FANDOM


Autor: Mustafar29
Kanon
kanon
Real
Świat rzeczywisty

Sw logo

Ku ciemności: Epizod 12 – Perswazja

Wrota otworzyły się i Uahoo wszedł do sali koronacyjnej, nie wiedzieć czemu mieszczącej się w budynku Senatu na Hosnian Prime. Ręce trzymał na plecach i lekko skrzywiony szedł w stronę znajdującego się na lekkim podwyższeniu i na tle czerwonej płachty rozwieszonej na szarych, metalowych częściach tronu.
Sala nie była szeroka. Jej podłoga wyłożona była ciemnym obsydianem, a stożkowy sufit nie był aż tak wysoko, by stanowić optyczne powiększenie pomieszczenia.
Uahoo starał się wyglądać poważnie, jednak coś mu przeszkadzało. Był to donośny, niski, przerażający wręcz krzyk. Uahoo co prawda wiedział, skąd on pochodził. Gdy rozsiadł się wygodnie na tronie, kątem oka widział już unoszącą się nad niewielkim podestem, skutą niebieską wiązką elektryczną starszą kobietę, obracającą się wokół własnej osi, z niezbyt modnym nakryciem głowy[1]. Jej usta były otwarte tak szeroko, że Uahoo w głębi ducha obawiał się, że za moment przyjdzie mu być świadkiem niekomfortowej sceny jakiegoś rozdarcia, a w efekcie puszczenia krwi.
— Senator Rawse Varta, Komisarz do Spraw Kulturalnych — odezwał się do kobiety, jednak w obawie przed pękającymi kącikami nie spojrzał na nią. — Wiesz, po co mi jesteś potrzebna?
Starsza kobieta nie przestawała się drzeć. Uahoo grało to na nerwach, jednak noszona przez niego tuskeńska maska z sukcesem przykrywała jego mimikę twarzy.
— Otóż… — zaczął mówić — potrzebuję cię, aby aktywować pewien artefakt. Jesteś znawcą sztuki, więc nie wydaje mi się, jakoby miało to stanowić dla ciebie jakiś większy problem…
Mężczyzna z gracją zdjął z ręki złoty pierścień i zaczął zbliżać się do Rawse Vartej. Widząc to, kobieta na moment przestała krzyczeć.
— Jest progres… — zauważył użytkownik ciemnej strony, a po chwili znalazł się tuż obok podestu, nad którym uniesiona była komisarz. — Widzisz ten pierścień?
Rawse Varta kiwnęła pozytywnie głową, co ciekawe, już nie krzycząc.
— Dobrze — kontynuował Uahoo. — Widzisz, droga Rawse Varta… To szczery obsydian… minerał, przez który w pewien sposób przepływa Moc.
— Ładny — zauważyła kobieta nieśmiało.
— Nie tyle ładny, co praktyczny — odparł Uahoo. — Widzisz, droga Rawse Varta… ten, kto go nosi, zyskuje niesamowitą potęgę, jeżeli chodzi o efektywność telekinezy.
Mężczyzna zaczął wycofywać się w stronę tronu. W międzyczasie założył pierścień na palec.
— Ale nie tylko — dodał, wpatrując się w złotą obrączkę. — Legendy mawiają, że ten, kto go aktywuje, nie ginie.
Uahoo ponownie usiadł na tronie, nadal wpatrując się w artefakt.
— Widzisz, droga Rawse Varta… widzisz, a nadal milczysz.
Użytkownik ciemnej strony spojrzał na kobietę, a gdy ta, nadal obracając się wokół własnej osi, znalazła się w pozycji frontowej do niego, znowu zaczęła krzyczeć.
— Nie działają na mnie te twoje krzyki — stwierdził.
Rawse Varta wtedy zamilkła i ponownie będąc przodem do Tuskenina, przemówiła.
— Kiedy ja dostałam to stanowisko po znajomości — przyznała się rozpaczliwie. — Nikt na serio nie bierze urzędników do spraw kultury!
Uahoo zmienił pozycję, jednak zrobił to w dość wolnym tempie.
— Nepotyzm, nepotyzm — powiedział dość cicho. — Wszędzie nepotyzm…
Uahoo jeszcze raz spojrzał na pierścień, po czym sięgnął po swój komunikator.
— Admirale Prewt — powiedział — proszę przyprowadzić tutaj królową Hallinę.
Niebawem w sali znalazł się już gruby Neimoidianin w towarzystwie skutej królowej Halliny. Kobieta była smutna, jednak kuriozalnie nadal miała koronę na głowie.
— Spójrz na tę monarchinię — Uahoo ponownie zwrócił się do Rawse Vartej. — Pięćdziesiąt pięć lat na karku i jeszcze królowa… zero makijażu, zero służek…
Tuskenin wyciągnął przed siebie rękę, a Hallina momentalnie uniosła się w powietrze. Siła telekinezy Uahoo rozerwała jej kajdanki. Zdezorientowana kobieta próbowała zdjąć z swojej szyi niewidzialny sznur, to jednak nic nie dawało.
Użytkownik ciemnej strony z kolei nadal siedział na tronie, jednak wraz ze swoją coraz bardziej zaciskającą się dłonią był nieco wygięty do przodu.
— Mów! — zwrócił się do Rawse Vartej. — Mów, albo ona zginie!
Hallinie zaczęło brakować powietrza. Przed oczyma pojawiły jej się mroczki, a po chwili nie widziała już prawie nic. Niebawem spadła na ziemię i wtedy zadyszana usłyszała śmiech swojego dawnego przeciwnika.
Dawna monarchini znowu uniosła się w powietrzu, po czym bezwładnie przyklęknęła przed zbliżającym się do niej Uahoo. Ten zaś złapał kobietę za policzki i przydusił je nieznacznie.
— Hallinko, moja ty poczciwa królewno — powiedział ironicznie. — Jaki miałbym cel w zabijaniu ciebie?
Do oczu królowej zaczęły napływać łzy. Nadal jednak trwała w milczeniu.
— Nie martw się, nie zabiję ciebie — powiedział, puszczając twarz monarchini. — Żartowałem — dodał i jednym ruchem ręki na moment zapalił miecz świetlny Luke'a Skywalkera.
Ciało kobiety zostało okaleczone na krzyż jej tułowia, po czym opadło na lewy bok, gubiąc koronę przy zderzeniu z ziemią.

← Poprzedni • Następny →

Przypisy

  1. Niczym Obi-Wan Kenobi w Ataku klonów.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.