Oddział bardzo specjalnych droidów szpiegowskich był niewielkim, liczącym trzy maszyny oddziałem należącym do Republiki, a przynajmniej tak mówili, ponieważ formalnie nie należały do nikogo. Przywódcy armii klonów odrzucili inicjatywę znudzonych droidów, tłumacząc się, że nie zdobędą nic porządnego, lecz to ich nie zdemotywowało. Po odrzuceniu pomysłu maszyny postanowiły uciec i pracować na własną rękę. Pewnego dnia Szary stacjonował na mostku Venatora. Wykonując swoje obowiązki, podsłuchał rozmowę pewnego Jedi o tajnej placówce separatystów na planecie Mustafar. Podekscytowany droid szybko popędził do swoich towarzyszy, by przekazać nowinę. Tuż po opuszczeniu mostku przez Szarego jeden z dowódców powiedział, że nie ma tam żadnych ważnych celów.
Historia[]
Ucieczka[]
Szary zwołał resztę oddziału i przekazał im wiadomość, jakie zdobył. Grupa, głodna przygód, zdecydowała poczekać na idealny moment, by uciec. Ich plan polegał na zdobyciu statku i podleceniu tak blisko, by nie wykryły ich żadne czujniki. Gdy droidy myślały, kiedy będzie idealny moment, zawyła syrena na całym statku. Dźwięk ten oznaczał wykrycie pobliskiego okrętu separatystów. Słysząc to, Żółty nadał rozkaz zebrania się na promie, którym mieli uciec. Jak tylko otworzył się główny hangar i zaczęły wylatywać z niego statki typu ARC-170, wyleciał również prom typu Nu, a na jego pokładzie bardzo specjalny oddział droidów szpiegów. Jak tylko prom opuścił Venatora, zaatakował ich droid sęp. Ich walka nie trwała długo, ponieważ zakończyła się krótką serią strzałów z tylnej wieżyczki, oddaną przez Pomarańczowego. Gdy statek opuścił pole bitwy, Żółty uruchomił hipernapęd. Celem stała się baza separatystów na planecie Mustafar.
Przebieg misji[]
Baza
Ciasto wykonane na rocznice odnalezienia Anakina
Lot przebiegł bezproblemowo (nie licząc jednego droida sępa), podobnie jak lądowanie. A przynajmniej tak im się wydawało. Jak tylko opuścili statek i zbliżali się do bazy, zauważył ich niewielki oddział droidów typu B1. Nasi dzielni szpiedzy zaczęli improwizować i wmówili im, że są wysłannikami od generała Grievousa i przybyli tu po cenne dane. Słysząc to, droidy były zdezorientowane, a jeden z nich postanowił zgłosić to do centrali. Gdy tylko droid taktyczny usłyszał raport, rozkazał im przyprowadzić ich do siebie. Słysząc to, Pomarańczowy się zaśmiał, lecz szybko zakończył to, gdy Żółty go uderzył. Gdy doszli pod samą bramę bazy, Szary nie ukrywał swojego entuzjazmu i powiedział sobie pod nosem: „Nie do wiary, że tu jesteśmy. Szanse na to wynosiły 1 do 370000”. Droid protokolarny nie wierzył do końca, że uda im się tu dotrzeć. Po długim, lecz efektywnym otwarciu bramy, oddział został powitany przez wszystkie maszyny z bazy. Na przodzie komitetu powitalnego stał droid taktyczny, który godnie przywitał i oprowadził naszą trójkę, po drodze przekonując ich, by przekazali wniosek do generała o dofinansowanie placówki. Pokazywał on plan inwestycji na naprawienie lądowiska, w którym było więcej dziur niż w niejednym Jedi po spotkaniu z Grievousem. W połowie wypowiedzi wtrącił się droid B1 słowami: „Sir, te droidy nie są od...” i tu zamilkł, gdy usłyszał słowa: „Zamknij się, debilu, ja tu pracuję na wymianę twojego błędnego modułu myślenia”. Po tych słowach droid odszedł z rękami w dół. Szary zapytał o informacje, jakie tu są przechowywane. Przewodnik odpowiedział, że dane z sprzedaży i kupna surowców tej planety i pobliskich oraz sekretny przepis na ulubiony tort hrabiego Dooku. Po tych słowach droid taktyczny zaczął opisywać stan ich magazynu. Oddział wykorzystał chwilę i naradził się. Wymyślili oni, że zrobią inspekcję, podczas której Pomarańczowy wepnie się do bazy danych i wykradnie przepis, jednocześnie kasując ten istniejący w bazie. Jak ustalili, tak też zrobili. Szary zapytał się, czy mogą zrobić inspekcję i przegląd bazy danych. Droid taktyczny, starający się o pozyskanie funduszy, zgodził się, myśląc, że oddział sprawdzi wyniki sprzedaży i na tej podstawie wyda wniosek. Jak tylko Pomarańczowy się wpiął, zaczął przeglądać informacje w celu znalezienia przepisu. Podczas tych poszukiwań znalazł on dane o ogromnej sprzedaży metalu na planetę Geonosis. Liczba ta była tak duża, że mogła oznaczać nową fabrykę droidów, lecz Pomarańczowy to zignorował. Po odnalezieniu pliku o nazwie „przepis_na_t0rt” R3-M6 pobrał go, a istniejący skasował. Gdy udało mu się to, dał znak doniosłym piskiem, informując resztę, że skończył. Po tym sygnale cała ekipa oznajmiła, że zakończyła inspekcję ze skutkiem pozytywnym, przekażą osobiście podanie o dofinansowanie tajnej bazy. Naszym droidom zaoferowano podwózkę pod ich statek, z której oczywiście skorzystali. Zapomnieli oni jednak, że przylecieli promem Nu, który należy do Republiki. Jak tylko separatyści zauważyli statek, zaniepokojeni tym widokiem, droidy B1 sięgnęły za broń, ale Pomarańczowy i Żółty ich wyprzedzili, rażąc ich prądem. Po pozbyciu się przeciwników oddział specjalnych droidów szpiegowskich udał się na prom i odleciał z ognistej planety. Gdy opuścili tereny galaktyki należące do separatystów, nadali sygnał ratunkowy. Po dość długim czasie oczekiwania przyleciała korweta Republiki i zabrała prom z otchłani kosmosu. Klony znajdujące się na pokładzie zaczęły przeszukiwać wnętrze statku i znalazły tylko dwa astromechy i jednego droida protokolarnego, który żądał rozmowy z przełożonym. Po pojawieniu się dowódcy klonów nasz oddział zaczął opowiadać ich historię, nazywając przepis tajnymi informacjami, przez co klon pozwolił na nadanie tego pliku. Przepis ten dotarł do samego mistrza Jedi Obi-Wana, który odwzorował tort na rocznicę odnalezienia Anakina. Po spróbowaniu tortu Wybraniec zakochał się w jego smaku, lecz nigdy nie poznał zdobywców tego przepisu. Plotki głoszą, że to właśnie ta kradzież zezłościła hrabiego tak bardzo, że zaatakował stolicę Republiki Coruscant. Atak ten miał na celu zdobycie go z powrotem. Niestety, zamiast przepisu na ciasto porwał kanclerza.