FANDOM


Alternatywy
alternatywy
Real
Świat rzeczywisty
Dawno dawno temu, w odległej galaktyce....
Beka
Część dziesiąta: Bitewka


Statek Wielkiego Hrabstwa Kenta wyleciał z nadprzestrzeni.

- Już czas! - oznajmił wtedy Wielki Hrabia Barry Kent Młodszy (ta nazwa kiedyś mnie zabije...).

- No! - wtórował Bambo - Ale... na co czas?

- No jak to na co? Na to, abyśmy zaatakowali Dandoran.

- Aha...

- Bambo, mam jeszcze jedną prośbę. Proszę, abyś przygotował flotę.

Bambo czym prędzej ruszył do wykonania rozkazu. Biegł, zjechał widną, poszedł, potem znów pobiegł, aż znalazł się w głównym hangarze, gdzie czekała na niego Kii Lavigne.

- Cześć! - oznajmiła.

- Siema, musimy działać! - odpowiedział Bambo.

- A co takiego się dzieje? - spytał jeden z pilotów Służby Hrabstwu.

- Wykonać rozkaz 102 - szepnął Bambo, jednakże każdy go słyszał dzięki echu. Wszyscy niczym z kopytek ruszyli ku myśliwcom. Bambo zrobił to również. Aby rozpoznać kto jest obecny Kii powiedziała:

- Czerwona 1 gotów! - a na to każdy znowu:

- Czerwony 3 gotów!

- Czerwony 2 gotów! - powiedział też Bambo.

- Czerwony 4 gotów! - to z kolei powiedział jeden z pilotów z poprzedniego dialogu.

- Czerwona 5 gotów!

- Czerwony 6 gotów! Słychać mnie?

I tak dalej aż do 14... Kiedy już było po tym przygotowanku dowódca statku Foreman, czyli Jacen wydał rozkaz nalotu na Dandoran.

W tym samym czasie, na Tatooine, również w Przestrzeni Huttów, a konkretniej w Mos Hessa (Jabby już tam nie było) Finn Adi-Dass medytował. Medytacja trwała już długo, chyba nawet godzinkę, wtem jednak coś ją przerwało:

- Na pierwszych Sithów! Na Revana! Na Malaka!!!

- Co się tak drzesz? - spytał grzecznie Szymek.

- Słyszałem wiele głosów... Były przerażone! Niektóre z nich przerwały swój krzyk. Pewnie umarli... COŚ MUSI SIĘ DZIAĆ.

Niedługo potem trójka przyjaciół została w trybie pilnym wezwana do pałacu Jabby. Kiedy byli już na miejscu zastali całą świtę, łowców nagród i oczywiście samego Jabbę.

- Buntu grabo Barry bumbum Grubbo! - krzyknął Jabba na widok swoich obrońców.

- Wielebny Jabba chciał powiedzieć, że Barry zaatakował kuzyna Grubbo.

- A można wiedzieć gdzie ten... Grubbo urzęduje? - zastosował zdanie pytające Arek Warka.

- Na Dandoran, to niedaleko - na to pytanie odpowiedział ktoś tam.

Mała, bo mała flota Jabby złożona głównie z frachtowców, których pilotami byli przemytnicy ruszyła z odsieczą.

Kiedy już każdy był na miejscu, a oddział Bambo na zadupiu Tatuan rozpętała się bitewka. Niewielka, to fakt, ale co tam się działo! Statki na siebie napadały, były ataki kamikaze, Jacen spadł z krzesła, a Hutt's dream oberwał od... Kii Lavigne!

- Gud Kii, gud... - powiedział lekko niezadowolony z pani kapitan, ale też z podobieństwa statku do tego z Korelii.

Część wojska Jabby, będąca złożona z trzech pro. i łowców nagród ruszyła na twardy grunt. Tam trzeba było przejąć ruiny zamków i innych rzeczy zniszczonych podczas ataku. Wracając jednak do walk nad atmosferą stało się coś ciekawego, bowiem Jacen, który spadł z krzesła, a tym samym statek Foreman ucierpiał od strzału Vu Sena, co skutkowało wycofaniem się tego statku z bitwy oraz złamaną ręką Jacena...

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.