FANDOM


Autor: Mustafar29
Kanon
kanon
Real
Świat rzeczywisty
Sw logo

Ku ciemności: Epizod 08 – Wielka ucieczka, część I

Tymczasem Lanever Villecham, Ben Solo i Dexter Jettster w towarzystwie królowej Halliny i jej padm zdawali się być coraz bliżej głównego mostka. Opuścili już pierwotne mury zamku i teraz podążali nadbudowanymi korytarzami krążownika.
— Już niedaleko — oznajmiła uradowana Hallina. — Jeszcze parę kroków i będziemy mogli bez przeszkód skontaktować się z władzami Nowej Republiki, a te z pewnością przybędą nam z pomocą.
— Prawda — odezwał się Lanever Villecham, podążając tuż za monarchinią i podpierając się swoją laską. — Niemniej wolałbym, żeby spuściła pani głowę i dalej szła w milczeniu.
Hallina rzeczywiście spuściła głowę. Zrobiło jej się przykro z powodu słów dawnego kanclerza.
Ambasadorzy w towarzystwie władczyni i padm stanęli przed kolejną grodzią. Ben Solo pospiesznie do niej podszedł i nacisnął znajdujący się po lewej stronie guzik, aby ją otworzyć. Gdy to już się stało, oczom przyjaciół ukazał się dość spory liczebnie oddział droidów bojowych.
— Zamykaj to czym prędzej, chłopcze! — poprosił Lanever Villecham, jednak było już za późno, gdyż droidy celowały do nich z blasterów.
Królowa Hallina tymczasem podniosła głowę i uradowała się.
— Spokojnie — westchnęła w stronę komisarza. — Zajmą się nimi moje padmy.
Ciemnoskóra monarchini kiwnęła głową na jedną ze swoich służek, która odwróciła się do tyłu i dała znak pozostałym. Po chwili cała piątka padm stanęła w jak gdyby kluczu na czele pozostałych i jednym ruchem zdjęła z siebie pomarańczowe odzienia, które niebawem spoczęły na podłodze. Oczom ambasadorów i Halliny ukazało się teraz pięć szczupłych kobiet w skrajnie obcisłych odzieniach w czarnym kolorze. Nie miały broni, a ich dłoni nie pokrywały rękawiczki. Padmy przyjęły pozycje bojowe, najwyraźniej gotowe do ataku.
Nie zdążyły jednak, gdyż droidy bojowe typu B1 otworzyły ogień jako pierwsze. Ben Solo zareagował błyskawicznie, zatrzymując wiązki laserowe w powietrzu. Choć swoim zasięgiem objął zarówno Hallinę, jak i Lanevera Villechama oraz Dextera Jettstera, padmy pozostawały bez osłony. Te jednak nie zdawały się tym przejmować i brały pociski na klatę.
— Hi, hi, hi — zachichotała wtedy monarchini. — Ich wdzianka są ze skóry bestii Zillo! — wyszeptała, zakrywając usta dłonią.
Lanever Villecham podrapał się po głowie, po czym spojrzał na służki.
— Padmy, do dzieła! — krzyknęła jedna z nich, która ustawiła się na froncie.
— Tak jest, Alfa! — odparły pozostałe chórem, po czym wszystkie rzuciły się na oddział droidów i zaczęły je demolować gołymi rękami. Nie przejmowały się także liczebnością przeciwnika.
— Cóż, chyba będziemy musieli znaleźć dodatkową drogę — Lanever Villecham stwierdził widoczny fakt. — Jakie są twoje sugestie, Hallino? Mogę ci mówić na ty, co nie? Będzie łatwiej…
— Możesz — uradowała się monarchini, jednak jej entuzjazm spotkał się z nieprzyjemnym wyrazem twarzy ze strony Villechama. — Może pan — poprawiła się po chwili.
— Myślę, że możemy przedostać się do górnego korytarza i uciekać tamtędy. Zaraz zrobię nam przejście w suficie — powiedział Ben Solo i od razu zapalił swój niebieski miecz świetlny.
Po chwili padawan uporał się z wykonaniem idealnie okrągłej dziury, a następnie wykonał skok Mocy, by przedostać się na wyższą elewację.
— Teraz moja kolej — oznajmił Dexter Jettster swoim powolnym, depresyjnym głosem.
Mężczyzna chwycił się granic otworu swoją górną parą dłoni, jednak w czasie próby przedostania się utknął.
— ChoCenzuraa! — wkurzył się Lanever Villecham. — Benku, zrób, proszę, drugi otwór obok.
— Się robi! — odparł Ben, lecz gdy zrobił kolejny otwór, do rozmowy wtrąciła się królowa Hallina.
— Myślę, że nie będziemy musieli zmieniać korytarza — stwierdziła. — Padmy z sukcesem odparły atak droidów, więc droga wolna.
Gdy Ben zatem zrobił kolejny otwór i zszedł na dół, przyjaciele prowadzeni przez padmy udali się w dalszą drogę, zapominając jednak o Dexterze Jettsterze, który nadal tkwił między piętrami.


Border

Republikański krążownik typu MC80 o nazwie Skawa tymczasem przemierzał jedną z tras nadprzestrzennych. W centralnym punkcje jego mostka, tuż przed szybą frontową, stała ubrana w purpurę ciemnowłosa kobieta z niewyraźnym grymasem na twarzy. Miała splecione ręce, z tym że z tylnej części swojego ciała. Zdawała się wpatrywać w jakiś punkt, mimo że ciężko byłoby sprecyzować jaki, zważywszy, że statek drylował w nadświetlnej.
Od tyłu podeszła do niej inna kobieta. Różowowłosa oficer wyglądała na zmartwioną. Gdy zbliżyła się na wystarczającą odległość, złożyła raport swojej przełożonej.
— Pani kanclerz — zaczęła — obawiam się, że nasz lot na Toydarię w celu odbycia negocjacji z królem Makewpą będzie musiał zostać odłożony w czasie. Właśnie otrzymaliśmy rozpaczliwe wołanie o pomoc od jakiegoś astromecha z Naboo. Wydaje się, że chodzi o…
— Komisarza Villechama — odparła kanclerz. — Cóż, powinnam była się spodziewać, że to zadanie go przerośnie.
Grewpsha odwróciła się i wciąż trzymając ręce złożone z tyłu, poczęła się wycofywać, tak że w ostatecznym momencie stanęła za kobietą składającą jej raport. Ta też się obróciła.
— Wiceadmirał Holdo — polityk wydała polecenie — proszę odwołać negocjacje z królem Makewpą i niezwłocznie rozpocząć kurs na Naboo. Musimy wspomóc Lanevera Villechama, zanim do końca zaprzepaści nasze relacje z innymi światami.

← Poprzedni • Następny →


Obok dawania możliwości tworzenia swojego własnego świata Gwiezdnych wojen celem Star Wars Fanonpedii jest gromadzenie twórczości znanej jako fanfiction. Opowiadań pisanych rozdziałami, które tworzymy od ponad trzech lat, jest już ponad 403, jednak ich liczba stale wzrasta.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.