Autor:Cashao
Fanon alternatywny
alternatywy
Świat rzeczywisty
Świat rzeczywisty
Poziom 1 (5 000+ bajtów)
Sw logo.png

Imperium: Nowa Generacja: Prolog
Wielkość: 9239 bajtów

Planeta Lai-Bex 9
Pięćdziesiąt dwa lata po bitwie o Yavin
To był ten dzień.
Dzień, który miał być na zawsze zapamiętany.
Dzień, w którym się zaczęło.

Border.png

Tego dnia na zewnątrz było słonecznie. Poranne ptaszki ćwierkały radośnie, śpiewając swą niezrozumiałą dla innych pieśń. Podmiejskie ulice wciąż były puste, a promienie słoneczne leniwie przedzierały się przez witryny zamkniętych sklepów. Wokół panowała cisza i spokój. Był to bowiem wczesny poranek dwudziestego dziewiątego dnia Augusta - ósmego miesiąca kalendarza milkiańskiego - ostatni dzień wakacji (dokładniej mówiąc to przedostatni, ale ostatni dzień zawsze był poświęcany na przygotowania związane z powrotem do własnych obowiązków, więc realny odpoczynek był już tylko w dniu przedostatnim).
O tym, że był dzisiaj “ten” dzień, a konkretnie godzina piąta tego dnia, boleśnie się przekonał rezydent łóżka jednego z mieszkań. Akurat gdy liczył, że się wyśpi to spotkał go zawód.
- Jeszcze tylko pięć minut… Nie… Cztery i pół minuty… - mamrotał półsenny mężczyzna, licząc, że przekona swojego oprawcę, który pozbawił go resztek snu.
Budzik nie ustępował. Wydany przezeń agresywny odgłos tylko się nasilał, wystawiając uszy człowieka na istne męczarnie i prawdziwe tortury.
Zirytowany machnął ręką na chybił trafił, próbując wyłączyć piekielne urządzenie. Budzik jednak spadł z szafki nocnej i poleciał na drugi kraniec pokoju, zwiększając przy tym swą głośność. Kyler Kaas musiał przyznać, że został postawiony przed okropnym dylematem: musiał albo zrezygnować ze snu albo znosić “piekielne dźwięki” budzika, które zamontował mu jakiś zły człowiek.
- I po co ruszałeś tyłek z Zewnętrznych Rubieży, durniu? Na Korribanie mógłbyś wysypiać się do woli... - mruknął sam do siebie. W jego mieszkaniu nie przebywał nikt poza nim, więc nie musiał się obawiać, że ktoś go usłyszy. Poza budzikiem, nikt też nie skomentował wypowiedzi.
Ten nie ustępował w intensyfikowaniu częstotliwości sygnału. Kaas jednak nie zamierzał wstawać. Schował jedynie uszy mocniej pod kołdrę. Wkrótce się przekonał, że ignorowanie rzeczywistości niczego nie zmieni. Odgłosy brzęczenia stawały się coraz głośniejsze i coraz bardziej irytujące…
- Heh… Czyli nie ma innego rozwiązania - wkurzony westchnął głośno i zrzucił kołdrę na podłogę. Przelotny powiew zimnego powietrza otoczył go i połaskotał, gdy wstawał.
Powolnym krokiem podszedł do jednego z kątów pokoju. Leżący przed nim budzik był bezradny względem niepowstrzymanego marszu człowieka. Schyliwszy się w pasie, mężczyzna podniósł urządzenie wyłączając je przy tym.

Border.png

Po krótkiej porannej toalecie, Kyler przeszedł do pokoju obok. Zgodnie ze swoim zwyczajem usiadł przy drewnianym stole. Mebel nie był dużych rozmiarów. Zmieściłoby się przy nim maksymalnie sześć osób. Jednak w tej chwili Kaas był sam z pięcioma wolnymi miejscami. Taki już był los osoby z jego stanowiskiem. Bez chwili samotności, nie miałby czasu, żeby przemyśleć swoją sytuację i tkwiłby w nieustannej kakofonii meldunków, komunikatów oraz gadaniny innych ludzi, wiecznie zajętych tylko własnymi sprawami. Poza tym ostatnio wszyscy, którzy byli mu bliżsi w Atronie, byli przytłoczeni swoimi obowiązkami.
- I po co pomagałem w zjednoczeniu państewek atrońskich w Konfederację? Tylko wcisnęli mi symboliczny przydział - Kaas nie był zadowolony. Rozumiał czemu dano jemu zaledwie marginalne stanowisko Generalnego Inspektora Wschodnich Podejść. Naczelne Dowództwo było zbyt ostrożne względem zdolnego przybysza z zewnątrz, żeby dać mu więcej.
Kyler skierował spojrzenie w stronę kubka, w którym mieszał kafę uzecką łyżeczką. Przez moment wpatrywał się w zakryte dno kubka, nim z powrotem wrócił do przeglądania tutejszej gazety. W okolicy wiele się nie działo… Na standardy Kylera oczywiście. Cieszono się w prasie z dobrych zbiorów, które okazały się szczególnie pomyślne w wiosce Wąchorzów. Wspominano też o projekcie wojewody Marr Graffa, który miał na celu uporanie się z bagnami na południe od fortecy Vasserlot.
- Interesujące… - cicho skomentował.
Wyjął łyżeczkę i odłożył ją na spodek. Czytając artykuł o ostatnich obradach parlamentu, wziął kubek kafy za ucho i przybliżył go do ust. Wziął jeden większy łyk nim odłożył naczynie na swoje miejsce. Odetchnął z zadowoleniem, czując charakterystyczny smak kafy uzeckiej na języku. Musiał przyznać, że lubił pić ten napój, zwłaszcza w chwilach gdy był zmęczony tak jak teraz. Nic dziwnego biorąc pod uwagę wydarzenia z ostatnich kilku lat.
- Głupi politykierzy... - mruknął nieprzyjemnie po przeczytaniu artykułu o debacie nad nowym projektem ustawy o ochronie środowiska naturalnego na Trix - Będzie tylko więcej papierków do czytania…
Odłożył kubek na spodek obok łyżeczki.
- Zajmują się czasem takimi głupotami, że ma się wrażenia, że nie mają co robić - zauważył ironicznie Kyler - W tym tempie, zabiorą mi resztki władzy i uniemożliwią wyzwolenie obywateli Nowej Republiki od kleptokracji. Wtedy wszystkie moje wysiłki w celu utworzenia silnego państwa w Nieznanych Regionach okazałyby się bezcelowe, a bieg historii się nie zmieni.
Spojrzał w stronę ekranu pokazującego najbliższą okolicę. Przedmieścia były złożone z rzędów domków i chatek pooddzielanych tu i ówdzie pół-dziko rosnącymi drzewami.
- Trzeba jednak przyznać im, że są zdecydowanie lepsi od tych oligarchów z NR - zauważył oceniając z innej strony. Uniósł lewy kącik ust do góry, uśmiechając się.
Wtedy jego podręczny tablet zaczął wibrować. Nadeszła od kogoś wiadomość albo kolejny meldunek od Thaasa Sprodta ze zbrojeniówki czy inny raport o potrzebach służb tyłowych w którejś z peryferyjnych baz. Co prawda Kaas mógł się tym zająć później, ale takiego działania nie miał w zwyczaju.
Wziął urządzenie w dłoń. Wystukał sekwencję kodową hasła, nim ekran się odblokował. Kyler doszedł do najnowszej wiadomości. Była zaszyfrowana. Mężczyzna parę chwil przy niej pomajstrował i udało mu się ją zdeszyfrować. Ktokolwiek kto to wysłał - zadbał, żeby odbiorca się nie natrudził. W pierwszej kolejności Kaas spojrzał na treść wiadomości.
Przed oczami był kilkustronicowy tekst, którego tytuł brzmiał “Ściśle tajne...
- ...powtórne ultimatum premiera Schneizera Von Dareka do Szefa Sztabu Generalnego Ericka A. K. Larisa w sprawie problemów najbliższej przyszłości" - wymamrotał pod nosem tajemniczo brzmiący tytuł.
Kyler nie dowierzał temu co widział. Przebiegł wzrokiem po linijkach tekstu. Wspominano w nim o poprzednim ultimatum doręczonym miesiąc temu, na które Erick Laris nie odpowiedział. Kaas podejrzewał, że Szefowi Sztabu Generalnego trudno było znaleźć rozwiązanie dylematu i dlatego ociągał się z odpowiedzią. Oficer po przeczytaniu tekstu poznał, że prawda była jeszcze bardziej niepokojąca. Opisywano w nich prognozy gospodarcze na najbliższe miesiące. Premier spodziewał się krachu gospodarczego w najbliższym roku. Proponował w nim różne rozwiązania, które zakładały zaprzestanie rozbudowy wojska i znaczną redukcję armii na najbliższych dziesięć lat.
Dreszcze przebiegły po plecach Kylerowi. Zmniejszenie sił zbrojnych w tym momencie postawiłoby wszystkie jego plany pod dużym znakiem zapytania... Sprowokowanie lub wywołanie wojny między Nową Republiką, a Konfederacją Atronu za sześć miesięcy byłoby samobójstwem, gdyby doszło do redukcji armii.
Oficer zastanawiał się po co premier udostępniałby jemu taki materiał. Przewinął palcem w górę ekranu do paska nadawcy, którym był...
- Brak danych?
Kyler uniósł brew do góry. To już zaczynało być dziwne. Dostał właśnie ściśle tajny fragment korespondencji najwyższych decydentów Konfederacji i do tego z nieznanego źródła. Za samo posiadanie tego materiału można byłoby go postawić pod sądem wojskowym.
Odłożył datapad na blat stołu. Głośno wypuścił z siebie powietrze.
- Trzeba będzie polecieć i osobiście rozmówić się z resztą na Trix I - podsumował Kaas - Inaczej wszystko dotychczas będzie na marne.
Nie miał nawet pojęcia jak bardzo się mylił wypowiadając te słowa. Podobnie jak wszyscy, nie miał nawet najmniejszego pojęcia o tym co się działo tuż za wschodnią granicą Atronu, na zachodnich peryferiach Nowej Republiki. Nie wiedział też jak bardzo zrewolucjonizują wszystko wydarzenia na terenach kontrolowanych przez frakcję niejakiego Pontana Seuda.

Następny →
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.