyplanetarna ucieczka przed Imperium[]

Konfrontacja z flotą Imperium[]

Kto to może być? Nie. To niemożliwe, przecież on nie żyje!
Neck o swoim uczniu po wyczuciu jego prezencji[16]

Braw Neck i gwiezdne niszczyciele

Wkrótce i Neck wszedł na mostek, zawołany przez Diego. Oczom obu mężczyzn ukazał się gwiezdny niszczyciel typu Imperial, z Marr Chinnem na pokładzie. Rozkazawszy byłemu separatyście wyminąć flotę, sam oddał się medytacji, jako że wyczuł ciemną stronę ogarniającą okręt. Poczuł także obecność swojego dawnego ucznia, mimo że dotychczas był przekonany o jego śmierci.[16]

Jak tylko Diego poinformował o konieczności przygotowania hipernapędu, jeden z silników został trafiony i dezaktywowany. Za sprawą pomocy Braw szybko udało się jednak ominąć tę przeszkodę i skoczyć w nadświetlną. Odetchnąwszy z ulgą, separatysta podzielił się obawą, iż podróżując tym statkiem, nie zalecą daleko, w związku z czym zaproponował udanie się na jakąś planetę przepełnioną złomem celem skompilowania zapasowych części. Schlebiony przez Diego, przyznał, że początkowo miał wątpliwości w jego sprawie, co jednak zmieniło się.[16]

Chłopak zapytał mężczyznę, czyją obecność wyczuł na pokładzie krążownika. Mimo iż początkowo zawahał się, Neck powiedział, że wydaje mu się, jakoby na okręcie przebywał jego były uczeń, co do którego myślał, że zginął. Diego wyznał, że ma nadzieję na jego powrót w stronę światła, chociaż sam uważał to za niemożliwe. Niebawem cała trójka zaleciała na Zuomiarrę.[16]

Przypadki na Zuomiarrze[]

Pierwszy pojedynek na Zuomiarrze[]
»
Chłopcze… nie wiesz, co on zrobi, jeśli dobijesz z nim targu…
Braw Neck ostrzegający Diego[20]

Wtenczas komandor Ralf Vanders, oficer prowadzący pogoń za Diego, sięgnął po swoje taktyczne umiejętności, jeśli idzie o analizę strategii wroga, oraz wykazał obecność poszukiwanych na Zuomiarrze. Zdecydował się skomunikować z inkwizytorem Mi Howem, aby to on zajął się Jedi. Kiedy krążowniki zsynchronizowały się za księżycem Zuomiarry, użytkownik ciemnej strony jednak odmówił wsparcia, decydując się na samodzielne działanie.[21]

Pozostając na Zuomiarrze od paru godzin, podczas gdy Gienna zajęta była pichceniem płatów chlebowych, a Diego oddawał się reperacji Spicha przy użyciu części pozyskanych z lokalnego wysypiska, Braw Neck pozostawał w stanie medytacji, z której wyrwała go obecność Mi Howa. Upewniony, że Gienny i Diego nie ma w pobliżu, przystąpił do defensywy przed użytkownikiem ciemnej strony. W czasie pojedynku Jedi wykorzystał nietuzinkowe skupienie przeciwnika, by zniszczyć jego miecz świetlny celnie wymierzonym ciosem. Kiedy powalił wysłannika Imperium, przyłożył swoją klingę do jego szyi, jednak wstrzymał się od wymierzenia wyroku. Przeciwnie postąpił z kolei Diego, który wymierzył blaster w stronę Necka. Zapytał Howa, czy puści jego i Giennę wolno, kiedy otrzyma Jedi, a spotkawszy się z przyjęciem oferty, uspokoił człowieka, twierdząc, że ustawił broń na ogłuszanie.[20]

Nadal nie spoglądając w stronę chłopaka, Braw przekonywał go, że nie może tego zrobić. Młodzieniec jednak zajął przeciwne stanowisko, zasłaniając się poglądami samego Necka, który nie tak dawno sam zamierzał się poświęcić. Diego zapytał Mi Howa, czy miał coś przeciwko temu, gdyby Jedi był martwy; inkwizytor zaprzeczył, w związku z czym dawny separatysta mógł zmienić ustawienia swojej broni na zabicie. Oczekujący na śmierć Neck zdziwił się, kiedy pocisk uderzył w Mi Howa, zabijając właśnie jego. Diego uśmiechnął się porozumiewawczo i zapowiedział przywłaszczenie sobie miecza inkwizytora, po czym poinformował o konieczności natychmiastowej ucieczki.[20]

Więź Mocy z Marr Chinnem[]
Co ty zrobiłeś? Wykorzystałeś naszą więź, by wpuścić mnie do swojego umysłu?… I wejść w mój… Nie. Ty tego nie chciałeś… To by cię zabiło. […] To wizja. Mnie nie ma na twoim statku, ciebie — na moim. To złudzenie. To efekt naszej więzi.
Neck zdający sobie sprawę w więzi Mocy[20]

Kiedy Neck zajęty był reparacją kryształu kyber z miecza Mi Howa na statku celem wybielenia go dla Diego, Marr Chinn medytował, by zlokalizować swojego dawnego mistrza; wyczuł bowiem uprzednią śmierć Howa. Działanie inkwizytora polegające na próbie odnowienia ich więzi Mocy spowodowało ich połączenie, tak że obaj mogli zobaczyć siebie nawzajem w swoich lokacjach. Jedi, początkowo nie zdając sobie sprawy z tego zjawiska, zapytał, czy jego dawny padawan przybył i na miejsce z Mi Howem i ukrył się na pokładzie. Ten jednak wyśmiał go, implikując, jakoby wszedł na pokład niszczyciela bez wiedzy o tym. Nastąpiła krótka wymiana ciosów mieczy świetlnych obydwu panów i trwała, dopóki Neck nie odepchnął przeciwnika. Zdał sobie wtedy sprawę, że jego uczeń połączył ich świadomości, wpuszczając jedną do drugiej, jednak niebawem wycofał się z tych słów, twierdząc, że ten uczynek zabiłby Chinna. Jedi zgasił miecz i odrzucił go, udowadniając uczniowi, że ten nie widział go obok niego, i w ten sposób przekonując go co do prawdziwości swojej tezy, jakoby obaj byli dla siebie jedynie wizją. Chciał podać dłoń inkwizytorowi, żeby coś sprawdzić, jednak ten wymanewrował przeciwnika i przed zniknięciem zadał mu cios w rękę. Braw upadł na drzwi do składziku, uderzając w nie głową tak, że powstała rana. Ze schowka wyszła natomiast gruba kobieta zidentyfikowana przez wchodzącą do środka Giennę jako Julie Taa, przywódczyni Koła Gospodyń Wiejskich na Kashmarr'k. Tężyzna wieśniaczki przykuła uwagę Jedi, mimo że ten wiedział, iż relacje romantyczne były zakazane członkom zakonu.[20]

W miarę jak toczył wewnętrzną walkę sprowadzającą się do odpierania niepożądanego uczucia, mężczyzna zaczął zdawać sobie sprawę w dialogu toczącego się międzyczasie. Usłyszał, jak Gienna, szukając potwierdzenia u swojej rozmówczyni, utwierdzała się w tezie, jakoby Julie została uprowadzona przez grupę osobników spoza miejscowości oraz jednego droida astromechanicznego. Kiedy do pomieszczenia wszedł Diego, informując o konieczności czekania jeszcze kilka godzin, zanim silniki będą w pełni sprawne, speszył się i zmieszał, widząc Tę, na co tęga wieśniaczka o uprowadzenie jej oskarżyła właśnie jego.[21]

W obliczu nieprzekonywających wyjaśnień ze strony Diego Braw Neck zapytał kolegę, jak mógł on porwać „tak piękną damę”, w dodatku pełniącą tak zaszczytną funkcję. Gdy do rozmowy włączyła się natomiast Gienna, w sposób wulgarny stwierdziła, iż od początku nie była pewna co do zamierzań dawnego separatysty. W czasie ostrej wymiany zdań Diego usiłował odeprzeć zarzuty staruszki, jakoby był brzydki, przywołując świadectwo swoich dawnych kobiet; jego rozmówczyni natomiast zaklinała się, że w młodości i jej uroda była znacznie lepsza, mimo że nigdy nie wyszła za mąż.[5]

Neck ponowił swe pytanie, na co Diego odparł, iż w chwili gdy ulokował swój statek w kryjówce, weń weszła Julie Taa, dobierając się do jego droida astromechanicznego numerem QT-O1, i to wtedy ją zamknął, przy czym dbał o jej wyżywienie. Nie wiedząc, co sądzić o wymówkach chłopaka, Jedi poprosił o pokazanie mu wspomnianego uprzednio droida; ten podszedł więc do schowka i wyjął z niego ładującego się dotychczas robota. Zaznaczył, że pierwotnie miał go oddać swojej ostatniej dziewczynie, niemniej zdanie swe zmienił.[5]

Drugi pojedynek na Zuomiarrze[]
»
Starcie inicjalne[]
Oto jestem! We własnej osobie! Pewnie prawie mnie nie poznałeś, co? Pewnie nadal byłbym twoim uczniem… gdybyś mnie wtedy nie zostawił!
Wyrzuty Marr Chinna[5]

W czasie drugiego pojedynku na Zuomiarrze został zniszczony Sepich.

Nie minęło wiele czasu, zanim cała czteroosobowa gromada znalazła się poza pokładem Sepicha. Za sprawą więzi Mocy Braw wyczuł wtenczas obecność Marr Chinna, a zaniepokojony o los swoich współtowarzyszy, polecił wejść na pokład. Nie zdążono jednak tego uczynić, jako że nadciągający na swoim śmigaczu inkwizytor stanął, zamiast siedzieć, i zakręcił swoim mieczem w taki sposób, by szybkim i zręcznym ruchem odseparować jeden z silników frachtowca, uniemożliwiając jego dalsze funkcjonowanie. Tym samym chłopak przyczynił się do wybuchu całego Sepicha, spowodowanego uprzednią eksplozją odciętego sinika. Braw i Diego odskoczyli na bok, podczas gdy Gienna i Julie w towarzystwie droida były na tyle daleko, by ogień ich nie dosięgnął. Marr cisnął swoim mieczem w separatystę, jednak ten zdołał go uniknąć.[5]

Chinn dał się ponieść wewnętrznemu szaleństwu. Śmiejąc się pod nosem w sposób diaboliczny, szedł w stronę mistrza, witając się z nim. W chwili gdy Neck zajęty był odwracaniem jego uwagi, Diego na jego prośbę usiłował zastrzelić chłopaka od tyłu, co jednak nie doszło do skutku z powodu refleksu imperialnego emisariusza. Jeszcze przed próbą zamachu Chinn oskarżył swojego dawnego mistrza o pozostawienie go; tym razem zapowiedział pozostawienie w kawałkach właśnie jego.[5]

Diego, którego w międzyczasie Neck wspomógł poprzez podtrzymanie Mocą spadającego elementu wysypiska, nakazał kobietom ucieczkę, a sam zapalił miecz Mi Howa, by dołączyć do pojedynku. Widząc jego nieradzenie sobie, Jedi kolejny raz ocalił Diego, ciosając w dawnego padawana innymi śmieciami, jeden spośród których wywołał wybuch. Jako że umiejętności chłopaka zdawały się przewyższać te mistrza Jedi, Neck zasugerował ucieczkę, która poskutkowała pościgiem; w czasie jego trwania Marr ponowił eksplozję, powodując wzajemne zderzenie kilku dźwigów.[5]

Starcie finalne[]
Widzę, że pozwoliłeś się ogarnąć ciemnej stronie. Nie jesteś ode mnie silniejszy. Nie mentalnie ani psychicznie. Śmiem nawet twierdzić, że zaniedbałeś swój trening. Dałeś się ponieść, mój były uczniu. Zawiodłem się, jest mi naprawdę przykro z tego powodu.
Braw Neck lamentujący po zdradzie ucznia[5]

W pewnym momencie Chinn podzielił się przekonaniem, jakoby swoimi umiejętnościami przewyższył mistrza, co miało się odbyć zgodnie z jego zapowiedziami; zdaniem Braw z kolei dawny padawan nie był od niego silniejszy ani mentalnie, ani psychicznie, a poza tym zaniedbał swój trening, z powodu czego było mu smutno. Wtenczas Diego przy użyciu jednego z pojazdów budowlanych zrzucił gruz na inkwizytora. Ten jednak przeżył, a w ramach odwetu przeciął ów pojazd w taki sposób, iżby spowodował upadek separatysty. Uratowany przez Braw, Diego miał jednak szansę uciec razem z nim pomimo kolejnych piromańskich atrakcji dostarczonych przez przeciwnika.[5]

Kiedy Jedi i jego towarzysz weszli wgłąb gruzowego tunelu, pierwszy rozkazał temu drugiemu ciosać w Chinna granatem w chwili, gdy będzie on zagadywany przez niego samego. Efektem akcji miało być zwalenie sufitu na agresora, skutkujące dodatkowym czasem na ucieczkę. W czasie dywersji dający się ponieść szałowi Marr rozciął na pół miecz Necka, powalając go na ziemię. Zapytany o ostatnie słowa, Jedi dał sygnał, aby Diego zrobił, co do niego należało. Usytuowany pod stertą śmieci Chinn zemdlał.[5]

Po opuszczeniu tunelu obaj mężczyźni spotkali się z Gienną, Julie Tą oraz QT-O1. Ustalono wtedy konieczność znalezienia kolejnego statku. Diego natomiast, widząc smutek Necka spowodowany utratą miecza świetlnego, manifestujący się w jego lamencie oraz łzach cieknących w dół policzków, podarował mu miecz Mi Howa, który Jedi przyjął. Po tymże miłym geście Diego zaczął prowadzić towarzyszy w stronę miasta, a zapytany, skąd wiedział, kędy iść, stwierdził, że budowlańcy musieli gdzieś mieszkać, a każdy ma coś, co może nazwać domem. Gdy doszli do miasta, na tablicy ujrzeli napis Moridor.[5]

Po wejściu do miejscowości Diego i Gienna sprawili sobie po butelce piwa zuomiarrskiego[22]. Wpływ alkoholu uwydatnił się, gdy separatysta począł uważać Julie Tę za atrakcyjną, a sama Gienna kompletnie zapomniała epizod z trunkiem[22]. Moridor został jednak szybko opuszczony, gdyż zdaniem Diego pozostawanie w nim byłoby zbyt ryzykowne z powodu potencjalnie zbyt bliskiej obecności Marr Chinna[1].

Celem ułatwienia dalszej podróży, przez wzgląd na tężyznę Julie Ty i żylaki Gienny, postanowiono wykorzystać znaleziony wózek widłowy. Podczas gdy Diego i Braw Neck spacerowali odpowiednio po jego lewej i prawej stronie, Gienna wraz z tą siedziały w szoferce, również odpowiednio po lewej i prawej stronie. W pewnym momencie Diego dostrzegł na niebie gwiezdny niszczyciel, toteż powiadomił i tym Jedi i poprosił, by także spojrzał w górę. Wydarzenie to przykuło także uwagę niewiast, jednak po tym, jak tęga Taa spadła z powodu swojej nadwagi, Gienna wycofała się z tego pomysłu. Mimo że ich towarzysze gnali dalej do przodu, Braw zatrzymał się i pomógł Julie Cie wstać, aby następnie otrzepać ją z kurzu. Otyła gosposia przepraszała, jednak Jedi pocieszał ją, mówiąc, że przecież każdy ma czasem gorszy dzień. Na niewiele to się zdało, ponieważ Taa lamentowała, że każdy dzień był dla niej trudny. Dla uwiarygodnienia swojego stanowisko przywołała fakt, że nikt nie zauważył jej zniknięcia z Kashmarr'k – nawet Gienna, jej najlepsza przyjaciółka – oraz zaznaczyła, że nawet teraz nikt za nią nie poczekał. Kiedy Julie pogrążyła się w płaczu, Braw otarł jej łzy i stwierdził, iż zapewne było to umotywowane ich stanem upojenia alkoholowego. Położył dłonie na jej ramionach, jednak prędko ją puścił, mając na uwadzę prohibicję takich relacji.[11]

W czasie dalszej podróży klocowata Taa streściła Braw Neckowi historię swojego życia.[23]

Rozbito obóz, a w nocy Braw nie zmrużył oka, czuwając. Wspominając momenty dzielone ze swoim dawnym padawanem, ostrożnie wyjął kryształ kyber ze swojego nowego miecza świetlnego oraz zdjął tunikę, a noszoną pod spodem zieloną koszulkę okrył znalezioną kurtką. Szatę Jedi oraz pustą rękojeść miecza świetlnego włożył do worka, który w późniejszym czasie umieścił w torbie noszonej na ramieniu, podobnie jak uczynił z mieczem świetlnym. Kiedy wstał, dostrzegł Julie Tę; kochał ją, jednak postanowił sobie odpierać to uczucie. Dostrzegł także łunę na mieście.[1]

Ucieczka ze Zuomiarry[]
Ja już was nie rozumie. Zapier… zasuwaliśmy te 20 kilometrów powolnym wózkiem widłowym, żebyśta wy teraz poszły szukać jakiegoś innego miasta?
Marudzenie Gienny[1]

Anihilacja zuomiarrskich miast; na pierwszym planie widać Julie Tę, a w tle widoczny jest Wózek widłowy, na pokładzie którego przemierzano powierzchnię planety

Nazajutrz Neck podszedł bliżej paleniska, gdzie Juliee Taa i Gienna zajęte były gotowaniem herbaty na śniadanie. Po krótkim dialogu poinformował, że nie zostanie na śniadaniu, gdyż razem z Diego musi szukać jakiegoś miasta, aby nabyć w nim statek, co spotkało się z marudzeniem Gienny, lamentującej, iż niepotrzebnie przebyli 20 kilometrów wózkiem widłowym.[1]

Braw Neck wiedział, kędy pójść, jako że w nocy dostrzegł łunę. W czasie szybkiego marszu tłumaczył to Diego, zaznaczając, iż nie mógł to być świt, gdyż była to strona, po której słońce zachodziło. Fakt, iż pozostawali z dala od kobiet, dodatkowo go radował, ponieważ to oni sami pozostawali poszukiwani przez Imperium, a nie one.[1]

Ostatecznie zbliżyli się do niewielkiej osady, wchodząc do której, zauważyli tabliczkę z napisem „Międzygruzie”. Wewnątrz dostrzegli dwa budynki, co przykuło uwagę separatysty; stwierdził on bowiem, iż niemożliwym byłoby, jakoby miejscowość tej wielkości rzucała łunę widzianą przed Jedi poprzedniej nowy. Jego rozmówca zgodził się, niemniej z powodu pragnienia preferował zajrzeć do środka mimo wszystko. Wewnątrz dwupoziomowej konstrukcji zastali sklep obracający zrewidowanymi częściami mechanicznymi. Podeszli do lady i wtenczas Diego zadzwonił, aby przywołać ekspedienta. Zjawiła się wtedy Filíp, której płeć Braw Neck pomylił. W czasie rozmowy z kobietą Jedi przedstawił się imieniem Ladir, jednak niebawem dowiedział się, iż nabycie nowego statku było niemożliwe. Filíp zarekomendowała udanie się do stolicy Zuomiarry, jednak Neck zapytał o statek po raz kolejny, po raz kolejny otrzymując zaprzeczenie. Ekspedientka zaproponowała jednak transport międzyplanetarny na okręcie nabywcy ekstraktującego wydobywane części. Uciekinierów ucieszyła sugestia przemytu, gdyż ograniczyłaby ona ryzyko schwytania przez Imperium do minimum. Okazało się jednak, iż miecz świetlny pozbawiony kryształu kyber nie był wystarczającą monetą przetargową dla pięciorga, niemniej byłby w stanie pokryć koszt transportu dwojga.[1]

Neck przedłożył jeszcze swoją tunikę, jednak Filíp nie przyjęła i jej, po czym zapowiedziała swe wyjście, jako że była wzywana gdzie indziej. Kiedy klienci opuszczali posesję, jej syn Kai Teck wszedł do sklepu, prosząc Filíp o pomoc w odnalezieniu śruby imbusowej. Diego i Braw zaciekawił poruszony przez młodzieńca temat hipernapędu; zapytali więc go, o co dokładnie chodzi, tak by on po chwili wtajemniczył ich w swój plan rekonstrukcji statku celem udania się do ojca razem z matką pewnego dnia. Filíp jednak uznała, że jej mąż nie troszczył się o rodzinę, preferując uczestniczenie w wojnach klonów. Na koniec ciągnącego się dialogu po raz kolejny stwierdziła, iż jest wzywana gdzie indziej, i wyszła. Podobnie uczynił jej syn, przeto Diego sięgnął po swój blaster, by ogłuszyć chłopaka i ukraść jego statek, uważając to za znakomitą okazję do ucieczki. Neck zaprotestował, uznając własność piętnastolatka, a także zauważył fakt, że Imperium z pewnością zamierzałoby ich wylegitymować. Mimo to jednak proponował udać się obejrzeć pojazd i spróbować go odkupić. W warsztacie Kai ostatecznie zamontował hipernapęd. Braw natomiast rozpoznał w pojeździe kanonierkę Republiki, jednak nie kontynuował tematu celem niewdawania się w polityczne dyskusje ze swoim towarzyszem. Gdy upewnili się, że statek ma hipernapęd, Diego sięgnął po blaster, by uczynić, jak zapowiadał, jednak Jedi wsunął jego broń z powrotem za pas i zapytał chłopca, czy sprzedałby pojazd. Nastolatek odmówił nawet pomimo propozycji dostarczenia mu droida; Diego sprzeciwił się ofercie, jednak Braw przypomniał mu, iż wspominał, że chciał go zostawić u swojej dziewczyny.[1]

Spotkawszy się z ostateczną rozmową, przybysze wyszli na zewnątrz. Diego wspominał, że nie rozumie, czemu Jedi nie skorzystał z okazji, i wtenczas rozległ się strzał w stronę stolicy, dający początek katastrofie Zuomiarry, spowodowanej rozkazem komandora Vandersa, mającego na celu wybawienie poszukiwanych z kryjówki. Ci wrócili do środka i Diego ogłuszył Kaia, a potem Braw przypomniał mu, aby zapakował go na pokład. Potwierdził też, że prawdopodobnie będzie potrafił pilotować kanonierką. Chciał także zabrać Filíp, niemniej separatysta przypomniał mu, iż tę wzywano gdzie indziej. Braw Neck skierował pojazd ku kurze i przebił się przez sufit. Będąc nad domem, dostrzegli kolejny wybuch, tym razem nacelowany w Moridor. Jedi zmartwił się, iż Gienna i Julie Taa przebywały po tamtej stronie. Zwiększył więc moc silników, a gdy ogniska destrukcji zbliżały się ku sobie, towarzysze zlokalizowali kobiety i droida, które uciekając, wspomogły się wózkiem widłowym, oraz zabrali je ze sobą.[1]

W czasie opuszczania powierzchni planety Braw Neck oddał stery Diego. Temu nie udało się uniknąć obrażeń w wyniku ostrzeliwania myśliwców Z-95 Headhunterów. Z lekkim niepokojem Braw Neck zapytał, co dokładnie się stało; otrzymał odpowiedź, że stracono dwie wyrzutnie rakiet. Mistrz Jedi odparł, że przecież nie są tam, żeby zabijać, a raczej uciec. Po kolejnych strzałach i wymianie zdań Diego odstąpił miejsce pilota z powrotem Neckowi, jednak gdy ten zje zajął, stwierdził, że nie mówił poważnie. Jedi tymczasem zamknął oczy celem skupienia się na wszechogarniającej Mocy, w tym i na myśliwcach dookoła. Znalazłszy lukę w formacji nieprzyjaciela, popędził cała naprzód. Trzy niszczyciele otworzyły ogień, jednak strzelały w sposób na tyle nieregularny, że nie trafiły kanonierki ani jednym strzałem. Próbując uniknąć pocisków, dostrzegł wąski korytarz w próżni. Widząc to, Diego rozkazał QT obliczyć dane do skoku w nadświetlną, jednak kanonierka niespodziewanie zatrzymała się. Był to promień ściągający, lecz pomimo powątpiewań Diego Gienna dalej pokładała nadzieję w mistrzu Jedi; plan ucieczki tego z kolei opierał się na nieskutecznym oddalaniu po najmniejszej linii oporu. Sytuację pogorszył nadlatujący myśliwiec przechwytujący typu Eta-2 Actis w barwach inkwizycji, o czym poinformował Diego. Na jego pokładzie przebywał Marr Chinn, który wystrzelił dwie torpedy protonowe. Zapomniał jednak użyć komputera celowniczego, tak że pociski jedynie musnęły kanonierkę, by ostatecznie uszkodzić sam promień ściągający. QT miał wystarczająco czasu, by przygotować myśliwiec gwiezdny, aby Jedi pociągnął za dźwignię i tym samym wykonał skok.[24]

Przygoda na stacji[]

[N]ic jej się nie stanie. Dałem jej szmal i bilety, pojedzie, dokąd chce. I nikt jej nie będzie ścigać, przecież oni ścigają nas.
Diego, chcąc zostawić Julie Tę zdaną samą na siebie[22]

Od pobytu na Zuomiarrze Braw Neck nie nosił już tuniki, a kurtkę i bluzkę.

W czasie dalszej podróży Braw Neck zapytał Diego, co należy zrobić celem uniknięcia pościgu Imperium. Ten przyznał, że słabo zna regiony, niemniej zgodnie z tym, co udało mu się dostrzec na napach, nieopodal winna znajdować się Stacja Przestrzeni Fide'a. Zobaczył ją w ostatniej chwili, a gdy wskazał palcem, Jedi nastawił kurs w jej stronę, decydując się na ślimacze tępo, tak by zaoszczędzić jak najwięcej paliwa. Diego poinformował, że na samą konstrukcję nie zawitają na długo.[22]

Neck wykorzystał okazję, by zapytać Diego o jego podejście do kobiet; w ten sposób miał zamiar skonfrontować swoje uczucie względem Julie Ty z chłodnymi kalkulacjami dawnego separatysty. Młodzieniec domyślił się, co Jedi w rzeczywistości miał na myśli; w efekcie w czasie opowiadania swoich historii miłosnych opisał aż dziesięć romansów, kładąc wyraźny nacisk na standardy, które łączyły jego wybranki życiowe. Choć ich IQ miało być jednocyfrowe, Diego zaznaczył, że ostatecznie związał się z Patrishią Oone, której obiecał wierność. Wyraźnie podkreślił, iż była ona tak szczupła, jak użyteczna, stawiając te cechy w kontraście względem osobowości i wymiarów Julie Ty. Jedi zdał sobie sprawę z ukrytego przekazu towarzysza, co spowodowało u niego natłok myśli prowadzących do rozterki sprowadzającej się do wyboru pomiędzy związkiem z Julie Tą a wartościami, takimi jak pomoc słabszym albo oddanie się właściwej sprawie, które jakakolwiek relacja romantyczna zupełnie by wykluczała.[22]

Braw powiedział, że rozumie słowa Diego. Ten ucieszył się, dodając, że zawsze warto pozbyć się zbędnego balastu. Zaproponował też, aby Julie Tę, która jego zdaniem narażała ich na niebezpieczeństwo z powodu swej tężyzny – z czym Neck w głębi duszy się zgadzał, przypominając sobie ucieczkę ze Zuomiarry — pozostawić na stacji, ofiarowując jej pieniądze i bilety. Tego z kolei Jedi nie zrozumiał, gdyż pogrążony we własnych myślach, odparł jedynie, iż rzeczywiście warto się pozbyć balastu ciągnącego w dół. Kiedy zbliżali się do lądowania, Jedi zaparkował, a na przeciw przybyszom wyszedł Luc, miejscowy Twi'lekanin zajmujący się mechaniką.[22]

Wyszedłszy, Diego poinformował o swoim zamiarze szukania biletów. Giennie z kolei zlecił opiekę nad nieprzytomną Julie Tą i Kai Teckiem. Tymczasem Luke zaproponował swą pomoc. Gdy Diego odmówił, Neck zapytał o jego godność. To wtedy Twi'lekanin stwierdził, że jest zwykłym mechanikiem usiłującym znaleźć pracę gdzieś we wszechświecie. Już wielu przybyszy zdążył był pytać o pomoc w opuszczeniu stacji, tak też i ekipie Braw Necka zaproponował obopólną przysługę, by w zamian za pomoc w reperacji kanonierki zabrali go ze sobą. Mechanik przedstawił się, po czym Neck odszedł celem skombinowania paliwa.[22]

W międzyczasie młody Teck odzyskał przytomność. Gdy oskarżył Giennę o porwanie, staruszka zakryła jego usta swoją dłonią i streściła mu ich przygodę. Wtenczas Diego ukradł pracownikowi zatrudnionemu w lokalnym barze bilety i pieniądze. Neck natomiast, wykorzystując swe umiejętności, jeśli chodzi o grę w Dejarika, pozyskał dwa kanistry paliwa, czym podzielił się z Diego po powrocie. Choć domyślał się, w jaki sposób rozmówca pozyskał pieniądze i bilety i nie był w tego zadowolony, zachował to dla siebie. Widząc przybyłych, Kai podszedł do nich i spytał, co z jego mamą. Neck odparł, że wszystko mu wyjaśni później, jak już odlecą, nie chcąc spowodować paniki u chłopca.[22]

Kiedy Luc poinformował o naprawie statku, Diego stwierdził, że nadeszła pora, by obudzić Julie Tę, nazywając ją „tą babą”. Ta jednak przebudziła się sama, na co separatysta powiedział, że jako że wadzi pozostałym, omalże nie doprowadziwszy do ich śmierci, a pozostali – jej, poleci sobie, dokądkolwiek zechce, i wręczył jej bilety i trochę kredytów. Skonfuzjowany Jedi zapytał, czy Diego naprawdę chce zostawić gospodynię. Ten powiedział, że i owszem, przypominając, że o konieczności pozbycia się tej „grubej baby” informował już wcześniej. Neck otworzył oczy szerzej, po czym zmieszany odparł, że przecież nie można jej tak zostawić. Diego zarzekał się jednak, że nic jej się nie stanie, zwłaszcza że nie ją Imperium ścigało. Zaznaczył też, że miłość Jedi nie może odebrać mu racjonalnego podejścia, do jakiego zaliczało się pozostawienie kobiety. Nawet Julie przyznała, że Diego ma rację, jednak nie dokończyła kwestii, gdyż chłopak jej przerwał, żegnając się nachalnie. Braw spojrzał w oczy wieśniaczki i choć wiedział, że jego miłość do niej prawdopodobnie nie ustanie, z dala od niej będzie miał mniejsze szanse na złamanie kodeksu Jedi. Wsiadłszy na statek, ekipa odleciała, mając prostą drogę do znajomych Diego.[22]

W czasie dalszej drogi Diego i Giennę naszło na wspominki krótkiego pobytu w Morridorze; okazało się bowiem, że starsza pani zapomniała o tym epizodzie na skutek upojenia alkoholowego. Separatysta wyznał z kolei, że pod wpływem działania piwa przez moment uznał Julie Tę za atrakcyjną, sprawiając, że Gienna spytał, co się z nią stało. Usiłując ukryć prawdę o jej świadomym pozostawieniu, Diego powiedział jedynie, że najwyraźniej musiała zostać na stacji. Staruszka spojrzała więc w górę, gdzie pilotował Braw, aby poprosić go o powrót po jej uczennicę. Diego jednak odmówił, twierdząc, że było to już niemożliwe, natomiast wyraził nadzieję, że ktoś pomoże pozostawionej niewieście.[12]

Julie Cie jednak nikt nie zaproponował pomocy. Wręcz przeciwnie – Cul oskarżył gosposię o kradzież jego biletów (mimo że w rzeczywistości odpowiadał za to Diego) i począł ją gonić, grożąc swoim pistoletem blasterowym. Początkowo postrzelona w zgięcie prawego kolana, gosposia była następnie ugodzona w okolicach jelita cienkiego i w czoło, a jej niebieski fartuszek został rozdarty. Ciało nieboszczki zostało znalezione przez Rico Peta.[25]

Zdobycie Unconquerable[]

»

Przybycie na Unconquerable[]

Zamknąć ich w celi. A najlepiej wyrzucić klucz. Nie są mi już potrzebni.
Diego, kończąc współpracę z Braw Neckiem[12]

Wkrótce ekipa przyleciała do Unconquerable w Przestrzeni Fide'a, którą Diego począł wychwalać już na pierwszy rzut oka, tym samym wchodząc w dysputę z Gienną. Kiedy Luc spytał, czy podchodzić do lądowania, Diego przytaknął, prosząc, aby Braw Neck dopuścił go do komunikatora. W czasie rozmowy Diego rozpoznał w głosie Zeda Leppelina, swojego mistrza, który w związku z tym kazał wstrzymać się z otwarciem ognia. Murr Affarr jednak, do którego polecenie dotarło za późno, zdążył już wystrzelić pocisk, a przed pewną tragedią towarzyszy ocalił nie kto inny jak Braw Neck, który użył Mocy celem zmiany kierunku jej lotu.[12]

Komitet powitalny, w skład którego weszli m.in. sam Zed i Patrishia Oone, wyszedł naprzeciw przybyłym, uradowany widokiem Diego. Wokół osoby samego Leppelina Neck nie wyczuwał żadnych niepokojących sygnałów. Zapytany o tożsamość towarzyszy, Diego przedstawił mu wszystkich po kolei, lecz gdy zaznaczył, że Neck jest Jedi, wszyscy uzbrojeni żołnierze natychmiast otoczyli załogę Potwora. Dopiero Diego rozkazał im opuścić broń, podkreślając pomoc, jakiej udzielił mu Braw w czasie podróży. Dla pewności jednak kazał towarzyszom oddać broń „na znak dobrej wiary”, więc w efekcie zrekonstruowany miecz świetlny Mi Howa i pistolet blasterowy Luca zostały złożone do depozytu. Zapytany przez Kai Tecka, co się teraz stanie, Jedi odrzekł, że nie wie, natomiast Diego podziękował wszystkim za współpracę. Kiedy Zed wziął go na bok, zapytał, co zrobić w załogą Potwoora, na co 23-letni separatysta zaproponował, by zamknąć ich w celi, a klucz wyrzucić, ponieważ nie byli mu już poprzedni. Nim Neck zdołał się zorientować, co się stało, jego głowę potraktowano kolbą od karabinu. To samo spotkało Kaia, a Luc przyjął na siebie więcej niż jeden cios. Giennie natomiast wstrzyknięto substancję usypiającą.[12]

Pobyt w celi[]

Uspokój się, Gienno! Ach… przepraszam. Próbuję zebrać myśli.
Braw Neck w celi[12]

Zmizerniały Braw Neck w celi na Unconquerable po zdradzie Diego

Na rozkaz Diego Braw Neck, Gienna, Kai Teck i Luc zostali zamknięci każdy w oddzielnej celi, a z klucz jakiegoś niewiadomego powodu wyrzucono w przestrzeń kosmiczną. Gienna narzekała, podczas gdy Braw usiłował zebrać myśli po niespodziewanej zdradzie kompana, gdyż przez moment zapomniał, że był w ogóle separatystą. Luc natomiast, żałując, iż nie pozostał na stacji, rzucił się na pole uniemożliwiające wyście, jednak to odrzuciło go i powaliło na ziemię. Kiedy wstał, Jedi zapytał, czy wszystko w porządku; Twi'lekanin nie doznał jednak większych obrażeń, na co Braw, jak sam przyznał, zadał mu głupie pytanie, czy na stacji, na której zatrzymali się po drodze, nie znalazłby się nikt chętny udzielić im pomocy. Luc powiedział mu wtedy o Culu, który poszukiwał grubej kobiety, by zamknąć ją w piwnicy. Braw Neck nie wiedział wtedy, że po ich odlocie Cul rzucił się z blasterem na Julie Tę, w której której kieszeni wypatrzył bilety ukradzione mu wcześniej przez Diego. Ostatecznie jednak Jedi zgodził się, że tego typu rozważania nie miały najmniejszego sensu.[12]

Wkrótce do akcji wkroczyła Gienna, która także rzuciła się na pole pomimo daremnych ostrzeżeń Braw. Ostatecznie nic się jej nie stało, tyle że coś strzyknęło jej w kręgosłupie. Jedi usiłował ją uspokoić, podczas gdy Luc i Kai znaleźli szyb, a wewnątrz niego – obwód elektryczny złożony z kabli. Mimo że dawny rezydent glinianki na Kashmarr'k odradzał tego typu przedsięwzięcie w obawie przed przyjściem wroga, Luc pociągnął za jeden z nich, co spowodowało awarię ekspresu do kawy Murra Affarra.[12]

Ucieczka z siedziby[]

Nie ma sensu iść po ciało. Czas skończyć z tą naiwną, romantyczną postawą.
Rozważania Braw Necka ws. pójścia po ciało Kai Tecka[12]

Nieoczekiwanie Flota Imperium pod przywództwem admirała Barr Tecka, komandora Ralfa Vandersa i kapitana Harveya Drayen-Yarga poznała lokalizację Unconqerable i zaatakowała ją. Za sprawą fortelu komandora Vandersa udało się szybko pozbawić stację osłon oraz dowództwa, wywołując powszechną panikę i zamieszanie u Separatystów. Gdy rozległ się alarm, Luc począł przekonywać, że to nie jego sprawa. Poganiając pozostałych, stwierdził, że Potwór zapewne znajduje się w hangarze, z czym zgodził się i Braw. Dopiero wtedy rycerz Jedi dostrzegł niepokojący wyraz twarzy chłopca. Ten przyniósł niespodziewany finał, kiedy ekipa znajdowała się w hangarze. To wtedy dawny zbieracz złomu rzucił się na Necka, wchodząc mu na plecy i pięściami uderzając w głowę, wyrzucał niesienie śmierci poprzez spowodowanie katastrofy jego planety czy też ataku na samą bazę Unconquerable. Ból zadawany Jedi przez chłopca nie był tak dotkliwy jak fakt, że w głębi ducha przyznawał mu rację. Z pokorą przyjmował ciosy, mimo że jąkając się, próbował przekonać chłopca, że było inaczej. Wtem rozległ się dźwięk blasteru, strącając nastolatka z pleców Braw. Gienna krzyknęła, widząc ciało lecące na ziemią. Klony odpowiedzialne za atak zaczęły wygrażać Jedi; ten jednak ostatecznie porzucił swą „romantyczną wizję rzeczywistości” i uznawszy, że Kai nie żyje, sądząc po dymie unoszącym się znad niego i braku bicia serca, pocieszył tylko Giennę i razem z nią i z Luciem, zdecydowawszy, że nie ma sensu iść po ciało, udał się do monstera. Kai tymczasem został zatrzymany przez szturmowców, a ostatecznie trafił do swojego ojca, którym okazał się admirał Barr Teck.[12]

W czasie ucieczki ekipy Potworem część pilotów statków wroga dostrzegła dziwnie wyglądającą kanonierkę. Luc zaproponował sterującemu Neckowi, by poleciał w dół, na co ten przystał, a ostatecznie statek wskoczył w nadświetlną. Zszedłszy na dół, Jedi pogratulował mechanikowi jego pomysłu, jednak nadal zamartwiał się losem Kaia, nabierając wątpliwości, czy naprawdę był już nieżywy. Gienna również się oburzyła, waląc pięścią w ścianę. Ostatecznie zgodzono się, że powrót był niemożliwy. Braw Neck kontynuował swoją radość wynikającą z faktu ucieczki. Również i Luc ukontentowany był obrotem spraw, jednak Gienna wyrażała gniew i złość faktem ucieczki Diego, a także lamentowała, że nie zabrali ze sobą ciała młodego Kaia, o ile rzeczywiście żył. Nazwała Jedi i mechanika „niedobrymi chłopami”, mając im za złe, że nie sprawdzili jego stanu. Pogłębiło to tylko wyrzuty Braw Necka, który wiedział, że nie może usprawiedliwiać się brakiem czasu – ten czas mógł bowiem uratować młodego.[25]

Jedi zapewnił dwoje towarzyszy, że gdyby miał pewność o życiu chłopca, wróciłby po niego, nawet gdyby przyszło mu zginąć. Kontynuując, wyznał, iż Kai miał rację i iż rzeczywiście ekipa niosła jedynie śmierć, czemu jednak Gienna pospiesznie zaprzeczyła, obarczając winą Imperium oraz zwracając uwagę na trwającą Czystkę Jedi, która nie była winą ani jego, ani ich.[8]

Zastanawiając się, co począć dalej, Gienna wyznała, że nie ma dokąd wracać. Dopiero wtedy do Braw dotarło, że w rzeczywistości Międzydrzewia już nie było. Wywołało to w nim wspomnienie ogłuszenia przez Diego. Wyznał wtedy, że nie potrafił zrozumieć, dlaczego separatysta tak się ostatecznie zachował i co chciał przez ot osiągnąć. Zapewnił jednak Giennę, że jego zdaniem w rzeczywistości był dobry, a do takiego, a nie innego działania musiał go skłonić jakiś czynnik. Staruszka odparła wtedy, że Braw jest głupi, rozumując w ten sposób. Kiedy Luc zaproponował, że Diego mógł pozostawać pod wypływem swojej dziewczyny, Neck uznał tę hipotezę za wiarygodną. Ostatecznie postanowiono polecieć z powrotem na Kashmarr'k, by zobaczyć, jak wielu mieszkańcom udało się przeżyć i czy jakimkolwiek. Luc zaznaczył, że jeżeli nie znajdą ciał, będzie to oznaczać, że jest dla nich jakaś nadzieja.[25]

Powrót na Kashmarr'k[]

Poznanie Palmera i Jolene[]

Nazywam się Ladir Voe […]. Od urodzenia mieszkam na tej planecie. Widziałem jej wzloty i upadki. Podczas wojen klonów sporo podróżowałem… Gdy dowiedziałem się o tym, że wioska, w której się wychowałem, spłonęła, postanowiłem wrócić, by odszukać ocalałych. No i tak to z grubsza wygląda.
W czasie rozmowy z parą najemców Braw Neck deklarował, że zamieszkiwał Kashmarr'k od urodzenia.[6]

Po ucieczce z Unconquerable załoga postanowiła wrócić na Kashmarr'k, by wspomóc mieszkańców potencjalnie ocalałych z anihilacji Międzydrzewia. Kiedy towarzysze zbliżali się do powierzchni planety, Luc, który pozostawał za sterami, poinformował o burzy ogarniającej kontynent będący ich celem, będącej potencjalnym źródłem zagrożenia dla wielokrotnie reperowanej kanonierki. Gienna i Braw Neck przystali na propozycję wylądowania gdzie indziej, aby do pozostałości wsi dotrzeć pieszo w czasie późniejszym. Po ulokowaniu statku w szczerym polu nieopodal rozbito obóz, zjedzono kolację oraz położono się do snu. Braw zbudził się dopiero nad rankiem, obudzony przez szum. Założył wtedy swoją torbę i spakował w nią resztki kolacji, a także pistolet blasterowy, i oddalił się w poszukiwaniu źródła charakterystycznego dźwięku. Ten jednak niebawem zniknął, sprawiając, że Jedi zaczął podejrzewać, iż był to jakiś statek kosmiczny. Począł wtedy wyczuwać jakieś formy życia, co zaprowadziło go do opuszczonej fabryki separatystów, leżącej wewnątrz krateru. Ukrywając się za kamieniem, spostrzegł rozmawiających ze sobą Palmera i Jolene, stojących na tle łodziopodobnego statku kosmicznego. Skuszony treścią ich konwersacji, Braw podszedł bliżeć, jednak kiedy tylko wystawił głowę zza swojej kryjówki, został przyłapany przez kobietę, która już miała go na muszcze, niebawem celując między oczy. Zmuszony przez okoliczności, Jedi przekonywał, że od jakiegoś czasu plądrował fabrykę ze wszystkiego, z czego tylko się dało. Dla uwiarygodnienia swojego stanowiska przedstawił się imieniem Ladir Voe, jednak Zygerrianka, nie dając wiary jego słowom, zawołała Plamera. Zapytany, skąd przybywał, Braw wskazał na wioskę, a kiedy interlokutor stwierdził, że w pobliżu nie było żadnych takich, sprecyzował, że miał na myśli tę zniszczoną przez Imperium, czyli Międzydrzewie. Zaklinał się, że osada ta była jego domem, a teraz – po jej zniszczeniu – zależało mu na ocaleniu mieszkańców, o ile ktokolwiek się ostał.[6]

Ostatecznie para uraczyła Jedi śniadaniem. W czasie rozmowy rozmowy oboje przedstawili się i powiedzieli, że zajmują się najemnictwem wszelkiego typu. Po tym, jak Palmer powiedział, że pochodził z Onthar, Neck kojarzył planetę, wiedząc o jednej z bitew stoczonej w tamtym miejscu w czasie wojny. Kiedy rozmowa zeszła na jej temat, mężczyzna nie krył swojego żalu w stronę Zakonu Jedi, utrzymując, jakoby jego członkowie byli ślepo zapatrzeni w Moc, a ich działania wymierzone były na zdobycie władzy. Braw nie skomentował jego opinii, chociaż w głębi ducha twierdził inaczej. Wkrótce z kolei Jedi poznał nazwę statku swoich rozmówców, Tarkus, co miało miejsce za sprawą przybycia ich droida L4-K3.[6]

W czasie dalszej rozmowy Braw brnął w swoje kłamstwa, twierdząc, że mieszkał na Kashmarr'k od urodzenia. Wspomniał, że w czasie wojny zwykł sporo podróżować, jednak wtedy zawahał się, przypominając sobie o rozkazie 66, który był zwieńczeniem konfliktu. Zaraz po skończeniu opowieści na miejscu pojawili się Luc i Gienna, którzy wyruszyli celem odnalezienia towarzysza. Usiłując wkomponować ich przybycie w zbudowaną uprzednio narrację, mistrz Jedi zapewniał, że są oni ocaleńcami ze wsi, który wyszli go poszukiwać. Poprosił także parę najemców, by pomogli mu przy lokalizacji osady, gdyż – jak twierdził – sam nie byłby w stanie sobie z tym poradzić. Gienna dopingowała go w czasie składania oferty, twierdząc nawet, że zaczęła tęsknić za Vuodeckiem. Mężczyzna i kobieta zgodzili się, jednak pod warunkiem, że „Ladir” w zamian za to pomoże im w znalezieniu pewnego jegomościa. Informacja o kolejnej osobie chroniącej się na Kashmarr'ku skłoniła Necka do podzielenia się spostrzeżeniem, że świat ten musiał być idealnym miejscem na schron.[6]

Pogoń za Robertem[]

Jolene: Słyszałam, że w galaktyce jest sporo takich samozwańczych szeryfów, zwłaszcza w Zewnętrznych Rubieżach, gdzie ludzie są pozostawieni sami sobie, zwłaszcza w tych czasach chaosu, gdzie każdy chce czegoś dla siebie.
Braw Neck: Ciekawa propozycja, muszę przyznać. Muszę też przyznać, że zżyłem się z ludźmi tej wioski dostatecznie bardzo, by dzierżyć tak odpowiedzialne zadanie.
Choć Braw Neck przyznał rację Jalene, wiedział, że jego obecność mogła w rzeczywistości ściągnąć niebezpieczeństwo na mieszkańców Kashmarr'k.[6]

Palmer i Jolenełowcy nagród napotkani przez „Ladira Voe”

Wkrótce wszystkie pięć osób znalazły się na pokładzie Tarkusa. Palmer rozkazał komputerowi włączyć skan form życia, a po chwili Gienna dostrzegła na monitorze skupisko pewnych punktów wskazujących na obecność humanoidów, i to niedaleko od zgliszczy Międzydrzewia. Jolene stwierdziła, że w związku z tym umowa z ich strony została dotrzymana. Braw natomiast upewnił się, że skaner objął całą planetę, po czym zauważył, że skoro pulpit wyświetla dwa skupiska ludności, poszukiwany przez nich osobnik musiał być wśród wieśniaków.[6]

Po wylądowaniu towarzysze opuścili pokład, a Gienna wdała się w sprzeczkę słowną z Vuodeckiem, któremu udało się uciec z niewoli Imperium. Braw z kolei zapytał Palmera, kto dokładnie był jego celem, i przestraszył się, słysząc, że jest nim jakiś Jedi, jako że to on był jedynym Jedi na planecie. Okazało się jednak, że był to żart, a dziwne zachowanie Necka wzbudziło podejrzenie u jego interlokutora. Ten bowiem nie krył, iż z chęcią położyłby swoje ręce na jednym z nich, ponieważ obwiniał ich zakon o niesienie krzywdy cywilom.[6]

Pomimo braku jakichkolwiek wytycznych rozpoczęto przeszukiwanie wieśniaków. Kiedy żaden z nich jednak nie przejmował się niespodziewaną interogacją ani też żaden do niczego się nie przyznawał, Neck poprosił o pomoc Giennę. Mimo iż początkowo niechętna, jako że złożyła śluby milczenia po kłótni z Vuodeckiem, staruszka ostatecznie zgodziła się wspomóc towarzysza i wskazała na wysokiego mężczyznę w tłumie, który zakrywał twarz. Pewna była bowiem, że nigdy wcześniej go nie widziała. Jegomość wyciągnął jednak dwa blastery i wymierzył w Jolene i Braw Necka, po czym przedstawił się jako Robert Krix Alzado. Zdaniem samego poszukiwanego list gończy wystawiony za nim przez Szkarłatny Świt był efektem jego działań, prowadzących do przerwania transakcji z Czarnym Słońcem, a żeby uwiarygodnić swoje zapewnienia, pokazał tatuaż z logiem syndykatu. Zapytany przez Palmera, dlaczego miałby być puszczony wolno, mężczyzna zaklinał się, że postąpił należycie. Wkrótce jednak w jego stronę strzelił L4, chybiąc w ostatecznym rozrachunku. Robert rzucił się do ucieczki i w rozjuszeniu trafił Necka, uderzając go swoją bronią. Kiedy poszukiwanego usiłowała złapać Jolene, ten sam wpadł na Vuodecka, a ostatecznie został pochwycony przez samego Necka, który ocknął się po uderzeniu.[6]

Przy wieczornym ognisku gościła nie tylko ekipa Braw Necka, ale i załoga Tarkusa. Została wtedy poruszona kwestia Jedi. Kiedy jeden z wieśniaków zapewniał, iż w jego mniemaniu członkowie zakonu byli dobrymi ludźmi, m.in. dlatego, że strzegli pokoju, Palmer raczył się nie zgodzić. Jalene natomiast przekonywała, że Jedi mieli jedno zadanie, któremu nie podołali, tak że musieli zostać zastąpieni przez Imperium. Niebawem kobieta stwierdziła także, że mocarstwo to najprawdopodobniej nie wróci na Kashmarr'k, jako że nie było tam nic godnego ich uwagi. Dodała też, że „Ladir Voe” wyglądał na kogoś, kto nadawałby się na samozwańczego szeryfa, których w galaktyce mnożyło się, zważywszy na czasy chaosu. Neck uznał tę propozycją za godną uwagi, zaznaczając, że rzeczywiście zżył się z ludźmi z tej wsi. Wiedział jednak, że pozostanie razem z nimi mogłoby ściągnąć na nich niebezpieczeństwo, jednak mimo wszystko musiał zostać tam na parę dni, chociażby z powodu Gienny. Pod koniec spotkania mieszkańcy oddalili się od ogniska, niosąc deski i inne materiały celem odbudowy ich osady. Luc spytał wtenczas Palmera, czy oni również będą się zbierać. Mężczyzna odpowiedział przecząco, uznając, że odebranie nagrody aż tak się nie spieszyło. Braw Neck zażartował, że nie zależy mu na procentach od zarobionych przez nich pieniędzy. Kiedy niebawem wszyscy posnęli, Luc ruszył z powrotem do Potwora.[6]

Następnego dnia wieczorem zorganizowano przyjęcie powitalne dla Gienny, w czasie którego grano muzykę ludową i tańczono w jej rytm. Braw Neck jednak wstrzymał się od zabawy, a gdy siedział na kłodzie, podeszła do niego Gienna i podała mięso catchki. Jedi odmówił jednak, gdyż zdawał sobie sprawę, że ekosystem planety, tak bardzo ogołoconej przez separatystów i Imperium, może wkrótce nie dostarczać wystarczającej ilości pokarmu dla mieszkańców; słowa Gienny o ptakach spadających z nieba i ginących w ten sposób zdawały się potwierdzać jego obawy, tak że mężczyzna zaczął rozważać, czy nie lepiej byłoby przetransportować wieśniaków gdzie indziej. Chcąc porozmawiać z przedstawicielem ludu, spytał Giennę o sołtysa; ta jednak nazwała Vuodecka pijakiem i złodziejem, co skutkowało urwaniem tematu i odłożeniem go na inną okazję. Wpatrując się w ognisko, Braw Neck przywoływał do siebie wspomnienia związane z Kai Teckiem i Julie Tą, coraz bardziej żałując pozostawienia tej drugiej. Doszedł też do wniosku, że romans pomiędzy nią a Diego musiał być faktem, a nie przypuszczeniem, jako że gosposia wykazywała liczbe objawy syndromu sztokholmskiego. Jeśli chodzi o chłopca, świadom był natomiast, że choć wygodniej byłoby się zachowywać, jak gdyby był martwy, nie można wykluczać, że nadal żył.[11]

Pod nieobecność Gienny, która poszła w krzaki oddać mocz, do Jedi przysiadła się Halinca, żona Vuodecka. Uznała ona, że gościowi musi być zimo, i zaproponowała ogrzanie go, uprzednio lokując swą dłoń na jego udzie i posuwając ją coraz wyżej. Choć dla Braw sytuacja była raczej komiczna, zbulwersowała ona Vuodecka, który oskarżył małżonkę o „puszczanie się z obcymi” i dziwił się, jak w takim przypadku można by nie zaaplikować przemocy domowej. Gienna, która wróciła po oddaniu uryn, krzyknęła w stronę drwala, że nie tylko bije Halincę, ale na dodatek nadużywa alkoholu. W ramach obrony Vuodeck zrzucił winę na żonę, przy okazji mówiąc, że Braw Neck jest Jedi. Usłyszeli to siedzący nieopodal najemnicy i natychmiast zaprzestali rozmowy. Na wypadek gdyby mieli się obrócić przeciwko niemu, Neck sięgnął do kieszeni po swój blaster, jednak go już tam nie było.[11]

Ucieczka przed łowcami nagród[]

No proszę, morderca niewinnych udaje skruszonego.
Ironizowanie Jolene[26]

Jak się okazało, za zniknięciem blastera stała Halinca, która przywłaszczyła go sobie celem bliższego przyjrzenia się broni. Rozważania Jedi przerwał jednak strzał oddany z innego pistoletu, mianowicie należącego do Palmera. Chcąc upewnić się, że Vuodeck mówił prawdę, deklarując, że Neck był kiedyś Jedi, łowca nagród oddał jeszcze parę strzałów, zmuszając Braw do użycia skrywanej przez siebie dotąd broni białej, tj. miecza świetlnego niegdyś należącego do Mi Howa. Jolene, która w międzyczasie wzięła do rąk swój blaster, uznała, że Neck od początku wydawał się jej szemrany, i również otworzyła ogień. Multum wiązek laserowych znacznie rozproszył Braw Necka, który nie mógł zebrać myśli, tym bardziej iż przez moment odniósł także wrażenie, jakoby coś złego działo się z jego uczniem. Kiedy usłyszał krzyk bólu, odwrócił się i spostrzegł Halincę z przestrzelonym płucem. Kobieta odeszła niebawem w cierpieniach, ledwo łapiąc oddech. Jedi upadł na kolana, załamany odebraniem życia niewinnej osoby. Zrozpaczony śmiercią swojej żony, Vuodeck podszedł do niej i wziął jej blaster, aby następnie wycelować w Necka i wydrzeć się na niego. Jolene ironizowała natomiast, że będący mordercą niewinnych Jedi jedynie udawał skruchę, a nie w rzeczywistości ją odczuwał. Palmer zaś wycelował lufę swojej broni w głowę Braw, jednak przed śmiercią Jedi ochronił Luc, który poszedł był w las celem defekacji, a wracając, strzelił Palmerowi w ramię, po czym kazał Giennie i Neckowi uciekać. Kobieta pospieszyła zdruzgotanego Jedi i korzystając z chwili nieuwagi Jolene, weteran wojen klonów podążył za nią w milczeniu. W czasie ucieczki jednak staruszka została ogłuszona przez Vuodecka, który przyłączył się do pościgu. Neck czuł się, jak gdyby nie miał wyboru, przeto mimo że z ciężkim sercem, podążył za Lucem w głąb lasu.[26]

Po dziesięciu minutach biegu przez las Luc i Braw Neck zatrzymali się. Choć nie wiedział, co konkretnie zrobić, ten drugi stwierdził, że należy uratować Giennę. Pierwszy zaś sprzeciwił się, zwracając uwagę na przewagę liczebną najemników i Vuodecka. W obliczu braku innych perspektyw Neck miał nawet zamiar poprosić o radę Vrush Kę, miejscową wróżbitkę, jednak Luc ani myślał rozmawiać z szarlatanami. Wyszedł natomiast z innym planem, mianowicie chciał, aby Braw zorganizował dywersję, tak by on sam mógł wziąć z pozostawionego obozowiska Giennę, a potem – spotkawszy się w jakimś punkcie zbornym na pokładzie Potwora – wszyscy troje mogli naradzić się, co obić dalej. Jedi przystał na propozycję.[26]

Braw wrócił do obozowiska i zastał Palmera i Jolene stojących nieopodal Potwora oraz Vuodecka pilnującego Tarkusa. Nigdzie nie dostrzegł natomiast Gienny ani zwłok Halinci; jeżeli chodzi o ciało sołtysowej, wywnioskował, iż musieli się nim zająć jej współmieszkańcy, natomiast jeśli idzie o Giennę, założył, iż musi przebywać w Tarkusie. Z tego względu Neck użył Mocy, aby przestawić Vuodecka na dach pobliskiego budynku; drwal kontynuował mówienie do siebie i psioczenie na temat samego Jedi nawet w powietrzu, podczas gdy sam zabójca mógł wejść na pokład. Idąc korytarzami, zastanawiał się, co czuje Gienna; założył, iż zapewne jest na niego zła za pozostawienie jej na pewną śmierć. W końcu dotarł do sekcji z więźniami. W jednej z cel dostrzegł Azado, a w drugiej – swoją towarzyszkę, której opatrzono rany. Jednak nim Braw zdołał wykonać jakikolwiek ruch, natknął się na L4. Droid zdążył zaraportować swoim właścicielom o znalezieniu Jedi, jakkolwiek nie był w stanie przechwycić delikwenta, zostając przez niego odepchnięty Mocą. Wyszedłszy na zewnątrz, Neck został dostrzeżony zarówno przez najemników, jak i samego sołtysa; Vuodeck jednak, jako że nie zorientował się o zmianie swej lokacji, stawiał kroki dalej, tak iż spadł. W chwili gdy para najemników udała się po swój śmigacz, Jedi postanowił skakać po dachach celem ucieczki, choć chwilę wcześniej przez moment miał nawet zamiar uciec statkiem łowców nagród, jednak uznał to za zbyt ryzykowne. Jednak w czasie skoków Jedi Jolene podłożyła nuż do rzucania, na którego użytkownik Mocy niebawem działał się stopą. Uprzednio chwyciwszy się krawędzi dachu, Neck, unosząc się i lekko sycząc przy tym z bólu, usunął ciało obce, po czym odciąwszy kawałek swojego odzienia, prowizorycznie opatrzył ranę. Wtedy nastąpiła kolejna seria strzałów ze strony Jolene. Choć Jedi odbił większość z nich, jedna ugodziła go w prawe przedramię, powodując upuszczenie ostrza na ziemię. Neck usiłował wtedy użyć Mocy, by przyciągnąć do siebie rękojeść, jednak nie udało mu się to z powodu kolejnego ataku łowczyni nagród; proponowała ona także, by jej przeciwnik oddał się w jej ręce, mimo że on nie był skłonny przystać na tę propozycję. W chwili gdy Zygerrianka zajęta była jego podnoszeniem, Jedi przeskoczył na kolejny dach, więc w efekcie posłała za nim kolejne wiązki laserowe. Niebawem Braw znalazł się na jednej z uliczek, stojąc pomiędzy łowcami nagród, tyle że Palmer siedział ówcześnie na śmigaczu. Usiłując uniknąć śmierci w wyniku zderzenia z pojazdem, Jedi ponownie skoczył na dach, a celem dalszej ucieczki przeskoczył na jeszcze jeden, w którym wyczuł jakąś nieznaną mistyczną energię — tym razem płaski, różniący się od reszty stożkowatych. Posuwając pościg do przodu natomiast, najemnicy postanowi wykorzystać jeden z klasycznych dachów jako rampę, aby wskoczyć wprost na przeciwnika, który wtenczas poszukiwał swojej broni na ziemi, nieświadom jej obecności w kieszeni Zygerrianki. Wtedy nieopodal ruin wsi zjawił się Luc z samodzielnie wybudowanym moździerzem, a wystrzeliwszy w stronę najemników, spowodował ostateczną anihilację ich pojazdu oraz wynikającą z niej eksplozję. Wybuch ten zniszczył także dach tajemniczego budynku, tak że Jedi wpadł weń, a na dole spotkał Vrush Kę, która powitała go i zapewniła, że na niego czekała. Jedi zdziwiony był jej faktyczną egzystencją.[27]

Dopiero gdy Braw rozejrzał się uważniej, dostrzegł, iż mistycyzm sanktuarium Vrush Ki był jedynie złudzeniem spowodowanym przez zapach palonego przez kobietę zioła unoszącym się nad sklepem zielarskim. Jedi powiedział do siebie, że skoro Vrush Ka jest zwykłą znachorką, pytanie jej o radę rzeczywiście mijało się z celem. Kiedy przyszedł Luc i popędził towarzysza, by razem udali się odbić Giennę, Braw pochwalił go za jego wyczyn, początkowo dziwiąc się, że to on był za niego odpowiedzialny. Kiedy zaś mężczyźni mijali oderwaną rękę Palmera, Jedi spytał mechanika, czy ofiary w ludziach naprawdę były konieczne. Po kilku minutach i ciągnącym się jeszcze parę chwil dialogu obaj znaleźli się przy Tarkusie, gdzie oczekiwał ich Vuodeck, nadal rządny zemsty. Luc jednak postanowił sam zająć się przeciwnikiem, przeto wbiegł na niego i pozbawił go przytomności, przy okazji wybijając zęba, a następnie przywiązał do latarni liną, tak by nie mógł się obluzować. Jedi czuł się ukontentowany, że obyło się bez ofiar.[27]

Kiedy użytkownik Mocy i mechanik byli już w pobliżu celi, natknęli się na L4, który usiłował nie dopuścić ich do więźniów, więc począł ostrzeliwać ich wielkim karabinem. Luc jednak oderwał kawałek metalu i używając go jako tarczy, podszedł do robota. Maszyna jednak postrzeliła Twi'lekanina w ramię, co zmusiło Necka do użycia Mocy i unieszkodliwienia napastnika, obwiązując go tym samym kawałkiem metalu. Gotowi do ocalenia Gienny, towarzysze już mieli przejść do otwierania celi, gdy zza pleców usłyszeli żeński głos należący do Jolene. Razem z nią był Palmer, który jednocześnie przymocowywał sobie nową mechaniczną kończynę. Na Luca i Braw rzucona została sieć elektryczna, która ograniczała ich pole manewru. Pierwszy z nich jednak postanowił dobić targu z łowcami nagród, uprzednio dostrzegając na ścianie list gończy za Diego. Jako że już wcześniej dowiedział się o jego lokalizacji, obiecał zaprowadzić parę do niego pod warunkiem wypuszczenia jego i Jedi. Najemnicy zgodzili się i wtedy zdjęli ze swoich więźniów siatkę, zapowiadając, że rozstrzelają ich, jeżeli informacje dostarczone przez Twi'lekanina okażą się nieprawdziwe.[27]

Jolene udała się do Vrush Ki, aby opatrzyła rany Luca i Gienny, a na czas lotu na Gambl-55, gdzie miał przebywać Diego, sam mechanik wraz z Jedi zostali zamknięci w celi. Podczas podóży Neck spytał towarzysza, dlaczego się od niego nie odłączył, skoro miał okazję zachować swoje życie i nie angażować się w ich problemy. Twi'lekanin odparł, że tak jak wspominał, tułał się już po wielu miejscach i spotkał wielu ludzi, a trafienie na Jedi to zjawisko niewiarygodnie rzadkie, zwłaszcza iż można było od niego usłyszeć wiele ciekawych opowieści. Braw obiecał opowiedzieć parę z nich, jednak nie przestawał dopytywać. Tym razem usiłował dowiedzieć się, dlaczego pomógł mu odbić Giennę, a nie poszedł gdzie indziej. Luc powiedział, że jak przeszkadza, to chętnie odejdzie, na przykład zostanie na Gambl-55, jako że przydałoby się, jego zdaniem, osiedlić gdzieś na dłużej. Jedi wyznał, że nie o to mu chodziło, po czym rozmowa urwała się.[27]

Podróż z Palmerem i Jolene[]

Postój na Kaiwocker[]

Luc: Co ty, normalny jesteś? Pić sok z Jawy?
Braw Neck: Nie rozumiem, ty przecież pijesz napój z krilli.
Luc: Co innego skorupiaki, a co innego cholerni Jawowie!
Braw Neck: To tylko nazwa!
Luc: Weź mi nie wmawiaj. Wiem lepiej, morderco…
Na Kaiwocker Braw Neck i Luc wdali się w dysputę na temat konsumpcji Jawów.[14]

Braw Neck jako więzień Palmera i Jolene na asteroidzie Kaiwocker

Gienna obudziła się w czasie podróży, jednak jej zdezorientowanie zostało prędko stłumione przez usiłującego ją uspokoić Braw. W czasie następującego monologu z Jolene Luc wyraził nadzieję, że wkrótce wraz z towarzyszami zostanie wypuszczony, jednak Zygerrianka szybko zaprzeczyła; nie miała bowiem pewności, czy więźniowie nie wykorzystają pierwszej lepszej okazji, by uciec. Podczas konwersacji zwątpiła także, czy aby Ladir Voe naprawdę nazywał się, jak się przedstawił.[14]

Niebawem wylądowano na asteroidzie Kaiwocker, aby uzupełnić zapasy. W przeciwieństwie do Gienny i Vrush Ki, Braw i Lucowi pozwolono wysiąść, wiedząc, iż bez starszych pań nigdzie nie uciekną. Kiedy Jedi zauważył, że nazwa lokacji brzmi mu całkiem znajomo, Palmer streścił mu jego historię, wyrażając jednak wątpliwość, jeśli idzie o jej autentyczność. Kiedy łowcy nagród kompletowali ekwipunek oraz oddawali Azado w ręce zleceniodawcy, Luc i Braw – za sugestią tego pierwszego – postanowili udać się do Kawiarni Rancor; Jedi przyznał bowiem, że w istocie suszy go w gardle. W czasie obsługi przez Benjamina Laidacka Twi'lekanin złożył zamówienie na spoczkę; Jedi natomiast preferował sok z Jawy. Spotkało się to z niefortunnym komentarzem ze strony jego towarzysza, który oskarżył go o niehumanitarne traktowanie Jawów poprzez konsumpcję soku wykonanego z przedstawicieli tejże rasy. Neck odbił jednak argument, zauważając, iż jego interlokutor popijał właśnie napój z krilli, po czym zaprzeczył, jakoby jego trunek zawierał w sobie elementy ciała Jawów, będąc bardziej skłonnym stwierdzić, że to jedynie kwestia nazwy. Pomiędzy towarzyszami wywiązała się wtedy wymiana zdań, w czasie której mechanik został oskarżony o to, iż bliski był spowodowania śmierci dwóch najemników, a Jedi – iż zabił żonę Vudecka. Krzyki Luca, nawołujące, aby zaprzestać zabijania Jawów, przyciągnęły uwagę Palmera, który zjawiwszy się nieopodal, rozkazał parze niezwłocznie powrócić na statek.[14]

Epizody na Gambl-55[]

Narada przez misją zdobycia maski[]
Ty, Palmerze, mówiłeś, że żaden Jedi nie raczył przybyć z odsieczą na Onthar, za to Jolene wspominała, że Jedi przeszkodzili w biznesie, jaki prowadziła jej rasa… Oczywiście jaki to biznes, każdy wie, i jak kontrowersyjny on jest, również nie muszę mówić.
Braw Neck do Palmera i Jolene[14]

W czasie dalszej podróży na Gambl-55 więźniowie mogli przebywać poza celą, acz pod czujnym okiem agresorów. Luc spytał wtedy Braw, czy dobrze jest być Jedi, na co otrzymał odpowiedź, iż w istocie ciężko stwierdzić, jako że teoretycznie nie musieli już oni przestrzegać Kodeksu. Pomiędzy Neckiem a najemcami wywiązała się wtedy dyskusja na temat upadłego zakonu, w czasie której dawny generał Wielkiej Armii Republiki wyznał, iż nie potrafił pojąć motywacji stojących za niechęcią wobec Jedi ze strony człowieka i Zygerrianki. Skomentował wtedy zarzut, który wysnuwała ta druga, mianowicie iż to właśnie oni popsuli biznes na jej planecie, kładąc nacisk na jego niemoralność; chodziło bowiem o niewolnictwo. To powiedziawszy, Braw przypomniał sobie sceny z bitwy o Kaldarnodar, w czasie której uczestniczył z Ya Nushem. Zastanawiając się, czy jego kompan przeżył, streścił wszystkim pasażerom jej przebieg, przy okazji chwaląc taktykę samego Ya.[14]

Tarkus wylądował na Gambl-55 nieopodal pojazdu Sp33dwagon w czasie, gdy docierali do niego Diego, Kanto Katarn oraz Cul, którzy połączyli siły celem wspólnego odszukania pewnego artefaktu. Diego i Braw zdziwili się na widok siebie nawzajem, a gdy Jedi spytał, dlaczego separatysta uwięził jego i innych towarzyszy, on wyrzekł się odpowiedzialności za ten czyn. Zygerrianka jednak uspokoiła obu mężczyzn, nalegając, by nie próbowali żadnych sztuczek. Kiedy do rozmowy dołączył L4, poinformował o skoku ceny za Diego, który momentalnie począł się wybraniać, proponując wspólne działanie celem odnalezienia artefaktu, mogącego im wszystkim zaoferować pieniądze, sławę oraz władzę. Wtedy też obecny razem z separatystą archeolog Rico Pet wyjaśnił, że poszukiwanym artefaktem jest maska Sithów, ulokowana w świątyni Sithów na Koraband. Ostatecznie wszyscy oprócz Gienny i Vrush weszli na pokład Sp33dwagona, aby naradzić się przed wyprawą.[14]

Celem, który Diego widział w odnalezieniu maski, było zapewnienie siły wystarczającej, aby odbić z rąk Imperium swoją dziewczynę Patrishę Oone. Współpracujący z nim Rico Pet był natomiast osobą odpowiedzialną za znalezienie zwłok Julie Ty, a Cul – za zamordowanie gospodyni domowej. Braw Neck nie wiedział ani o jednym, ani o drugim.[14]

Wspólna narada przeniosła się na pokład Tarkusa. Braw Neck jednak nie zasiadł do stołu razem z pozostałymi, lecz stał z boku podparty o ścianę, co jakiś czas popatrując na Diego. W czasie dyskusji Jolene wyraziła zwątpienie w egzystencję kamiennej maski, sugerując, że gdyby takowa istniała, ktoś byłby ją znalazł. Po parunastu minutach milczenia Neck odezwał się, informując, że z Koraband nikt nie wrócił żywy, a samą planetę przed pięćset laty Zakon Jedi i Republika Galaktyczna objęły zakazem wstępu. Dopiero wtedy przyznał, że nie przyłączy się do misji, zaklinając się, iż jego noga nie postanie na Koraband. Zapytany, jak to się ma do jego wcześniej deklaracji, według której Kodeks Jedi już go nie obowiązywał, zaznaczył, iż jeśliby wrócił, nie byłby już Jedi. Palmer począł go jednak przekonywać, przypominając o jego powinności wobec nich. Braw jednak zaprzeczył, zaznaczając, iż umowa została wypełniona, jako że doprowadził najemników do Diego, tak jak obiecał.[8]

Kolejny pojedynek z Marr Chinnem[]
»
Zobacz też: Pojedynek na Gambl-55
Nie zmienię przeszłości ani też nie mam bezpośredniego wpływu na przyszłość. Mogę natomiast kształtować teraźniejszość.
Braw Neck do Marr Chinna[8]

Neck skierował się w stronę lasu, aby przeszedłszy kilometr, móc oddać się medytacji. W miarę jak wchodził w głąb swojego umysłu usłyszał za plecami wołający głos Marr Chinna, który wtenczas przebywał na Kaldarnodar, gdzie jako emisariusz Imperium udał się celem zniwelowania zagrożenia, jakie powodował ruch oporu Ya Nusha. Nie zdając sobie sprawy z doświadczanej projekcji, Chinn zaczął podejrzewać swojego mistrza o kolaborację z Ya, w ten sposób zdradzając swoją lokalizację, co dodatkowo spotęgowało gniew młodzieńca. Neck poinformował wtedy interlokutora, że zastany przez nich fenom spotykał zaledwie garstkę rycerzy Jedi. Fakt ten inkwizytor miał zamiar wykorzystać, aby wykończyć dawnego mentora. Przypomniał mu też o ranie, jaką zadał mu, gdy ten był na Zuomiarze, zapewniając, iż tym razem nie skończy się na okaleczeniu, ale na śmierci. Braw jednak zadeklarował, iż do tego nie dopuści, a sięgnąwszy swój miecz, odrzucił go.[8]

Jeszcze przed przystąpieniem do ataku Chinn wykrzyczał dawnemu mistrzowi wszystkie pretensje, jakie miał do zakonu, mianowicie zaangażowanie się w wojnę, niszczenie świata za światem, a także wykorzystanie ludzkiego materiału genetycznego celem stworzenia posłusznej armii. Słowa te rozbudziły przemyślenia skrywane przez Braw od lat. Nadal nie korzystając z miecza, kontynuował pojedynek, aplikując defensywę formy III i formy IV. Nie dał się ponieść emocjom, kiedy Chinn zarzucił mu uosabianie wszystkich patologii systemu, a ku zdziwieniu przeciwnika wyciągnął w jego stronę dłoń, proponując mu połączenie sił celem naprawienia tego, czego zakon nie dopilnował. Powiedział też, że może jedynie kształtować teraźniejszość, gdyż nie miał wpływu ani na przeszłość, ani na przyszłość. Gdy dostrzegł za plecami Chinna Ya Nusha, ostrzegł inkwizytora, że ten go zabije, a wtedy wizja dobiegła końca.[8]

Rekalibracja poglądów nt. zakonu[]
Srajta na te wątpliwości, a starajta się po prostu być najlepszym Dżedajem. Głowa do góry i dali, idziemy do Tarkusa.
Gienna do Braw Necka[8]

Pojedynek z Marr Chinnem uświadomił Braw, że przemyślenia wobec zakonu, które skrywał przed samym sobą, podzielali także inni jego członkowie. W efekcie, kiedy oddalił się łącznie trzy kilometry od parkingu i o świcie słońca znalazł się na skraju wąwozu w kształcie litery U, wyrzucił swój miecz świetlny w las, postanawiając raz na zawsze skończyć z byciem Jedi. Zastała go wtedy Gienna, którą – kiedy szła za przyjacielem – zrekonstruowany miecz świetlny Mi Howa uderzył w głowę, w efekcie czego postanowiła ustabilizować jego emiter, wiążąc go skórzaną wstążką. Braw zadeklarował, że całe życie chciał być Jedi, ale już nie chce, bowiem zakon zbłądził. Chciał zamiast tego udać się na Kaldarnodar, by połączyć siły z Ya Nushem w walce z Imperium. Gienna jednak uciszyła mężczyznę, mówiąc mu, że galaktyce nie potrzeba kolejnego obrońcy sprawiedliwości, a obrońcy sprawiedliwości w postaci Jedi, zwłaszcza że żywych pozostawało z nich niewiele. Podając mu jego broń, nakazała przestać myśleć o sobie, a skupić się na innych, starając się być tak dobrym, jak tylko potrafił. W ten sposób wiara Braw została przywrócona. Podziękował więc towarzyszce za pomoc, po czym poinformował ją o planie odlotu na Kaldarnodar. Miał zamiar odstawić ją z powrotem na Kashmarr'k, jednak to jedynie ją zezłościło, bowiem wolała tułać się z Jedi, niż wracać do pustego domu, którego zresztą i tak nie miała.[8]

Gdy Neck i Gienna dotarli do statków, zastali Jolene, Palmera, Diego, Kanto i Cula leżących nieprzytomnych na stole. Sądząc po rozłożonej talii tarotto, Gienna zasugerowała, że palce w całym zajściu musiała zamoczyć Vrush Ka. Neck natomiast sprawdził tętno najemców i w ten sposób upewnił się, że żyją. Wtedy rozległ się głos Luca wołający z toalety po przeciwnej stronie statku. Jak się okazało, Twi'lekanin oddawał się defekacji, kiedy się zaciął, a oczekując na pomoc, zasnął. Neck dał znać Giennie, co ma robić, aby po chwili para wyważyła drzwi i uwolniła mechanika.[8]

Usiłując znaleźć odpowiedź na pytanie, co mogło stać się na pokładzie, Gienna uznała, że Vrush Ka z pewnością podała towarzyszom jakąś herbatkę, aby uśpić ich czujność. Wtedy wszyscy troje udali się w poszukiwaniu znachorki, a w czasie spaceru Gienna nalegała, by wstąpić do kasyna, argumentując, iż zielarka była nałogową hazardzistką, która nie skończy, dopóki nie wyda całej sumy. Instynkt starszej pani nie zawiódł, bowiem Kę zastano, jak grała właśnie z Yagną. Kobieta jednak przekonywała, że nikogo nie oszukała, a za wygrane pieniądze miała zamiar znaleźć środek ucieczki. Braw oparł wtedy dłonie o stół i poprosił o doprecyzowanie. Tholothiankam wytłumaczyła więc, iż jej zdaniem wszyscy czworo nadal byli więźniami. Pomimo odrębnego stanowiska Luca Braw nie wiedział, kogo poprzeć, bowiem w jego mniemaniu sprawa nie została ostatecznie rozwiązana. Zapowiedział jednak, że nie zgodzi się na kradzież, na co Ka odparła, iż właśnie jest w trakcie wygrywania transportowca, a wyłożywszy na stół pewną kartę, uwiarygodniła swoje działanie.[8]

Kiedy na mundurze konkurentki Vrush Braw dostrzegł imperialne insygnia, odsunął się, aby nie zostać rozpoznanym. Wtedy też do stołu podeszła Filíp, matka Kaia, która była w trakcie poszukiwania potomka. Rozpoznawszy Jedi po głosie, wyciągnęła pistolet blasterowy i wymierzyła go w stronę dawnego generała wojen klonów, próbując wymusić informacje o lokalizacji Kaia. Jedi musiał ją jednak zasmucić, bowiem, jak myślał, młody Teck nie żył. Kiedy matka chłopca bliska była naciśnięcia spustu, Vrush Ka powiedziała jej, iż niczego w ten sposób nie osiągnie. Filíp przyznała jej rację, po czym wystrzeliła wiązkę w swoją skroń, co jednak – ku jej zaskoczeniu – skutkowało zaledwie omdleniem, bowiem wiązka była ogłuszająca. Jako że statek Filíp i jej niewolnicy Yagny był teraz w posiadaniu Vrush Ki, Luc rozkazał imperialnej oficer zaprowadzenie ich do niego. Szykując się do wyjścia, tęga brunetka jeszcze raz spojrzała na swoją panią oraz stwierdziła, że nie można jej tak zostawić. Zgodził się z nią i Braw, który uznając kobietę za niestabilną psychicznie, obawiał się o jej życie, gdyby miała zostać pozostawiona samej sobie. W efekcie Luc wziął nieprzytomną zbieraczkę złomu na plecy, a wkrótce wszyscy dotarli do transportowca Krzyk Rozpaczy. Luc i Braw weszli na mostek, gdzie ten drugi polecił temu pierwszemu zająć miejsce pierwszego pilota ku jego wyraźnej uciesze. Zapytany, dokąd ustawić kurs, Braw powiedział, że na Kaldarnodar, po czym wprowadził towarzysza w tajniki swojego planu. Zauważył jednak, że Ya Nushowi nie należy ufać tak do końca, lecz mimo że zabijał, zabijał tylko tych, co w jego mniemaniu naprawdę na to zasługiwali, co stanowiło atut. Luc zaś oznajmił, że właśnie powstała druga ekipa.[8]

Podróż Krzykiem Rozpaczy[]

Podróż i pobyt na Kaldarnodar[]

I efekty zostały mi dane! To Jedi! Moi kochani słudzy… rozstrzelajcie ich na krwawiące sito!
Karo Sidias o Braw Necku[28]

Przebrany za Stasha Braw Neck na Krzyku Rozpaczy

Kiedy ekipa Braw docierała w okolice Kaldarnodar, Gienna zajęła miejsce drugiego pilota, bowiem zaistniała konieczność, aby Luc okiełznał Filíp, Yagnę oraz Vrush Kę. Zapytany przez Twi'lekanina o przewidywany czas dalszej drogi, Jedi odparł, iż zostało jej niewiele. Gienna natomiast, narzekając na wzięcie ze sobą obydwu kobiet, zwróciła uwagę towarzysza na blokadę Imperium. Skłoniło to Kę, która dotychczas wdychała zioło, do podjęcia się wróżby przy użyciu tarotto, której wynik niebywale ją przestraszył. Szukając optymalnych perspektyw, Gienna wskazała na zdjęcie Stasha wiszące na ścianie, sugerując, aby Neck przebrał się za niego. Stash był zaś prawowitym właścicielem Krzyku, którego Filíp zabiła celem przejęcia transportowca. Wzmianka jego imienia wywołała u Yagny wspomnienia, bowiem to ona pozbyła się jego zwłok, uprzednio je rozebrawszy. Pobiegła więc po odzienie, tym samym dając Neckowi i towarzyszom do myślenia, jeśli chodzi o samą Filíp. Jedi ostatecznie nałożył na siebie czerwoną koszulę w kratę i szelki, aby następnie wziąć udział w rozmowie z załogą Consulara. Grożono nawet otwarciem ognia w stronę przybyszy z Kashmarr'k, jednak porzucono ten pomysł, kiedy Neck zapewnił, jakoby jego celem było dostarczenie zapasów żywnościowych.[28]

Kiedy Krzyk Rozpaczy znalazł się na pokładzie Consulara, Braw uznał, iż cała maskarada była złym pomysłem; z drugiej strony, zdecydował się wyjść razem z resztą do głównego hangaru, aby oczekiwać tam na imperialny personel; przewodził mu admirał Koro Sidias, który jasno dał do zrozumienia, że plan został zdemaskowany niemalże na samym początku. Wtedy odezwała się Filíp i zażądała kontaktu z Barr Teckiem, który był jej mężem oraz ojcem Kaia. Jej pewność siebie została jednak szybko stłumiona, gdyż oficer pobił ją do nieprzytomności, rozkazując zabrać ją ze sobą i na koniec narzekając na zabrudzenie mu rękawiczki. Po tym akcie spojrzał na ekipę i nakazał odseparować Yagnę, dostrzegając jej mundur. Zlecił także postawić Vrush Kę pod ścianą, a następnie ceremonialnie ugodzić ją w nogę. W obliczu braku reakcji ze strony Necka tak samo postąpiono z Gienną, tyle że tym razem mężczyzna sięgnął po Moc, ujawniając się jako Jedi. Natychmiast otworzono ogień, a za sprawą spisku samego Sidiasa nakierowano ekipę na mostek, aby przejąwszy statek, samodzielnie wylądowali na Kaldarnodar, podczas gdy personel Imperium w międzyczasie się ewakuował.[28]

Ekipa rozbiła się nieopodal siedziby Ya Nusha i zrezygnowawszy z planu odszukania Yagny i Filíp, prawdopodobnie zabranych przez Imperium, pognała w jej stronę. Tam też wrota otworzył im Nush we własnej osobie. W czasie następującego dialogu Neck począł opowiadać dawnemu kompanowi o swoim życiu z czasów poprzedzonych bitwą o miejscową planetę, jednak rozmówca przerwał mu, zapraszając do kantyny; tam też rozmowa dobiegła końca, a Nush nie omieszkał nie przerywać interlokutorowi, co rusz załączając komentarz dotyczący omawianej treści. Zdziwiła go chęć pomocy Teckowi, jako iż wiedział o jego rodzinnych powiązaniach z Imperium. Kiedy dotarł do końca, Ya zaniepokoił się faktem poszukiwania kamiennej maski przez ekipę Diego. W czasie dyskusji uciekinier z Kashmarr'k zaskoczony był rządzą zemsty, jaką jego dawny przyjaciel pałał w stronę Imperium, i nie wiedział, czym mogło to być spowodowane. W międzyczasie Imperium pod dowództwem Sidiasa i Barr Tecka rozpoczęło ostrzał fortecy Nusha, skutecznie przebijając się przez osłony. W obliczu narastającego bombardowania Neck zachęcił towarzyszy do szybkiej ucieczki, a drugi Jedi samodzielnie starał się zachować tak wielu spośród swoich ludzi, jak to tylko możliwe. Poszukiwanie nowego statku zaprowadziło ekipę Braw do hangaru; tam jednak nie pozostawał już ani jeden środek transportu. Z kolei Vrush Ka, rozstawiwszy swoje karty tarotto, przewidziała, iż Krzyk Rozpaczy ostał się z katastrofy, w efekcie czego to właśnie w jego stronę skierowano swe kroki. Przed wejściem na pokład Tholothianka została raniona odpadniętym kawałkiem cegły, lecz ostatecznie Jedi nie zgodził się na jej pozostawienie oraz pospieszywszy jej z pomocą, w ostatniej chwili umożliwił skuteczną ucieczkę sobie oraz towarzyszom. Pozostając w lekkiej panice, już po oderwaniu się z ziemi Braw Neck nakazał ruszyć w stronę Koraband, aby powstrzymać Diego przed zdobyciem maski; poczynił tak ze względu na dialog z Ya Nushem.[28]

W czasie lotu Jedi poczuł zakłócenie w Mocy związane ze zdobyciem przez Diego maski i w efekcie upadł na podłogę, pozostając przytomnym. Luc radził towarzyszowi, aby się przespał; ten go posłuchał, jednak nim to zrobił, nakazał wylądować na najbliżej planecie i nie lecieć na Koraband. Kiedy relaksował się i szykował do snu, Neck usłyszał szuranie w szafie tuż przed tym, jak zza jej drzwi wyłoniła się Yagna. Imperialna oficer przywitała się i poprosiła o niezwracanie na niej uwagi, a także wyjaśniła, że Krzyk Rozpaczy był jej jedynym środkiem ucieczki w czasie katastrofy nad Kaldarnodar; swoje ukrycie się w szafie umotytowała natomiast lękiem przed znalezieniem.[29]

Przypadki na Sandau[]

Pierwsza noc[]
Jutro pójdę tam i to sprawdzę. Będą to jakieś dwa kilometry, może zdobędę coś na obiad po drodze.
Braw Neck, planując wycieczkę na następny dzień[23]

Ostateczną decyzją podjętą przez członków załogi było zatrzymanie się na pobliskiej planecie Sandau. Za rozwiązaniem tym optował sam Braw Neck pomimo wyraźnego sprzeciwu ze strony swego towarzysza Luca. Pierwszego dnia wieczorem, kiedy Krzyk Rozpaczy został zaparkowany wenwątrz kamiennej jaskini, urządzono ognisko, w czasie którego skonsumowano ośmiornicę kaminoańską. W czasie gdy większość z członków ekipy grzała się przy wspólnym śpiewaniu piosenek, Neck trzymał się na uboczu, wykorzystując lornetkę celem bliższego przyjrzenia się światłu w oddali. Było ono o tyle niepokojące, iż zgodnie z danymi dostarczonymi przez komputery Krzyku Rozpaczy, Sandau nie powinien być zamieszkiwany przez żadną zaawansowaną cywilizację.[23]

Kiedy do Braw Necka dołączyła Vrush Ka, smyrgnęła go ona po pośladkach, po czym spytała retorycznie, czyżby to światło w oddali stało za jego zmartwieniem. Zdziwiwszy się faktem dostrzegania błękitnej poświaty przez kogoś innego, rycerz Jedi potwierdził, po czym poinformował o swoim planie udania się celem jego eksploracji następnego dnia i przy okazji zgarnięcia czegoś na obiad po drodze. Kiedy oboje z powrotem zasiedli przy ognisku, Braw Neck zarządził powrót na statek, tym samym odmawiając Yagnie opowiedzenia kolejnej historiiu o swoim mistrzu Lude. Choć mężczyzna obawiał się mrozu, Luc zapewnił go, iż ciepło wewnątrz Krzyku Rozpaczy będzie wystarczające.[23]

Wszedłszy na pokład, Braw upewnił się, iż Gienna i Vrush czują się ciepło i komfortowo. Sam zaś dokonał ablucji, po czym udał się do szoferki, by spędzić noc na fotelu drugiego pilota, jakkolwiek rozpraszany przez światło w oddali. Rano wstał jako pierwszy i starając się nie obudzić nikogo innego, zaparzył sobie kawę, a wypiwszy trunek, otworzył szafę, w której trzymana była jego tunika Jedi, wydobyta spośród gruzów Międzygruzia przez Filíp. Z powodu jej złego stanu jednak zdecydował się jej nie przywdziewać, zamiast tego nakładając białą koszulę Stasha i przykrywając ją skórzaną kurtką. Neckowi nie udało się przemknąć przez świetlicę, nie budząc Luca; w efekcie cieszył się jego towarzystwem aż do wyjścia, gdzie obaj zastali Kę i Giennę, jak paliły zioło tej pierwszej. Pomimo odradzania ze strony kobiet Neck zdeycodwał się wyruszyć w stronę światła. W ślad za nim niebawem wyruszyła Vrush Ka, przekonując, iż Jedi przyda się wsparcie tam, dokąd zmierzał.[23]

Wizja Julie Ty i Lude Vicka[]
Braw Neck: Ona umarła… Ona umarła…
Lude Vick: Nikt tak naprawdę nie umiera.
W rozmowie ze swoim uczniem Lude Vick w postaci wizji zasugerował, że nikt tak naprawdę nie umiera.[23]

Puszysta Julie Taa w wizji Braw Necka

Źródłem połysku okazała się lodowa jaskinia, co wyraźnie wzbudziło wątpliwości mistrza Jedi, ponieważ w jego mniemaniu zamarznięta woda nie była w stanie emitować tak jasnego światła. Wewnątrz groty Braw doświadczył zmaterializowanego wspomnienia swojego mistrza Lude Vicka, z którym wdał się w dialog. Początkowo jednak przekonany był, iż po raz kolejny Moc połączyła go z Marr Chinnem, i z tego względu wyciągnął miecz świetlny, nieopacznie go upuszczając.[23]

Neck utrzymywał, jakoby skoro Lude był jedynie jego wspomnieniem, nie przekaże mu nic nowego. Mężczyzna jednak zauważył, iż drugim obok wspomnień sposobem, w jaki Moc kontaktuje się z jednostką, są wizje. Zaprowadziwszy dawnego ucznia przed pionowo usytuwaną lodową płytę, Vick widział, jak jego uczeń doświadczał w niej widzenia puszystej Julie Ty. Kiedy Jedi przyłożył rękę do tafli, przypomniał sobie smutne życie tęgiego dziewczęcia. W miarę trwania fenomenu za kobylastą gosposią pojawił się Cul, który zabijł ją strzałem w plecy. Spiesząc na pomoc swej otyłej miłości, Braw sięgnął do pasa, gdzie znalazł swój miecz świetlny zniszczony na Zuomiarrze, a przebiwszy się przez lud, podbiegł do niej i w ten sposób towarzyszył jej w śmierci. Nie był jednak w stanie usytuować jej na swoich kolanach z powodu niezmierzonej wagi kochanki. Po śmierci wizji Ty Neck podszedł do Lude Vicka; ten jednak pocieszył go, przekonując, iż tak naprawdę nikt nigdy nie odchodzi. Po zniknięciu zarówno tłustej Julie, jak i Lude Vicka, Braw spostrzegł, iż tak naprawdę w dłoni trzymał patyk. W ten sposób zastała go Vrush Ka, która cykając językiem, podała mu jego miecz świertlny znaleziony przy wejściu. Znachorka zdziwiła się brakiem światła, a kiedy minęła Jedi, zapadła się pod nią powierzchnia. Niewiele myśląc, Braw rzucił się jej na ratunek, tak iż oboje lecieli w dół lodowego szybu, na końcu którego zostali wyrzuceni i znaleźli się w wielkim kanionie szarej skały. Jedi chwycił się zielarki, która wtenczas trzymała się metalowego łańcucha zwisającego z sufitu.[23]

Tajemnicza jaskinia[]
Braw Neck: Vrush! Jak się trzymasz?!
Vrush Ka: Mi tam wisi!
Dialog mający miejsce w trakcie zwisania obojga z tajemniczego łańcucha[30]

Celem ratunku dla siebie i Vrush Ki Braw Neck usiłował rozhuśtać łańcuch, a zrobiwszy to odpowiednio, uciął łańcuch mieczem świetlnym, tak by oboje znaleźli się w otworze ściennym. Postanowiono wtedy jak najszybciej wracać do reszty w obawie przed poczynaniami Yagny. W miarę dalszej drogi, podczas której jedynym źródłym światła była broń Necka, wystrój korytarza się zmienił, przybierając kształt bardziej zmechanizowanego. Para natknłęła się wtedy na naścienną mapę.[30]

Stojąc i wpatrując się w znalezioną przez siebie mapę, Jedi i zielarka doszli do wniosku, iż musiał to być jakiś ośrodek lub też baza. W czasie dalszej drogi para natknęła się na wilka. W chwili, gdy Neck usiłował odgonić kreaturę swoim mieczem świetnym, zwierzę zawołał klon CT-2008, nazywając je Azorem. Sądząc po zbroi drugiej fazy, dawny generał Wielkiej Armii Republiki wywnioskował, iż kolon musiał przebywać na planecie od dłuższego czasu. Ostatecznie członkowie ekipy zostali zaprowadzeni do czegoś w rodzaju salonu, gdzie spotkali innych żołnierzy. Sierżant Seal wyjaśnił wówczas, iż on i jego oddział zaginęli w czasie działań militarnych na Sandau. Neck poinformował go natomiast, iż wojna dobiegła końca, jednak w czasie następującego posiłku zachowywał się na tyle ostrożnie, aby nie wyjawić smutnej z jego punktu widzenia prawdy o stanie galaktyki.[31]

Wtenczas natomiast Luc, Gienna oraz Yagna przebywali w wiosce Nosuchy, tubylczej rasy zamieszkującej planetę; zostali bowiem przez nich uprowadzeni pod nieobecność Braw i Vrush. Luc i Yagna zostali uznani za bogów, a w czasie konfrontacji z rasą uruchomili tamę, której klony używały celem przechwycenia wody od Nosuchy. Żołnierze biegiem wymaszerowali z siedziby, aby rozstrzelać prymitywny lód. Jedi jednak, korzystając ze swojej pozycji, zakazał im mordowania istot, w efekcie czego blastery ustawiono na ogłuszanie. W czasie ataku na wieś klony, Neck i Kaa odnaleźli Giennę i Luca, a także Yagnę.[31]

Uczta z klonami[]
Imperium… ono… Imperium obaliło Republikę po tym, jak Repubika wygrała wojnę. Przejęło ją administracyjnie… Sithowie musieli…
Przyparty do muru, Braw Neck posunął się do improwizowanego kłamstewka.[9]

Następnego dnia Braw Neck goszczony był w posiadłości klonów. Zachowywał się bardzo ostrożnie, tak aby nie zdradzić klonom niepomyślnych dla Republiki faktów. W czasie dyskusji jednak został przystawiony do muru, a zapytany o to, czy Republika autentyczni wygrała, począł żałować, iż wcześniej nie przygotował sobie żadnego kłamstewka na taką okoliczność. Zmuszony do improwizacji, Jedi utrzymywał, jakoby po wygranej przez Republikę wojnie została ona przejęta administracyjnie przez Imperium sympatyzując z Sithami. Twierdził również, iż Jedi – okrzyknięci zdrajcami stanu – zostali wymordowani. Sam jednak poprosił o ocenę indywidualną, tak jak i on podchodził do klonów – nie jako do całości, a jako do poszczególnych jednostek.[9]

Reakcja klonów na stawisko Braw była zróżnicowana, bowiem jeden z nich, mianowicie Boar, okrzyknął Jedi uchodźcą i nawet począł celować do niego bronią. Zapytany o swoje plany, Neck zadeklarował chęć niesienia pomocy innym poprzez międzyplanetarną włóczęgę. Zapowiedział także, iż będzie w stanie zagwarantować żołnierzom transport z planety.[9]

Tego samego dnia wieczorem Braw i Luc zajęci byli konsumpcją herbaty w kokpicie Krzyku Rozpaczy. Poinformowany o planach towarzysza dotyczących zapewnienia transportu klonom, Twi'lek oskarżył go o szaleństwo, a nim przystał na propozycję, wymusił przetrzymywanie dawnych żołnierzy Republiki w pomarańczowym kontenerze przytwierdzonym do podwozia. W czasie dysputy pomiędzy oboma mężczyznami do pomieszczenia zawitała Yagna. Celem dziewczęcia było sparzenie sobie kawy i z tego też względu podeszło ono do ekspresu. Braw Neck jednak skutecznie odwlekł je od tej koncepcji, zwracając uwagę na wpływ kofeiny na ludzki organizm. Zakazał mu też uczynienia sobie herbaty, przywołując epizod oddania uryn w czasie snu, do którego doszło ostatnim razem, gdy imperialna oficer wypiła za dużo przed snem.[9]

Wizja z Kaiem[]
Posłuchaj! Dotychczas myślałem, że Kai przeze mnie zginął. Ale on żyje i ma się dobrze. Muszę mu pomóc!
Braw Neck zdawał się postradać zmysły na wieść o domniemanym losie Kaia.[9]

W czasie pobytu na Sandau Braw Neck skompilował sobie nowy outfit, korzsystając z garderoby Stasha.

Nazajutrz Braw Neck oddawał się medytacji w lodowej jaskini, nieznacznie unosząc się nad ziemią. W czasie niebywałego skupienia mężczyzna snuł rozważania na temat całej ekipy. Niespodziewanie doświadczył wtedy kolejnej wizji Lude Vicka. Spytany o swój lęk, Braw zaprzeczył, jakoby doświadczał jakiegokolwiek. On jednak stwierdził, że wobec tego zacznie, po czym zaatakował dawnego ucznia swoim mieczem świetlnym. Podczas pojedynku nastąpiło wiele bezpośrednich wymian ciosów. Mistrz Necka tymczasem począł mu wypominać śmierć wielu osób, w tym Halinci, Julie Ty i Filíp – w ten też sposób Jedi dowiedział się o śmierci samego Kaia. Jeśli natomiast chodzi o samego Kaia, Braw ujrzał go samego w Potworze – również za sprawą wizji – i to w tym samym sektorze.[9]

Wizja Kaia na tyle „napaliła” Braw, że Jedi biegiem wrócił do kamiennej jaskini. Spocony, zastał Luca, Giennę i Yagnę grających w coneballa, a oznajmiwszy o przeżyciu Kaia, udał się czem prędzej do kokpitu. Luc wtepędy pobiegł za nim, dopraszając się o wyjaśnienia. Jedi wyjaśnił wtedy, iż ma zamiar nadać sygnał, aby będący w pobliżu młody Teck mógł go odebrać. Znał bowiem dokładne dane Powtora, jako że sam go niegdyś pilotował. Luc starał się przekonać towarzysza, aby tego nie robił. W czasie konwersacji dawnemu generałowi zdarzyło się nawet krzyknąć. Wyszło wtedy na jaw, jak bardzo obwiniał się o los Kaia. Przekonany był, iż musiał mu pomóc. Dodatkowo napomniał, że nie powinni się wtedy przejmować Imperium, bowiem nadane koordynaty nada na nieco inną lokalizację, na przykład wioskę Nosuchy. Wtenczas Luc zdecydował się uderzyć z innej strony i podważył wiarygodność wizji Necka. Rycerz Jedi jednak pewien był jej prawdziwości. Dopiero gdy Twi'lek odwołał się do emocji towarzysza, ten anulował wysyłanie danych. Wtedy też Braw zdał sobie sprawę z irracjonalności swojego zachowania. Przeprosiwszy Luca, przytulił się do niego po przyjacielsku, a następnie obaj dołączyli do Gienny, która namówiła Jedi do gry w coneballa.[9]

Neck okazał się lepszym graczem, niż sama Gienna, mająca się za mistrzynię, przypuszczała; w kompetencji chodziło bowiem o odbijanie szyszek kijem, co Jedi miał opanowane do perfekcji dzięki swojemu treningowi. Już miał o tym mówić Giennie, kiedy jednak w kokpicie dostrzegł Yagnę, wesoło machającą mu z kokpitu. Przerażony, wbiegł na górę, a za nim i Luc, i Gienna. Jak się okazało, Yagna anulowała przesyłanie danych. W efekcie Jedi zlecił przygotowanie się do odlotu przy jednoczesnym wyłączeniu zasilania, tak aby nikt nie wykrył ich lokacji. Vrush Ka jednak, jako że pozostawała w lesię z Villchure'em, nie miała pojęcia o zaistniałej sytuacji. W obawie o przyjaciółkę Gienna upewniła się, że i ona zostanie zgarnięta po drodze, co Jedi potwierdził.[9]

Niebawem do jasnini przyszli żołnierze pod przywództwem Seala. Było ich dziewięć, bowiem Boar oraz inny klon zdecydowali się pozostać. Wtenczas Neck, odpowiednio powitawszy mężczyzn, poinformował ich o konieczności lotu w kontenerze. Aby jednak upewnić ich co do swoich dobrych zamiarów, wręczył im swój miecz świetlny jako depozyt. Po skończonej rozmowie Jedi spostrzegł statek rozbijający się nieopodal. Nie wiedział jednak, czy będzie to Kai, czy może wysłannicy Imperium. Udał się w stronę wraku, gdzie zastał Chortiego. Jak się okazało, był to resultny łowca nagród imieniem Chorty, który przeżył katastrofę. Oznajmił wtedy Neckowi, iż odebrał pewien sygnał, który mógłby wskazywać na obecność na planecie znachora odpowiedzialnego za przeprowadzanie nielegalnych operacji (chodziło mu o Raffoua Villchure'a, który to nomen omen zestrzelił statek łowcy nagród).[9]

W czasie dialogu Chorty przypomniał sobie o swej matce, która pozostawała we wraku, bowiem jako maminsynek zawsze woził ją za sobą. Kiedy okazało się, iż z niewiastą – Bożeną – wszystko było w pożądku, Chorty został postrzelony przez nadciągającego Villchure'a. Braw uniemożliwił jednak profesorowi oddanie kolejnego ciosu, odpychając go Mocą, a następnie podbiegł do rannego, by go pocieszać. Kiedy zza krzaków wyłoniła się Vrush Ka, i ona zajęła się poszkodowanym, zauważając, iż oberwał w rękę. Stwierdziła również, iż choć przeżyje najbliższe parę godzin, wykrwawienie, do którego mogło dojść, mogło sprowadzić na niego zgon. Konieczna była operacja, której jednak mistyczka nie mogła przeprowadzić z powodu braku tak doświadczenia, jak i narzędzi.[9]

Na ratunek Chortiemu[]
Chorty: Moja nerka! […] Wycięli mi ją. Jak śmieli?! Za co ja teraz czynsz opłacę?!
Braw Neck: Jakoś tobie pomożemy.
Bardziej aniżeli docenić pomoc, Chorty skłonny był obwiniać innych za usunięcie jego nerki.[32]

Przebudziwszy się, Villchure począł rozglądać się za swoją strzelbą, dodatkowo pytając o łowcę nagród, którego przed momentem postrzelił. Vrush Ka jednak zapewniła kompana, iż w rzeczywistości nie ma się czego obawiać, bowiem Chorty nie stanowił dla nich żadnego zagrożenia. Dopiero wtedy znachor podszedł do poszkodowanego i przyjrzał się jego ranie, po czym doszedł do wniosku, iż niezbędna jest operacja. Odmówił jednak zabrania mężczyzny do swojego domu, zasłaniając się brakiem zaufania w jego stronę. Ostatecznie stanęło na tym, iż Vrush Ka i Bożena przetransportują rannego łowcę głów na Krzyk Rozpaczy, podczas gdy Braw Neck i Raffou udadzą się do chaty tego drugiego celem zabrania ze sobą niezbędnych narzędzi; obaj wywiązali się z misji wzorowo, tak że gdy wszyscy znaleźli się już w transportowcu, Vrush Ka i profesor mogli przystąpić do operacji.[32]

W czasie gdy procedura medyczna trwała w zaparte, Braw Neck – tak jak miał w zwyczaju – oddawał się rozważaniom na temat przeszłości, sporo myśląc o osobach, które straciły przez niego życie lub też ich los pozostawał przez niego nieznany. Kiedy tak siedział w kokpicie, przyszedł do niego sierżant Seal, który skonsultowawszy się z Lucem i Gienną, wnosił o natychmiastowe opuszczenie planety w związku z nadaniem ich danych lokalizacyjnych w kosmos. Jedi odrobinkę się buntował, preferując pozostać na miejscu, dopóki Chorty nie wydobrzeje; ostatecznie jednak przystał na jego wniosek i obiecał przedłożyć swój plan w ciągu godziny.[32]

Nim podjął stosowną decyzję, Braw Neck potrzebował porozumieć się z Gienną, Lucem i Vrush Ką, szukając porady u każdego z osobna. Kiedy wszedł do pomieszczenia gospodarczego, zastał w nim Chortiego dopiero co przebudzonego ze stanu śpiączki, jak lamentował nad utratą nerki. Łowca nagród obawiał się bowiem, iż bez tego organu nie będzie w stanie zapłacić czynszu; mistrz Jedi obiecał mu jednak pomoc, jeżeli napotkałby jakiekolwiek problemu. Na koniec rozmowy zapewnił rozmówcę, iż profesor Villchure zaopiekuje się nim i jego matką, dopóki nie wydobrzeje, a sam zapowiedział swój odlot w ciągu następnej godziny. Przed odlotem Chorty, Raffou i Bożena opuścili pokład; podobnie zrobiła i część klonów, która udała się z powrotem do bazy celem wzięcia ze sobą amunicji. Stamtąd też zabrali ze sobą Boara i drugiego klona, którzy pierwotnie zamierzali pozostać na planecie.[32]

Powstanie na Kashmarr'k[]

Przygotowania do powstania[]
Co mi po liczbach i przemyśleniach, jak nie mogę chronić tych których powinien, Lucu? Wpierw Halinca, potem Julie Taa i Filíp, a teraz i mieszkańcy Kashmarr'ka. Nie, nie mogę tym razem biernie stać i się przyglądać.
Pomimo niebywałego ryzyka Braw Neck zdecydował się wrócić na Kashmarr'k, aby wspomóc tych, których przyżekał chronić przed niebezpieczeństwem.[32]

Braw Neck, Seal i pozostali żołnierze-klony w czasie powstania na Kashmarr'k

Znalazłszy się w kosmosie, załoganci frachtowca planowali udać na Gambl-55 przez wzgląd na jej nieokreśloną afiliację polityczną. W czasie podróży jednak Luc, jak to miał w zwyczaju, począł przeglądać Holonet i tam też znalazł informację o powrocie Imperium na Kashmarr'k w związku z planem indrustrializacji Zewnętrznych Rubieży. Braw Neckowi ciężko było uwierzyć, iż ktokolwiek mógłby wpaść na pomysł industrializowania czegokolwiek w czasie działań wojennych, i to pomimo faktu, iż nie miał się za eksperta w dzieszinie ekonomii. Luc zasugerował, iż być może akcja ta jest jedynie przykrywką przed czymś innym. Po dłuższej chwili Jedi zaproponował powrót na Kashmarr'k. Nim Luc zmienił kurs Krzyku Rozpaczy, między mężczyznami wywiązała się krótka dyskusja, podczas której Braw przekonywał, iż nawet gdyby industrializacja miała być przykrywką, mieszkańcy Międzydrzewia potrzebowali go tak czy siak, a on, jako że był ich stróżem, poczuwał się do udzielenia im pomocy. Wkrótce wylądowano w jednym z nielicznych ocalałych lasów na planecie, znajdującym się w niemałej odległości od Międzydrzewia. Wraz z Sealem, Moolshowem i Groonvaldem Neck udał się na zwiad po okolicy. Pomimo początkowego szczęścia z czasem mężczyźni natknęli się na oddział klonów imperialnych patrolującucj w poddali. Ich widok zmusił Jedi do dalszego brnięcia w swe kłamstwo sprzed paru dni; w efekcie powiedział im, iż podczas przewrotu Imperium pojmało ich i wyprało im mózgi.[32]

Niebawem czterej mężczyźni znaleźli się nieopodal małej doliny, w której to grupa około 10 mieszkańców prowadziła ścinkę drzew pod przymusem. Widok ten podburzył emocje członków ekipy, dla których nijak nie przypominał on industrializacji. Braw Neck natomiast, skojarzywszy pewne fakty, obstawiał, iż Imperium przywróciło wycinkę drzew wstrzymaną przez separatystów pod koniec wojny. Jeden z wieśniaków, których Seal, Groonvald i Moolshow obserwowali wraz ze swoim generałem, niespodziewanie począł błagać o litość w obliczu niebywałego wycięczenia organizmu; zapytany, co należy w tej sytuacji zrobić, Braw zlecił pomoc dziesiątce mieszkańców, lecz nim zdołał wydać jakąkolwiek komendę, nastąpiła wymiana ognia, której skutkiem była śmierć klonów imperialnych. Aby zaradzić konfuzji mieszkańców, Braw zapalił swój miecz świetlny, by w ten sposób przedstawić się jako Jedi. Na ten widok jeden z mieszkańców począł błagać o litość, obawiając się zemsty. Jak się okazało, był to Vuodeck, który relegowany z funkcji sołtysa, był teraz zmuszany do pracy jak każdy inny mieszkaniec. Neck spytał dawnego wroga o to, co dokładnie wydarzyło się po jego odlocie. Jak się okazało, jego przypuszczenia potwierdziły się, a Imperium wznowiło wycinkę, korzystając z niewolniczej pracy mieszkańców planety. Ostatecznie, bądź co bądź będąc przywódcą, Neck rozkazał, aby Gronnvald i Moolshow poszli po resztę ekipy i sprowadzili ich do niego. Zgodnie z planem najbliższa noc miała być spędzona w pobliskiej grocie.[32]

Nazajutrz rano odbyła się narada. Spytany o plan przez jednego z klonów, Braw zapowiedział, że wszyscy udadzą się do obozu Imperium, gdzie pojmą ich przywódcę i w ten sposób wymuszą poddanie się wroga; w celu wykrycia ich lokalizacji natomiast miał zamiar użyć Mocy. Boar z kolei dopytywał, w jaki sposób miano zamiar obezwładnić wroga, skoro jego liczebność piedziesiąt razy przekraczała liczebność ekipy. Gienna zauważyła wtedy, iż Vuodeck wie, gdzie Imperium przechowuje arsenał, a wtedy Luc dodał, że pozyskana stamtąd broń zostanie oddana w ręce mieszkańców – jego zdaniem to chaos miał nadrobić przewagę liczebną nieprzyjaciela. Spytany o koordynację akcji, Neck tonem pytającym powiedział, iż jak tylko on, Cleaver i Moolshow dojdą do majora, Cleaver nada sygnał do reszty koordynowanej przez Seala, tak by możliwe było przejęcie magazynu. Hasłem natomiast miał być wyraz „fower”. Wtedy nastąpił wymarsz.[32]

Walka[]
Nie… to niemożliwe… Ona nie mogła…
Braw Neck do siebie samego na widok śmierci korpulentej oficer, którą wziął za Yagnę[32]

Zgodnie z planem Braw Neck został skuty, a klony z drużyny Seala prowadziły go niczym więźnia; tak też podprowadziły go do kapitana Stacka Hausena, przedstawiając go jako Ladir Voe. Żołnierze sprzymierzeni z Jedi poczęli przekonywać, iż mężczyzna ten wszczynał bunt, sam będąc prowodyrem zamieszek, jednak jako iż nie było żadnego wyroku sądowego, Hausen rozkazał użycie oficjalnych kanałów, równocześnie krytykując rzekomych podwładnych za niewtrącenie „Ladira” za kratki. Wtem jednak Braw niespodziewanie się oswobodził, a towarzyszące mu klony z zaskoczenia zamordowały strażników majora.[32]

Gdy tylko Braw Neck rzucił się na Hausena, oberwał od Sharka w ramię, co skutecznie go spowolniło. Sam Shark jednak też został trafiony, w efekcie czego upuścił swą broń. Kiedy Jedi usiłował przyciągnąć majora Mocą, został zdezorientowany przez multum strzałów padających od strony wroga. Wkrótce ponowił swą próbę, widząc konsternację u swoich przeciwkinów na dźwięk wybuchającego arsenału, jednak tym razem – kiedy przyciągał już majora do siebie —został naskoczony przez Sharka i wraz z nim stoczył się w dół pagórka. Pozbawiony blastera, Shark zdjął swój hełm i cisnął w nim w Braw. Mimo że ten sparował cios, został niebawem przygnieciony przez klona do ziemi. Tak też obaj mężczyźni poczęli szamotać się.[32]

W czasie walk zmarł Moolshow został zabity, a mieszkańcy, uraczeni bronią przez Yagnę, Giennę, Luca, Vrush Kę i Groonvalda, włączyli się do bitwy, co przechyliło szalę zwycięstwa na stronę lojalistów Republiki. Shark ostatecznie uwolnił się, wbijając nuż w przedramię Braw, który zszedłszy z klona (bowiem zdołał przygnieść go sobą), wycofał się w stronę swoich. Za sprawą płomiennej mocy Hausena, którego nijak nie udało się pojmać, oddział Sharka nabrał nowej energii i w ten sposób zaczynał wygrywać. Żołnierze Imperium wysadzili arsenał, a wśród ludzi ginących w wybuchu Braw dostrzegł osobę podobną do Yagny i wziął ją za samą tęgą oficer. Stąd też poczuł się sprawaliżowany i padł na kolana. Z powodu silnych emocji związanych z rzekomą śmiercią koleżanki nie był w stanie wydobyć z siebie ani słowa. Z tego też względu stery przejęła Vrush Ka, która radziła się wycofać w obliczu oporu mieszkańców przed dalszą walką.[32]

W czasie powrotnej drogi na Krzyk Rozpaczy Gienna i Luc zostali ranni, a podążając za resztą, Neck mógł obserwować, do czego doprowadziły jego działania; choć część klonów została ranna od maszyn rolniczych, a nawet cieższej broni, straty zadane lojalistom Republiki i sprzymierzonym z nimi tubylcami znacząco przewyższały straty wroga. W swoim sumieniu Jedi począł toczyć ze sobą filozoficzne dysputy, zastanawiając się, czy dobrze zrobił, chcąc bronić mieszkańców za wszelką cenę. Przez moment chciał nawet wracać do walki, jednak został odwiedziony od tej idei. Jeden z klonów Seala natomiast zabrał z sobą ciało rzekomej Yagny.[32]

Pobyt na Kaldok[]

Gienna: Nie przejmujta się tak, no! Każdemu się zdarza…
Braw Neck: Mnie się zdarza zbyt często.
W obliczu dąsów Braw Necka Gienna pospieszyła mu z konsolacją.[33]

Braw Neck
(figurka z modeliny wyrzeźbiona przez TymonaSkywalkera800)

Kiedy Krzyk Rozpaczy dryfował w kosmosie, Braw Neck w trwał milczeniu i nic nie jadł przez kilkanaście godzin, rozważając swoje błędy w milczeniu. Poczucie winy utrzymujące się, odkąd widział zwłoki Yagny. Takim też zastał go Luc, który bezskutecznie usiłował zagadać towarzysza. Od wewnętrznej pustki zdołała go odwieźć dopiero wypowiedź Seala, który wszedłszy do pomieszczenia, wyznał, iż jego ludzie po raz kolejny stracili do niego zaufanie, zaznaczając konieczność zorganizowania postoju celem jakiegoś treningu lub też odpoczynku. To wtedy też zaproponował, aby udali się na Kaldok, lokalizację jednej z bitew z czasów wojny, po której pozostało wiele zniszczonych droidów bojowych, zdatnych do wykorzystania celem dodatkowych ćwiczeń. Kiedy Luc zobowiązał się je naprawić zaraz po przylocie, decyzja została podjęta.[33]

Po wylądowaniu na dawnym polu bitwy Braw Neck poprosił Luca o naprawę droidów, mimo iż wcześniej zobowiązał się on tak poczynić. Sam zaś wziął ze sobą rzekome zwłoki Yagny, które ze względu za trudność, z jaką przyszłoby mu je pochować, spopielił je przy użyciu siarki. W czasie uroczystości, w której zdalnie partycypowały także Gienna i Vrush Ka, Neck uronił łzę; choć starał się myśleć o Yagnie jak o towarzyszcze, nie potrafił myśleć o niej inaczej niż jak o przyjaciółce. W czasie następującej niebawem rozmowy z Gienną Braw wyznał, iż ma przeczucie, jakoby Yagna gdzieś tam nadal była. Wkrótce rozpoczął się trening przy użyciu droidów zrekonztruowanych przez Luca.[33]

Podczas gdy klony zajęte były treningiem z droidami, Braw Neck uległ pod naciskiem Gienny i zgodził się udzielić jej paru lekcji władania mieczem świetlnym; widział bowiem, jak kobiecina martwiła się, że nie była już najlepszym zawodnikiem coneballa. Szyszek nie było i z tego też powodu mężczyzna pozbierał z ziemi kamienie. Jeszcze przed oddaniem pierwszego rzutu upewnił się, że staruszka była pewna swego; ta skrytykowała go o nadmierną troskę. Wtedy Jedi począł się wahać jeszcze bardziej, więc emerytka oznajmiła, że odpowiedzialność za potencjalne niepowodzenie poniesie ona. Zwróciła się przy tym do niego po imieniu, co niezmiernie go ucieszyło, bowiem miał wątpliwości, czy Gienna aby na pewno je znała. Jednak za którymś razem Neck nie skupił się wystarczająco i ugodził towarzyszkę w nogę. Ona jednak, kiedy usiłował jej pomóc, rzeczywiście wzięła winę na siebie, mówiąc, że sama się o to prosiła. Kolejną osobą, którą Jedi poddał szybkiemu treningowi, była Vrush Ka; początkowo mężczyzna stawiał opór, jednak argument związany ze sprawiedliwym traktowaniem obydwu niewiast ostatecznie go pokonał. Ku jego zdziwieniu mistyczka akrobatycznie radziła sobie z ciosami, ostatecznie przyjmując pozycję Soresu. Zajęcie to przerwał ostatecznie przerwał Seal, który wraz z innymi klonami, tj. Boarem i Phimem, poprosił Braw o słówko na osobności. Nie spodobało się to Giennie, która także chciała wsłuchać się w raport, lecz Jedi ostatecznie przychylił się do prośby klonów, aby zrobić to w zaciszu, przywołując argumenty natury proceduralnej. Wkrótce mistrz Jedi został poinformowany, że Luc zaginął; generał sam wydedukował, w którą stronę Twi'lek musiał się udać. Jego ostateczną decyzją było samodzielnie udać się na poszukiwanie Luca; jak utrzymywał, było za wcześnie na organizowanie jakichś akcji na bardziej szeroką skalę. Przewidział jednak, że nie wszystko może pójść zgodnie z planem, więc nakazał, aby jeżeli nie wróci, podporządkowali się rozkazom Vrush Ki i troszczyli się o obie niewiasty.[15]

Ścieżka, któą podążał Braw, dobiegła końca po 500 metrach. Brak odzewu z czyjejkolwiek strony na jego nawoływania oraz chmura zielonego gazu spowijająca atmosferę skłoniły wtedy mężczyznę do myślenia, iż powinien był opracować plan B. Odczuwając ból głowy oraz gałek ocznych, Jedi ostatecznie zdecydował się wrócić, uznając swój błąd, jeśli chodzi o zaplanowanie tej nieudanej wycieczki. Wtedy jednak oddano strzał z blasteru. Choć udało mu się go wyminąć, zakłopotał go on nieco. Mężczyzna powstrzymał się jednak przed kolejnym nawoływaniem, jako iż chciał ukryć swoją lokalizację. Dopiero po okolejnym strzale spytał tajemniczego napastnika, kim był, na co usłyszał komputerowo zmodyfikowany głos, którego właściciel dziwił się, że Braw nadal żył. Dopiero wtedy ów mistrz Jedi dostrzegł korelację zielonej mgły z bólem oczu i głowy. Przypomniał sobie także, że w czasie bitwy podczas wojen klonów żołnierze używali hełmów wyposażonych w filtr atmosfery. Podejrzewając, że za atakiem stali logalni magnaci wykorzystujący naturalnie występujący tu gaz do pozbywania się nowo przybyłych, Braw wziął głęboki wdech i wstrzymał go. Wtedy też przypomniał sobie o filtrze wodnym, który nosił przy pasie; nie zdążył był jednak go założyć, jako że kolejne strzały oddane w jego strony spowodowały upuszczenie implementu na ziemię. Pozbawiony innej możliwości mistrz odskoczył i schował się za skałą. Jak dedukował po lokacji oddawanych strzałów, oprawców powinno być około sześciu. Liczył się wtedy z możliwością konfrontacji z nimi, jednak nie zapalił jeszcze miecza świetlnego, nie chcąc w ten sposób się ujawnić, a także chcąc uninąć niesienia śmierci w walce. Słysząc, jak przeciwnicy podejrzewali, że ich ofiara ukryła się za skałą, a także nie mogąc dłużej wstrzymywać oddechu, Braw wyskoczył i w locie Mocą sięgnął filtr, który założył na twarz niezwłocznie. Działał, aczkolwiek nie wiadomo jak długo. Ostatecznie Braw położył się na ziemi i uniknął wiązek laserowych w ten sposób, że przelatywały one nad jego brzuchem.[15]

Leżąc tak, Braw zrozumiał, że nie może tak bezcelowo przebywac w jednym miejscu; uznał, że nawet gdyby przyszło mu zabić opraców, lepsze to, niż pozwolić zabić samego siebie – wtedy bowiem jego postronni byliby zdani na samych siebie, a to przecież on zobowiązał się ich chronić. Mężczyzna wstał i zapalił miecz świetlny, a odbijając ciosy przeciwników, nacierał na nich bez większego problemu. W jego głowie rozbrzmiewały wtedy słowa wizji Lude Vicka, która oskarżała go o zabicie wielu osób. Braw zgodził się z tym stanowiskiem, ale zaznaczył, że obrona konieczna, którą w tamtym momencie realizował, była złem koniecznym. W walce mistrz Jedi mimo wszystko starał się nie zadawać ciosów śmiertelnych, aczkolwiek nie wyrzucał sobie, jeżeli do takich doszło. Gdy został tylko jeden żołnierz, Neck stracił swój miecz świetlny, który został przez niego zestrzelony. Braw przygotowany był na najgorsze, jednak ów żołnierz stanowiący dla niego zagrożenie został zastrzelony od tyłu przez Luca. Jak się okazało, Twi'lek nie zaginął, a po prostu wtenczas oddawał się defekacji.[15]

Do Krzyku Rozpaczy Braw, z racji wycieńczenia organizmu, prowadzony był przez Luca. Tuż przed transporterem obydwu mężczyzn powitała Yagna, która przybyła do nich na pokładzie pozostawionego przez Necka na Kashmarr'k myśliwca Jedi. Panienka, jak się okazało, wcale nie zginęła, a tak naprawdę dostała się do niewoli Imperium. Zobaczywszy Necka, dziewczę skoczyło mu na szyję, wprawiając go w jeszcze większe osłupienie. Niebawem 29-latka wyznała mu też, że nie chce dłużej służyć Imperium, świadoma jego złej natury. Poprosiła też o pomoc w znalezieniu jej taty, tak aby i jemu wytłumaczyć, jakie Imperium jest naprawdę. Kiedy Yagna obejmowała rycerza Jedi, do pary tulujących się dołączyły Vrush Ka i Gienna, a także Luc, i tak też wszyscy tulili się jak rodzina. Przed odlotem natomiast Braw zaprowadził panienkę do grobu jej „doppelganger”. Umiejąc pisać, imperialna oficer dopisała jedno „a” do epitafium, czyniąc z imienia „Yagna” imię „Yagnaa”.[15]

Osobowość[]

Cechy osobowości[]

A w razie gdyby nam utrudniali to zadanie, to moja charyzma i pańska moc rozwiążą ten problem w trymiga.
Diego o osobowości mistrza Braw Necka[16]

Braw Neck wielokrotnie sprawiał wrażenie osoby wycofanej. Był jak gdyby nieobecny, co skutkowało rozproszeniem w przypadku zadawania mu pytań[1]. Potrafił jednak odciąć się od otoczenia, oddając się niespodziewanej medytacji[19]. W takich chwilach jak gdyby nie reagował na bodźce zewnętrzne[1]. Nie wykazywał też zdolności przywódczych, zupełnie tak, jak gdyby znalazł się w miejscu, w którym nigdy nie powinien się znaleźć. Często najpierw działał, a dopiero potem myślał. Zwykł też „tracić rozum”, gdy pozostawał pod silnym wpływem emocji, na przykład gdy na skutek jednej rozmowy z uczniem gotów był porzucić drogę Jedi[8] albo gdy niemalże ujawnił lokalizację swoich towarzyszy, ślepo podążając za przeczuciem, że Kai Teck nadal żył[9]. Wszystko to skutkowało chaosem w jego postępowaniu, często wynikającym również z tendencji do rychłego zmieniania decyzji. Oprócz tego Neck cenił sobie relacje interpersonalne na wielu płaszczyznach. Był też opiekuńczy.

Poglądy filozoficzne[]

Kwestia wartości życia ludzkiego[]

Przecież to twoje pryncypium, mistrzu Jedi. To samo chciałeś zrobić na Kashmarr'k, nie pamiętasz? Oddać się w ręce Imperium i poświęcić swoje życie, żeby mieszkańcy przeżyli, a ja i Gienna mogli spokojnie uciec.
Diego wykazujący wiele możliwych interpretacji światopoglądu Necka[20]

Ekipa Braw Necka
(od lewej: Vrush Ka, Yagna, Braw Neck, Luc i Gienna)

Przewodnim poglądem filozoficznym Braw Necka była waga, jaką przypisywał ludzkiemu życiu. Wartość tę artykułował w rozmowach ze swoim padawanem, mając na względzie, iż Marr Chinn odmawiał człowieczeństwa klonom[7], za co ostatecznie wykluczono go z Zakonu Jedi[12]. W przeciwieństwie do niego, Braw szanował żołnierzy Wielkiej Armii Republiki jako takich, nie zwracając uwagi na ich masową hodowlę i nienaturalne pochodzenie[7]. Wizji tej nie zmienił, nawet kiedy klony zwróciły się przeciwko niemu po rozkazie 66 (Braw Neck nie zabił porucznika Sharka, mimo że przewidywał dezorientację klonów po jego ewentualnej śmierci[18], a uciekając, odbijał pociski laserowe tak, by trafić jak najmniejszą liczbę przeciwników[7]).

Neck nie porzucił swoich poglądów w imię konformizmu, kiedy miał zamiar poświęcić się celem ocalenia życia mieszkańców Kashmarr'k, jednak ogłuszony przez wolącego uciekać Diego, musiał skonfrontować swoje poglądy z argumentacją przedłożoną przez młodego separatystę[19]. On bowiem zaklinał się, jakoby w ten sposób ich pomoc mogła dojść do jeszcze szerszego grona odbiorców w innych zakątkach galaktyki[16]. Dodatkowo młodzieniec wykorzystał pryncypia Jedi, by zasugerować mu swój zamiar zamordowania jego, aby chronić siebie; wydarzenie to skłoniło Necka do głębszej refleksji nad swoimi przekonaniami[20], jako że niebawem w czasie ataku Marr Chinna sam zlecił jego zabicie pomimo silnej więzi niegdyś zachodzącej pomiędzy nimi[5].

Jednak ostateczna metamorfoza moraliów mistrza Jedi miała miejsce, gdy dający się ponieść emocjom Kai Teck rzucił się na jego plecy i począł pokładać jego głowę pięściami, w gniewie oskarżając go o sianie spustoszenia tam, gdzie miał ratować życie. Choć Neck pamiętał wszystko, co się zdarzyło do tamtego czasu, dopiero wtedy sobie sprawę, co w rzeczywistości przynosiły jego działania, mianowicie śmierć wielu osób na Zuomiarrze i zaginięcie samej Filíp. Kiedy chłopiec został postrzelony i wylądował nieprzytomny na ziemi, Jedi nie poszedł w jego stronę, jako że był pewien jego śmierci, a słowa samego młodzieńca uśpiły w nim postawę romantyka na rzecz stoickiego racjonalizmu.[12]

Zmiana w światopoglądzie Jedi jednak nie wyeliminowała późniejszych wyrzutów sumienia, jako że Braw żałował pozostawienia Kaia, nie sprawdzając jego stanu[25]. Z czasem żałował też pozostawienia Julie Ty[11], jednak sen z powiek przede wszystkim spędzało mu zabójstwo, którego dopuścił się na niewinnej osobie – Halince — kiedy odbijał wiązkę laserową kierowaną w jego stronę przez Palmera i Jolene[26]. Choć świadom był, że łatwiejsze jest życie w przekonaniu o jego śmierci, Braw Neck uważał, że należy kierować się prawdą, a nie komfortem psychicznym[11].

Do 45. roku życia Braw Neck doświadczał trudności związane z zabijaniem w czasie walki, nawet w przypadku samoobrony. Od niesienia śmierci preferował inne metody, przykładowo ogłuszenie (przypadek z Nosuchami i żołnierzami-klonami Seala na Sandau, kiedy to wymusił oszczędzenue życia tych pierwszych[31]). Mimo wszystko jednak mężczyzna w głębi ducha rozumiał zasady wojny i w większości przypadków nie powstrzymywał innych przez zabijaniem, choć sam wstrzymywał się od tego, gdzie tylko mógł. Pogląd ten przeszedł metamorfozę, kiedy Jedi uświadomił sobie na Kaldok, że to lęk przez zabiciem wroga powstrzymywał go od samoobrony; brak samoobrony natomiast mógł skutkować śmiercią i jego, i tych, których zobowiązał się choronić; z tego też względu mężczyzna począł walczyć jak gdyby „na oślep” i choć de facto nadal starał się ograniczać do zadawania ran, nie miał sobie za złe zabijania.[15]

Podejście do Zakonu Jedi[]

Braw Neck: Wiesz co, Gienno? Całe życie chciałem być Jedi, ale w sumie już nie chcę. Nie jestem już Jedi. Wyrzuciłem nawet miecz świetlny. Zakon zbłądził.
Gienna: Przestańta tak Cenzura.png, kawalerze. Nie potrzeba nam kolejnego obrońcy sprawiedliwości, potrza nam Dżedaj. Bo coś niewiele ich ostatnio się kręci.
Źródło: [8]

W czasie swojego członkostwa w Zakonie Jedi Neck nabierał wątpliwości w sprawie słuszności jego działań, a myśli te nasiliły się w czasie trwania wojen klonów. Choć Braw krył te przekonania sam przed sobą, w głębi ducha potępiał angażowanie się w walki, które niosły za sobą śmierć i zniszczenie na wielu planetach, oraz hodowlę klonów, którą uważał za nieetyczną. Tłumione poglądy eskalowały dopiero w czasie konfrontacji z Marr Chinnem na Gambl-55. Usłyszawszy od swojego dawnego ucznia, że i on miał takie same przemyślenia, postanowił zerwać z przeszłością związaną z zakonem i oddać się obronie sprawiedliwości w inny sposób, wyrzucając tym samym swój miecz. Po chwili jednak odzyskał wiarę w zakon, a to za sprawą Gienny, która przekonała go, iż w czasach niepokoju to Jedi potrzeba najbardziej. Radziła także, aby przestał się skupiać na sobie, a myślał o innych, czyniąc wszystko, co w jego Mocy. Neck przestał przed sobą ukrywać, że zakon postępował źle, ale z drugiej strony zrozumiał, że to, jak on będzie postępować, zależało tylko od niego.[8]

Podejście do niesienia pomocy[]

Czemu to tak wyszło? Przecież chciałem czynić dobro. Imperium było jednoznacznie złe dla mieszkańców. Czy nie trzeba było spróbować ich wyzwolić Czyżby czynienie małych dóbr nie sumuje się do większego dobra? Jeśli by się nie sumowały, to czy mniejsze zła nie byłyby lepsze do osiągnięcia większego dobra?
Wewnętrzne rozważania Braw Necka po nieudanym powstaniu na Kashmarr'k[32]

Żyjąc w odosobnieniu na Kashmarr'k, Braw Neck chciał odizolować się od jakiegokolwiek aktywnego życia; podejście to jednak uległo zmianie, kiedy poczuł się zobowiązany wspomóc mieszkańców sąsiedniej wsi w ich walce przeciwko Imperium, gdy to poproszony o wsparcie przez Giennę, wydał się nawet jako Jedi[2]. Jakiś czas później, kiedy w trakcie jego rozmowy z Jolene padła sugestia, jakoby został tzw. lokalnym szeryfem strzeżącym bezpieczeństwa tym zagrożonym przez Imperium, obiecał poddać to pod rozwagę[11].

W czasie rekalibracji swych poglądów na temat samego Zakonu Jedi Braw Neck postanowił połączyć swe siły z Ya Nushem; wiedział bowiem, iż jego dawny przyjaciel dysponował ruchem oporu, u którego boku on sam mógłby wiele zdziałać. Nawet kiedy ponownie zadeklarował się jako Jedi, nie zrezygnował z tego pomysłu[8]. Jednak gdy wkrótce po przyleceniu na Kaldarnodar zmuszony był go opuścić, zdecydował się nieść pomoc samodzielnie tam, gdzie tylko zastanie kogoś w potrzebie[28]. To właśnie ta postawa skłoniła Jedi do organizacji powstania na Kashmarr'k, mającego na celu wyzwolenie mieszkańców od niewolniczej pracy na rzecz Imperium; w obliczu klęski tej akcji jednak oraz licznych krwawych ofiar, które walka na froncie pozostawiła za sobą – w tym, jak myślał, samej Yagny – Braw zaczął poddawać pod wątpliwość swe dotychczasowe podejście do tego tematu[32].

Gust seksualny[]

Domyślam, że chodzi ci o tą grubą babę. Jak jej tam? July? Jane? A no tak! Julie Taa!
Dick, opisując wygląd zewnętrzny Julie Ty[22]

Braw Neckowi podobały się kobiety o ponadprzeciętnej tężyźnie; mężczyzna jednak zdawał sobie sprawę z prohibicji relacji romantycznych dla członków Zakonu Jedi[20]. Pomimo tej specyficznej fascynacji walory Halinci go odciągały, a nie przyciągały[11].

Umiejętności[]

Zarys umiejętności[]

Braw Neck to zdobywca drugiego i trzeciego miejsca w zawodach szermierczych świątyni Jedi na Coruscant.
Wielki Inkwizytor o Braw Necku, 18 BBY[11]

Braw Neck był bardzo dobrym szermierzem, co wykazał, zdobywając drugie i trzecie miejsce w mistrzostwach organizowanych w świątyni Jedi na Coruscant[11]. Zdolności te pozwoliły mu na pokonanie Mi Howa[20], mimo że w czasie późniejszym mistrz Jedi napotkał trudności w walce ze swoim dawnym uczniem Marr Chinnem, a to z powodu łączącej ich silnej więzi[11]. Swoim mieczem świetlnym manipulował w taki sposób, aby unikać ekscesywnych uderzeń w broń przeciwnika, i walczył z niemalże baletową precyzją[20], a nawet potrafił angażować się w walkę bez użycia broni ze swojej strony[8]. Był biegły w stosowaniu trzeciej i czwartej formy walki mieczem świetlnym (odpowiednio Soresu i Ataru)[8].

Był wybitnym akrobatą, co wykazał, skacząc po dachach budynków[18] i walcząc z magnaterią na Kaldok[15], oraz opanował umiejętność perswazji Mocą[18] i wybielania czerwonych kryształów kyber[5]. Dobrze grał w Dejarika, a za czasów wojen klonów wypracował u siebie rewelacyjne zdolności negocjacyjne, tak iż był w stanie wykrywać prawdziwe intencje rozmówcy. Na korzystanie z tych zdolności jednak nie pozwoliło nawracające zamyślanie się, wiodące do rozproszenia[5].

Wśród innych umiejętności Braw Necka wynikających z władania przez niego Mocą można wyróżnić możliwość widzenia bez użycia oczu, aczkolwiek rozwiniuętą w stopniu zaledwie podstawowym, oraz zdolność wstrzymywania oddechu na długi czas.[15]

Zdolności strategiczne[]

Może jego myślenie taktyczne jest ograniczone, ale posiada dostęp do siły potężniejszej od setek żołnierzy.
Brak umiejętności strategicznych Braw Necka nie umykał uwadze Ralfa Vandersa, który jedna dostrzegał ogrom potęgi Mocy.[21]

W powszechym uznaniu swoich towarzyszy Braw Neck nie był dobrym strategiem, a planowane przez niego akcje wielokrotnie ściągały niebespieczeństwo na niego i jego postronnych. Przykładowo mężczyzna podjął się obrony Międzydrzewia, stając samemu przeciwko uzbrojonemy oddziałowi klonów[17]. Będąc na Zuomiarrze, chciał natomiast zorganizować postój w najbliższej możliwej lokalizacji, ułatwiając Imperium zlokalizowanie jego i jego postronnych, od czego skutecznie odwiódł go Diego[1]. Tendencja do myślenia w następstwie działąnia, a nie na odwrót, skutowała także chociażby konfrontacją z Imperium nad Kaldarnodar, z której ledwo uszedł z życiem[28], a także nie mającym żadnego umotywowania pozostawaniu na Sandau, i to wbrew namowom Luca[23]. Kulminacją jego blędnych decyzji było zorganizowane przez niego powstanie na Kashmarr'k, które pochłonęło więcej ofiar, aniżeli dostarczyło zwycięstwa[32]. Dopiero realny widok wyrządzonych przez niego szkód, dodatkowo wzmocniony przeświadczeniem o śmierci Yagny, skłonił go do zmiany w swoim postępowaniu[15].

Wśród lekcji wyciągniętych przez Braw Necka z powstania na Kashmarr'k było założenie, że nie należy przystępować do bitwy, kiedy wygrana była niemożliwa. Z tego też względu, nim rozkazałby masowe poszukiwanie Luca na Kaldok, kiedy ten ostatni podejrzany był o zaginięcie, sam udał się na zwiady, by wybadać sytuację przed podjęciem jakichkolwiek działań. Sięgnął też po swoją dedukcję, uważnie analizując potencjalne trasy, które jego przyjaciel mógł obrać, oddalając się; nie pałał również optymizmem i zamiast zakładac swój sukces, nie wykluczał porażki. Z samej potyczki na Kaldok wywnioskował natomiast, iż czegokolwiek by nie robił, zawsze potrzebował będzie planu zapasowego na wszelki wypadek.[15]

Wygląd zewnętrzny[]

Takie coś mogę sobie sama utkać.
Filíp o tunice Braw Necka[1]

Braw Neck
(grafika autorstwa Mustafara29 wykonana w grze The Sims 4: Wyprawa na Batuu)

Braw Neck był ludzkim mężczyzną o białej skórze[2]. Mierzył 183 cm[3] i miał piwne oczy, a kolor jego włosów na głowie różnych etapach życia wahał się od brązowego przez siwiejący aż po ich kompletną łysiznę[2]. W 18 BBY zwykł nosić wąs[2].

W swoim odosobnieniu na Kasmarr'k Braw Neck przywdziewał jasną tubylczą tunikę (uszytą przez Giennę na wzór stroju Jedi i lokalnych trendów[15]) oraz lepszej jakości spodnie. Stopy zwykł zdobić obuwiem, również droższym aniżeli odzież górna[17]. Tuż przed atakiem na Międzydrzewie ściął swoje siwiejące włosy, by odtąd świecić gołą glacą[4]. Co rano zwykł golić brodę, dodatkowo pielęgnując charakterystyczny wąs ulokowany pod nosem[2]. Kiedy miał nie więcej niż czterdzieści parę lat, jego wiek był często przeszacowywany[4].

Na powierzchni Zuomiarry Braw Neck zmienił swój outfit, jako że zamierzał sprzedać tunikę; pozostawił jednak na sobie zieloną bluzkę noszoną pod spodem, a na górę przywdział szarą kurtkę znalezioną wśród złomu.=[1]. Kolejna zmiana wizerunku nastąpiła w przestrzeni kosmicznej nad Kaldarnodar, gdzie ubrał odzież Stasha, tak by móc podać się za mężczyznę w razie konfrontacji z Imperium[28]. Na Sandau z kolei, także korzystając z garderoby Stasha, zdecydował się na nową, białą koszulę oraz czarną skórzaną kurtkę, różniącą się od tej wydobytej spośród gruzów Zuomarry[23]. Z powodu uprzedniego spotkania z Filíp, do której jego tunika trafiła po katastrofie Zuomiarry, i ją miał do swojej dyspozycji, niemniej nie założył jej z powodu brudu ją spowijającego[23]. Kiedy natomiast wychodził na zewnątrz w śnieżną pogodę, dodatkowo korzystał z niebieskiej kurtki, o dziwo też pozyskanej w rzeczy osobistych Stasha[23].

Ubiór Braw Necka można podsumować w następujący sposób:

  • tubylcza tunika noszona na Kashmarr'k;
  • kurtka pozyskana spośród gruzów Zuomiarry;
  • odzież dzienna Stasha (noszona tymczasowo);
  • biała koszula i czarna skórzana kurtka, dawniej należąca do Stasha;
  • niebieska kurtka zimowa (noszona sporadycznie na zewnątrz).

Wyposażenie[]

[M]ój miecz. Straciłem go w walce… […] Lubiłem ten miecz.
Braw Neck po stracie swojego miecza świetlnego[5]

Wraz z upadkiem Republiki Galaktycznej jedymi rzeczami pozostającymi na wyposarzeniu Braw Necka był jego miecz świetlny, miecz świetlny jego mistrza Lude Vicka, holron Jedi oraz myśliwiec; ten ostatni oddał Poostel Nickowi w zamian za pomoc w budowie ziemianki, uważając go za zbędny z powodu snutych przez siebie planów, aby już nigdy nie opuszczać Kashmarr'k. Mniej więcej równolegle Jedi począł spisywać swój dziennik.[15]

W swojej ziemiance Braw Neck zwykł trzymać brzytwę oraz prowizoryczną szafkę i lustro przymocowane do ściany[2]. Przed 29 BBY skonstruował swój miecz świetlny o niebieskiej klindze i srebrnej, pozłacanej rękojeści, z którym stał się niezwykle związany emocjonalnie[5]. W 18 BBY załamał się jego stracie i uronił łzy, jednak szybko otrzymał od Diego nową broń, którą uprzednio Jedi sam zrekonstruował w miecza świetlnego inkwizytora Mi Howa, którego kryształ kyber wybielił, tak by dłużej nie emitował czerwonej poświaty[5]. Tymczasowo stracił go jednak, gdy dobrowolnie złożył broń na ręce współziomków Diego na Unconquerable przed jego zdradą[12], jednak zdążył go zabrać jeszcze przed ucieczką[26]. Po powrocie na Kashmarr'k natomiast w celach prewencyjnych używał pistoletu blasterowego[6]. Miecz świetlny Mi Howa jednak, jako że naprawiony jedynie prowizorycznie, rozpadł się w czasie pobytu Jedi na Kaldok[15].

Parokrotnie Braw Neckowi zdarzało się nosić tkaną torbę znalezioną wśród gruzowiska Zuomiarry[1]. Wśród ekwipunku trzymanego w niej wnętrzu znajdowała się jego tunika Jedi[1], pistolet blasterowy[6] oraz suchy prowiant[6]. Samą tunikę natomiast, którą zamierzał sprzedać, pozostawił na Zuomiarrze i wkrótce stała się ona własnością Filíp[11]. Niebawem jednak stał się jej ponownym właścicielem na skutek spotkania ze zbieraczką złomu[23].

Relacje[]

Marr Chinn[]

»
Zobacz też: Marr Chinn
I co na to powiesz, mistrzu?! Stałem się od ciebie potężniejszy! Sam mi mówiłeś, że kiedyś taki będę, pamiętasz?! I tylko spójrz! To nie był twój trening, mistrzu! Szkolił mnie sam Darth Vader!
Marr Chinn już jako inkwizytor do Braw Necka[5]

Padawan Marr Chinn

Marr Chinna, chłopca znalezionego na Endorze, Braw Neck traktował czule i troskliwie w czasie, gdy nadzorował jego padawański trening. Jednak jako że dziecko nadal pamiętało swoich rodziców, usiłował mu ich nie zastępować, mimo że z technicznego punktu widzenia sam mógłby być jego ojcem.[5]

Z czasem jednak ich relacje uległy oziębieniu z powodu różnic na tle światopoglądowym, ponieważ dawny padawan, ówcześnie będący już rycerzem, odmawiał człowieczeństwa klonom, co spotkało się z brakiem poparcia Necka.[7]

Kiedy Marr nie wierzył w siebie, Neck pewnego dnia powiedział mu, że naturalną koleją rzeczy jest, by uczeń przerósł mistrza. Chinn głęboko wierzył, że zrealizował tę przepowiednie poprzez oddanie się treningowi Dartha Vadera, jako że w 18 BBY był w stanie pokonać dawnego mentora.[22]

Więź Mocy pomiędzy mistrzem a uczniem spowodowała, iż obaj byli w stanie komunikować się, widząc nawzajem swoje sylwetki i odbierając inne wrażenia zmysłowe[20]; pomimo tej więzi jednak ostatecznie Neck z ciężkim sercem zgodził się na próbę zabicia ucznia, by odeprzeć jego atak i ochronić siebie oraz swoich towarzyszy[5].

Gienna[]

»
Zobacz też: Gienna
Gienno, nie! Pole złe! Serce ci stanie!
Braw Neck, usiłując ratować Giennę przed podjęciem niewłaściwej decyzji[12]

Braw Neck był wdzięczny Giennie za jej gościnę we wsi na Kashmarr'k, zanim zdołał ukończyć budowę swojej własnej chatki[18]. Z tego też względu nie odmówił jej pomocy w odparciu ataku Imperium w 18 BBY[2]. Jego troska przejawiała się także w cierpliwości, jaką miał do staruszki, m.in. gdy ta, kulejąc z powodu żylaków, nie była w stanie nadążyć za pozostałymi[7] oraz gdy pod wpływem impulsu próbowała rzucić się na pole ochronne, mogące spowodować u niej zatrzymanie akcji serca[12].

Z czasem relacja Braw Neck–Gienna urosła do relacji przyjacielskiej. Kiedy staruszka zobaczyła, jak Jedi udaje się w las celem kontemplacji swojego dotychczasowego życia, nie zważając na ból nóg, ruszyła za nim i przeszła trzy kilometry w jedną stronę, żeby udzielić mu swojego wsparcia. To właśnie jej mężczyzna zawdzięczał swoją lojalność wobec zakonu, gdyż kiedy ona wygasała, tej udało się ją powstrzymać poprzez arbitralne wygłoszenie trafnych argumentów.[8]

Diego[]

»
Zobacz też: Diego
Może to zabrzmi głupio… Ale wierzę, że jest dobrym człowiekiem. Tylko musi go coś napędzać do tego, że jest taki, a nie inny.
Braw Neck o Diego po jego zdradzie[25]

Braw Neck z początku nie darzył Diego zaufaniem, wyczuwając u niego podstęp, choć nie przeszkodziło mu to w przedstawieniu się mu swoim właściwym imieniem[18]. Przez całą wspólną podróż ich różniące się światopoglądy prowadziły do wielu spięć, m.in. wtedy, gdy Diego odmówił ratowania wieśniaków dowodzonych przez Vuodecka[7]. Sam Jedi dałby się pojmać Imperium, gdyby nie akcja dawnego separatysty, w ramach której ogłuszył Jedi i zabrał go ze sobą, tłumacząc, że tylko żywi, będą w stanie ocalić poszkodowanych przez reżim, i to na większą skalę[19].

W czasie pierwszego pojedynku na Zuomiarrze Diego chwilowo przyjął poglądy Braw Necka, usiłując wmówić, że go zabije i odda w ręce Mi Howa, byle tylko on i Gienna mogli przeżyć. Skłonił tym samym Jedi do szerszej refleksji na temat swoich dotychczasowych wartości.[20]

Różnica w pojmowaniu rzeczywistości między Braw Neckiem a Diego uwypukliła się także w chwili, gdy ten drugi zamierzał ukraść kanonierkę Kai Tecka, byle tylko móc wydostać się z planety[1]. Objęła ona także zagadnienie gustu seksualnego Jedi, który nijak nie korespondował z sympatią Diego do chudych, a nie grubych kobiet[22].

Ostateczna zdrada Diego zawiodła Braw Necka, który nie mógł pogodzić się ze swoim niewłaściwym rozpoznaniem jego prawdziwych intencji[12]. Nie rozumiał też, jaki cel separatysta osiągnął, sprzymierzając się z nim i nawet go ratując, jednak wierzył, że w rzeczywistości chłopak był dobry, a jego działania musiały być umotywowane jakimś zewnętrznym wpływem[25]

Julie Taa[]

»
Zobacz też: Julie Taa
Słuchaj, Neck. Możesz coś do niej czuć, ale jeśli tak naprawdę jest, powinieneś mnie zrozumieć. Naprawdę, może jej się stać coś gorszego, jeśli jej tu nie zostawimy.
Diego do Braw Necka o jego miłości do Julie Ty[22]

Tężyzna Julie Ty była obiektem fascynacji Braw Necka.

Braw Neck darzył Julie Tę uczuciem od pierwszego wyjrzenia[20] i był gotów zaufać jej w większym stopniu, niż ufał Diego, mimo że znał go dłużej[5]. Wiedział jednak o Kodeksie Jedi, w związku z czym decydował się nie czynić pierwszego kroku, tak by ich nie złamać[1]. Dopiero po anihilacji miast na Zuomiarrze zaczynał rozumieć, że tężyzna kobiety znacznie spowalniała całą ekipę; choć przystał na pomysł Diego, aby zostawić gosposie na stacji z biletami, aby odleciała sobie, dokądkolwiek zechce, zrobił to dopiero po wyrażeniu zgody przez samą delikwentkę[22]. Choć świadom był, że jego uczucie może pozostać równie silne, liczył, że z dala od tęgiej kobiety nie zrealizuje swojego popędu[22]. Nie stało się tak jednak, a z każdym dniem łysawy mistrz Jedi coraz bardziej żałował swojej zgody na pozostawienie gosposi samej sobie[11]. Post factum uważał też, że pomiędzy nią a Diego musiał wywiązać się romans; nie był jednak pewien, w jakim stopniu był on efektem woli obojga, a na ile terrorem tego drugiego[11].

Kai Teck[]

»
Zobacz też: Kai Teck
Mam was dość! Dość, mówię! Gdzie tylko się pojawicie, wszyscy wokół giną! Moja wioska… jeszcze ta poprzednia na innej planecie… a teraz i ta baza! To wy sprowadziliście na nich katastrofę! To przez was oni nie żyją!
Kai Teck okładający Braw Necka pięściami[12]

W przeciwieństwie do Diego Braw Neck darzył Kai Tecka należytym szacunkiem i respektował jego własność, nie godząc się na kradzież jego kanonierki, dopóki niesprzyjające okoliczności w postaci katastrofy nie wywołały takiej konieczności. Zadbał też, aby chłopca zabrać ze sobą i tym samym uratować jego życie.[1]

Jednak fakt, iż Braw Neck odmawiał udzielenia Teckowi informacji na temat losu jego matki – poniekąd z tego powodu, że sam ich nie znał, a poniekąd po to, by nie wywoływać w młodzieńcu rozpaczy – przyczynił się do agresji nastolatka w jego stronę. Kulminacja tej złości nastąpiła w chwili, gdy Kai w amoku począł okładać mistrza Jedi pięściami, zarzucając mu doprowadzenie do śmierci tak wielu osób i spowodowanie wielu nieszczęść przy okazji. Pomimo początkowego oporu Braw przyjął i te zarzuty, i ciosy w głowę. Kiedy Kai został strącony przez strzał z blastera, Neck pewien był jego śmierci, a porzuciwszy romantyczne podejście do rzeczywistości, zdecydował się pozostawić jego ciało, mimo że – choć nie zdawał sobie z tego sprawy – chłopiec jedynie zemdlał pod wpływem nie tyle ran, co silnego wstrząsu emocjonalnego.[12]

W czasie dalszej podróży, już tylko z samą Gienną i Luciem, Braw Neck żałował pozostawienia Kai Tecka bez sprawdzenia, czy aby na pewno nie żył[25]. Wyrzuty te potęgowały oskarżenia Gienny[25]. Jedi jednak liczył, że jeżeli chłopiec przeżył, ktoś inny odpowiednio się nim zajmie[25], a także zapewniał, iż gdyby był pewien jego przeżycia, sam udałby się mu na ratunek nawet kosztem własnego życia[8].

Luc[]

»
Zobacz też: Luc
Nie mówiłem panu, panie Jedi? W każdym razie powiem ponownie. Tułam się po różnych miejscach i szukam swojego miejsca na świecie, hę. Chcę w życiu przeżyć jakąś przygodę, bo w przeciwnym wypadku byłoby trochę nudno. Podróżując tak poznałem już wielu ludzi… […] Trafić na Jedi to naprawdę rzadko spotykane zjawisko. A podróżować z nim i posłuchać jego historii z czasów wojen klonów i starszych to zaszczyt, hę!
Luc o swojej relacji z Braw Neckiem[27]

Braw Neck nie poddawał pod wątpliwość motywacji stojących za dołączeniem Luca do jego ekipy[22], a w czasie ucieczki z Unconquerable zdawał się na jego opinię[12]. Doceniał jego pomoc w odbiciu Gienny oraz ucieczki przed Palmerem i Jolene[27]. Pomomo swojej wdzięczności jednak nie potrafił zrozumieć jego lojalności, która, jak się okazało, wynikała z chęci przebywania z Jedi oraz możliwości wysłuchiwania jego wspomnień, m.in. z czasów wojen klonów[27]. Z czasem relacja mechanika oraz dawnego generała stała się bardziej przyjacielska, łącząc w sobie głębsze refleksje oraz wzajemne przekomarzanie się[14].

Yagna[]

»
Zobacz też: Yagna
Yagna: Dobrze, a herbatkę mogę?
Braw Neck: Mowy nie ma. Zobacz, która godzina. Pamiętasz, co się stało ostatnim razem, jak wypiłaś za dużo przed snem?
Mając na względzie epizody Yagny z moczeniem łóżka, Braw Neck nie pozwalał jej na picie przed snem.[9]

Tęgie dziewcze imieniem Yagna nie pozostawało obojętne Braw Neckowi, odkąd po raz pierwszy się z nim zetknął[8]. Pomimo jej imperialnej afiliacji mistrz Jedi troszczył się o nią, czemu sprzyjał infantylizm dziewicy oraz jej podatność na wydawane komendy[8]. Mężczyzna dbał też o jej należyty rozwój oraz zdrowie, m.in. poprzez dbanie o wystarczjaącą ilość snu[23] oraz – mając na uwadze jej skłonność do mimowolnego oddawania moczu w czasie spoczynku – ograniczanie ilości spożywanych napoi tuż przed snem[9].

Pomimo niewątpliwej nadwagi dziewczęcia Braw Neck nie znajdował w nim obiektu swych westchnień, a raczej, otaczając je troską, podchodził do niego niczym do dziecka tudzież zwierzęcia domowego, które należy otaczać opieką nawet pomimo braku faktycznych korzyści[9]. Po domniemanej śmierci otyłego dziewczęcia natomiast bardzo się załamał, obwiniając się o jego zgon, i nawet myślenie o tzw. „woli Mocy” nie sprawiało, aby czuł się jakkolwiek lepiej; czuł bowiem, iż zawiódł jako Jedi[33]. W czasie jej rzekomego pogrzebu imperialnej oficer ciężko było mu nie uronić łzy; był bowiem bardzo przywiązany do damy, mimo iż bezskutecznie starał się myśleć o niej jak o każdym innym poległym żołnierzu[33]. Nie dziwi więc, że Braw ucieszył się na wieść o jej przeżyciu[15]. Choć początkowo oszołomiony ze zdziwienia, ostatecznie objął panienkę, radując się jej powrotem i dziwiąc się, jak wielką drogę zdołała pokonać bez niczyjej pomocy[15].

Ekipa[]

To co, hę. Mamy nową ekipę?
Luc do Braw[8]

Braw Neck bardzo lubił swoich towarzyszy z ekipy i uważał ich za substytut rodziny. Giennę uważał za swą najlepszą przyjaciółkę, świadom, iż mógł jej się zwierzyć z niemalże każdego problemu, a ona za każdym razem i tak znalazłaby rozwiązanie. Luca natomiast miał za zwykłego kumpla, który z jednej strony, był go w stanie wysłuchać, a z drugiej – także i postawić do pionu, kiedy zaszłaby taka konieczność. Vrush Ka, zdaniem Jedi, niejednokrotnie była faktycznym mózgiem załogi, bowiem nieraz ratowała ją z opresji planem równolegle snutym przez samą siebie. Yagna natomiast była dla niego jak dziecko lub tez zwierzę domowe, które, choć brak z niego pożytku, kocha się i się o nie troszczy.[9]

Poza światem Gwiezdnych wojen[]

Kreacja postaci[]

W zasadzie nie wiem, co to za specyficzny humor. […] No wiesz, gada do mieczy świetlnych, poprawia babkę, co ledwo mówić umie, szybko zmienia zdanie… To taki wujek z imprezy do rany przyłóż.
Mustafar29 o swojej wizji Braw Necka, 10 września 2020

Braw Neck został stworzony na potrzeby serii Stacked Story z 2020 roku, której każdy kolejny rozdział publikowany jest przez innego użytkownika. Fanonpedystą odpowiedzialnym za wprowadzenie postaci oraz nadanie jej wizerunku jest Mustafar29.

Braw zadebiutował w pierwszym rozdziale sezonu 1 7 września 2020, aby następnie pojawić się w każdym kolejnym, z wyjątkiem rozdziału 2. 6 grudnia 2020 Braw Neck powrócił w Stacked Story II, przedstawiony w rozdziale 1 autorstwa użytkowniczki Okeana.

Pierwotny wygląd bohatera otrzymano poprzez modyfikację wizerunku Jocasty Nu przy użyciu aplikacji mobilnych.

Kontradykcje[]

W rozdziale pierwszym serii Stacked Story autorstwa Mustafara29 Braw Neck został przedstawiony jako siwiejący mężczyzna, jednak obraz załączony do opowiadania prezentuje go jako jako osobę łysą, co potwierdził rozdział trzeci autorstwa użytkownika BlackCommissar. Szerszego wyjaśnienia dostarczył rozdział czwarty autorstwa Michaela2310, w którym implikowano, jakoby Jedi ściął włosy bezpośrednio przed awanturą w wiosce.

Wymowa imienia[]

Imię „Braw Neck” stylizowane jest przy użyciu angielskiego zapisu, w związku z czym powinno być wymianie jako /ˈbrɑː nek/. Wariant ten przypomina wymowę polskiego imienia Bronek (zdrobnienie od Bronisław).

Artykuł na wiki[]

8 października 2020 roku artykuł o Braw Necku został rozwinięty w takim stopniu, że stał się najdłuższym artykułem umieszczonym w przestrzeni głównej Star Wars Fanonpedii i tym aktem „zdetronizował” stronę o Iwanie. Został wybrany artykułem polecanym na październik 2020, zdobywając 66,7% głosów i tym samym pokonując kandydaturę Złotego Topora. 25 grudnia przedłożono z kolei jego kandydaturę na Artykuł Roku. Głosowanie wygrał już w pierwszej turze, zdobywając 53,8% głosów i tym samym pokonując Ralfa Vandersa, Złoty Topór i Dartha Vadera (Cezary 9999). W wakacje 2021 natomiast Braw Neck wygrał oscara 2021 w kategorii „najlepsza postać”, gromadząc 46,2% głosów.

Głosowanie Kontrkandydaci Wynik
Październik 2020 Złoty Topór 66,7% Tak.png
Artykuł Roku 2020 Darth Vader (Cezary 999)
Złoty Topór
Ralf Vanders
53,8% Tak.png
Oscar 2021
(najlepsza postać)
Orn Free Taa
Andreo Tichi
Hades
Feel
Ri'khaz
Ralf Vanders
46,2% Tak.png

Ciekawostki[]

Pojawienia[]

Przypisy

  1. 1,00 1,01 1,02 1,03 1,04 1,05 1,06 1,07 1,08 1,09 1,10 1,11 1,12 1,13 1,14 1,15 1,16 1,17 1,18 1,19 1,20 1,21 1,22 1,23 1,24 1,25 Stacked Story: Rozdział 12 (autor: Mustafar29)
  2. 2,00 2,01 2,02 2,03 2,04 2,05 2,06 2,07 2,08 2,09 2,10 2,11 2,12 2,13 2,14 2,15 2,16 2,17 2,18 2,19 2,20 Stacked Story: Rozdział 1 (autor: Mustafar29)
  3. 3,0 3,1 Wzrost postaci ze Stacked Story w Dyskusjach
  4. 4,0 4,1 4,2 4,3 4,4 4,5 Stacked Story: Rozdział 4 (autor: Michael2310)
  5. 5,00 5,01 5,02 5,03 5,04 5,05 5,06 5,07 5,08 5,09 5,10 5,11 5,12 5,13 5,14 5,15 5,16 5,17 5,18 5,19 5,20 5,21 5,22 5,23 Stacked Story: Rozdział 11 (autor: Zyksyf)
  6. 6,00 6,01 6,02 6,03 6,04 6,05 6,06 6,07 6,08 6,09 6,10 6,11 6,12 Stacked Story II: Rozdział 2 (autor: Henio z Tesco)
  7. 7,00 7,01 7,02 7,03 7,04 7,05 7,06 7,07 7,08 7,09 7,10 7,11 Stacked Story: Rozdział 6 (autor: Mustafar29)
  8. 8,00 8,01 8,02 8,03 8,04 8,05 8,06 8,07 8,08 8,09 8,10 8,11 8,12 8,13 8,14 8,15 8,16 8,17 8,18 8,19 8,20 8,21 Stacked Story II: Rozdział 7 (autor: Mustafar29)
  9. 9,00 9,01 9,02 9,03 9,04 9,05 9,06 9,07 9,08 9,09 9,10 9,11 9,12 9,13 9,14 9,15 Stacked Story II: Rozdział 14 (autor: Mustafar29)
  10. 10,0 10,1 10,2 10,3 Między murami: Rozdział 3 – Tu i z powrotem, część II (autor: Mustafar29)
  11. 11,00 11,01 11,02 11,03 11,04 11,05 11,06 11,07 11,08 11,09 11,10 11,11 11,12 11,13 11,14 11,15 11,16 Stacked Story II: Rozdział 3 (autor: Mustafar29)
  12. 12,00 12,01 12,02 12,03 12,04 12,05 12,06 12,07 12,08 12,09 12,10 12,11 12,12 12,13 12,14 12,15 12,16 12,17 12,18 12,19 12,20 12,21 Stacked Story: Rozdział 15 (autorzy: CashaoZyksyfMustafar29)
  13. Stacked Story: Rozdział 2 (autor: Cashao)
  14. 14,0 14,1 14,2 14,3 14,4 14,5 14,6 14,7 14,8 14,9 Stacked Story II: Rozdział 6 (autor: Henio z Tesco)
  15. 15,00 15,01 15,02 15,03 15,04 15,05 15,06 15,07 15,08 15,09 15,10 15,11 15,12 15,13 15,14 15,15 15,16 15,17 Stacked Story II: Rozdział 17 (autor: Mustafar29)
  16. 16,0 16,1 16,2 16,3 16,4 16,5 16,6 16,7 16,8 Stacked Story: Rozdział 8 (autor: Zyksyf)
  17. 17,0 17,1 17,2 Stacked Story: Rozdział 3 (autor: BlackCommissar)
  18. 18,0 18,1 18,2 18,3 18,4 18,5 18,6 18,7 18,8 18,9 Stacked Story: Rozdział 5 (autor: Zyksyf)
  19. 19,0 19,1 19,2 19,3 19,4 Stacked Story: Rozdział 7 (autor: Cashao)
  20. 20,00 20,01 20,02 20,03 20,04 20,05 20,06 20,07 20,08 20,09 20,10 20,11 20,12 Stacked Story: Rozdział 9 (autor: Mustafar29)
  21. 21,0 21,1 21,2 Stacked Story: Rozdział 10 (autor: Cashao)
  22. 22,00 22,01 22,02 22,03 22,04 22,05 22,06 22,07 22,08 22,09 22,10 22,11 22,12 22,13 22,14 22,15 Stacked Story: Rozdział 14 (autor: Zyksyf)
  23. 23,00 23,01 23,02 23,03 23,04 23,05 23,06 23,07 23,08 23,09 23,10 23,11 23,12 23,13 Stacked Story II: Rozdział 10 (autor: Mustafar29)
  24. Stacked Story: Rozdział 13 (autor: Cashao)
  25. 25,0 25,1 25,2 25,3 25,4 25,5 25,6 25,7 25,8 Stacked Story II: Rozdział 1 (autor: Okeana)
  26. 26,0 26,1 26,2 26,3 26,4 Stacked Story II: Rozdział 4 (autor: Cashao)
  27. 27,0 27,1 27,2 27,3 27,4 27,5 27,6 Stacked Story II: Rozdział 5 (autor: Cashao)
  28. 28,0 28,1 28,2 28,3 28,4 28,5 28,6 Stacked Story II: Rozdział 8 (autor: Zyksyf)
  29. Stacked Story II: Rozdział 9 (autor: Henio z Tesco)
  30. 30,0 30,1 Stacked Story II: Rozdział 11 (autor: Zyksyf)
  31. 31,0 31,1 31,2 Stacked Story II: Rozdział 13 (autor: Henio z Tesco)
  32. 32,00 32,01 32,02 32,03 32,04 32,05 32,06 32,07 32,08 32,09 32,10 32,11 32,12 32,13 32,14 32,15 Stacked Story II: Rozdział 15 (autor: Cashao)
  33. 33,0 33,1 33,2 33,3 33,4 Stacked Story II: Rozdział 16 (autor: Henio z Tesco)

Uwagi

  1. W opowiadaniu Stacked Story II: Rozdział 3 pada informacja, iż Braw Neck ewakułował się kapsułą; w opowiadaniu Stacked Story II: Rozdział 17 natomiast wątek ten został retconowany, tak iż środniem transportu Braw Necka był jego myśliwiec.
Advertisement