FANDOM


Autor: Mustafar29
Sw logo

Łowcy Światła: Wyprawa na aut

Weszli do środka. Wszyscy Łowcy Światła. Było ich dziesięciu, na czele z Sakonem Tiganą. Sakon był upadłym rycerzem Jedi, który opuścił zakon jeszcze w czasach wojny klonów. Tłumaczył, iż nie ma zamiaru służyć organizacji mającej na celu pokój, która sama atakuje niewinne planety, byleby te nie zostały podbite przez Separatystów. Teraz Tigana dowodził mniejszą grupką istot wrażliwych na Moc. Szkolił ich już cztery lata – było to wystarczająco, by nauczyć ich korzystania z miecza świetlnego, mawiał. Sam używał swojego jedynie do celów priorytetowych – wręcz niemożliwe było zobaczenie Sakona z mieczem świetlnym w zwykły, biały dzień. Mężczyzna miał już sześćdziesiąt lat na karku, a przeważnie nie latał na drobne misje razem ze swoimi adeptami. Ich główną bazą była dość obszerna jaskinia na pustynnej Geonosis i nikomu nie wolno było zdradzać jej lokalizacji.

An old Jedi

Sakon Tigana na Geonosis.


Choć wstyd było przyznać, żaden z uczniów Tigany jeszcze nigdy nie użył swojego miecza świetlnego w walce bezpośredniej. Ich jedynym wrogiem był inny Łowca. Sakon nie miał na celu zmiany tego. Uważał, iż jedynym sposobem na wprowadzenie pokoju jest przestrzeganie jego norm. Wysyłał swoich podwładnych jedynie w miejsca względnie ciche i spokojne. Zajmowali się przejmowaniem imperialnych ładunków, jednak za każdym razem ubierali się inaczej, zasłaniając twarze hełmem. Był to krok, według Tigany, konieczny i skuteczny – uważał, iż Imperium nie mogło się o czymkolwiek dowiedzieć.
To była pierwsza misja, w której uczestniczył. Wice-król Alderaanu, senator Bail Organa, poinformował ich o znalezieniu dawnej mistrzyni Jedi, Luminary Unduli. Miała ona przebywać w stolicy planety, w pałacu królewskim. Gdy Łowcy dolecieli na miejsce, Sakon wyszedł pierwszy.
– Mistrzu – powiedział jeden z adeptów, imieniem Kossan Knive – mam co do tego jakieś złe przeczucia.
Cała dziesiątka weszła do sali koronalnej. Senator już na nich czekał – nie wyglądał jednak na zbyt zadowolonego.
– Mistrz Sakon Tigana, racja? – zaczął mężczyzna.
– Senator Bail Organa. Miło mi pana ujrzeć ponownie – odpowiedział, poważny jak zawsze, Tigana. – Chciałbym stąd zabrać Luminarę i czym prędzej się ewakuować. Nie jesteśmy dozbrojeni, co może, niestety, skutecznie wpłynąć na zamiary Imperium.
Dziesięcioro strażników jasnej strony wpatrywało się w twarz senatora. Nie wyglądała ona jednak zbyt naturalnie.
– Senator Organa już ziścił plany Imperium, mistrzu Sakonie Togano. Och... byłbym zapomniał. Pan nigdy nie otrzymał rangi mistrza, prawda?
Zarówno Sakon, jak i jego uczniowie wspólnie wpatrywali się w zamarkowaną twarz smukłej sylwetki. Jej niski głos przyprawiał Łowców o dreszcze.
– Wyjść – zwrócił się mężczyzna do Organy.

Sakon fighting the Inquisitor

Pojedynek na Alderaanie.


Tigana zapalił miecz świetlny po raz pierwszy na oczach swych postronnych.
– Udajcie się do wyjścia – rozkazał.
– Nawet jeżeli udałoby im się dostać do wyjścia, moi inkwizytorzy rozgromili by ich, podobnie jak przed laty rycerzy Jedi.
Zamaskowany wróg nie mógł dokończyć swych słów, będąc atakowany przez przeciwnika. Po kilku ciosach mieczem o miecz, rozpoczęła się jałowa dyskusja.
– Twoje zdolności się znacznie polepszyły, przyjacielu – powiedział szyderczo wysłannik Imperium.
– Nie nazywaj mnie tak – odparł, dysząc, Sakon – nigdy się nie spotkaliśmy, Vader.
– To ty chyba nigdy nie widziałeś tego, o kim mowa – odparł przeciwnik. – Ja to nie Vader. Jestem Wielkim Inkwizytorem Imperium.
Podczas pojedynku została zbita szyba w sali. Siwe włosy Tigany powiewały na wietrze.
– Musisz wiedzieć, Sakonie, żeśmy się już spotkali – zaczął inkwizytor. – Podczas wojen klonów byłem jednym ze strażników świątyni na planecie Coruscant. To z tobą rozmawiałem przed posiedzeniem Najwyższej Rady, podczas którego zostałeś wykluczony. Podobnie jak ty zdradziłem Republikę, zdradziłem zakon i swoje idee.
Pau'anin wykorzystał chwilę nieuwagi wroga, uderzając klingą w jego tors i przeszywając go na wysokości podbrzusza.
– Jesteś tylko zdrajcą i nikt nie będzie po tobie płakał. – Inkwizytor wyjął miecz z torsu starszego mężczyzny, który w okamgnieniu upadł, a następnie zwrócił się do wchodzących na sale dwóch inkwizytorów. – Dashit, twoim zadaniem jest przetransportowanie tego staruszka na Stygeon, do bazy Inkwizycji. Będziesz bezpośrednio odpowiadał przed imperatorem, zarówno za oczekiwany cel, jak i porażkę.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.