FANDOM


Alternatywy
alternatywy

Dawno dawno temu, w odległej galaktyce....
Beka
Część siódma: Z wizytą u Wielmożnego Jabby


Przepiękna ta planeta ze słońcami dwoma, co Tatooine się nazywa. Piasek, pył i skały. Nudne krajobrazy. Jedna wielka pustynia, która nie ma końca, a gdyby miała, Tatooine była by płaska niczym Minecraft, chociaż i ten jest kanciasty. Nie policzył nikt ile ziarenek piasku jest zawartych w tej planecie, jest to bowiem niepoliczalna liczba, coś jak pi.

Grupka ludzi wraca do domu. Wśród nich młody Jedi, Finn Adi-Dass, który dopiero co walkowerem pokonał złego Sitha. Wraz z następnym dniem otrzymał on ważną wiadomość, depeszę, z którą podzielił się swoim przyjaciołom:

- Słuchajcie! - rzekł - Dostałem wiadomość od Jabby!

- Tej grubej idiotki?! - Arek Warka zdziwił się wielce.

- Nie! Od TEGO Jabby.

- Tego Jabby?! - wtrącił się Szymon Ivanov.

- Tak, niedojdy!

Trzech bohaterów dzielnie kroczyło do centrum, gdzie chcieli wypożyczyć śmigacz. Gdy to zrobili udali się nim do Nowej Sandlandii. Tam bowiem mieszkał Jabba.

Był to ślimak otyły, z dwoma lub trzema podbródkami, jakby Francuz, bo żywił się żabami, a jego imię "Jabba" podobne było do słowa "Żaba", tak więc stwierdzić da się, że ten ślimak jest tym co je. To nie był jednak ślimak, tylko gruby, czerwonooki, zielony Hutt. Był "prezydentem" Tatooine, więc wszystko zależało od niego. Od zadłużenia żula Mietka, aż po sprawy międzynarodowe. Nie miało to jednak znaczenia w obliczu prawdziwej tragedii...

- Żobo Jabba hłuupa! - powiedział Jabba.

- Wielebny Jabba cieszy się z waszej obecności - przetłumaczyła jego Droidka (nie mylić z droideką!)

- My też się cieszymy, Jabbo - odpowiedział Arek i uklęknął przed swym władcą.

- Hobo nobo Jabba la kupa! - co znaczyło "Jakaś kupa mnie drażni".

- A jaka? - spytał Finn.

- Vabo babo a dupa Jabba, nada tekka Wookie ubi żożo Barry Kent. Uhu a babo. - "Jabbę interesuje nie Wookie, lecz Barry Kent. To wielki matoł.

- Czemu tak sądzisz, Wielki Jabbo? - zapytali jednogłośnie Finn i Arek.

- To taki debil, który chce przejąć Tatooine. - powiedział jeden z łowców nagród.

Nie miało to zbytnio sensu. Jakiś Wielki Hrabia, wujek Dooku i ktoś tam dlaKajtka Dooku, syna poprzedniego miał miliony statków pożyczonych od Aoe, a Jabba, choć mający pełnię władzy nie miał prawie nic. Tylko nędzną barkę, którą wygrał od Bonda grając w pokera...

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.