FANDOM


Alternatywy
alternatywy
Real
Świat rzeczywisty
Dawno, dawno temu w odległej galaktyce....
Sw logo
Epizod drugi: „Nieogarnięte spotkanie”


Krix Adi'Tridon podszedł do drzwi, popatrzył przez wizjer, a tam stoi jakiś kosmita. Niskiego wzrostu, cały owłosiony, z słodką mordką, małymi uszkami. Ogólnie słodziak, który prawdopodobnie był ewokiem. Krix postanowił mu otworzyć, a ten:

– Dzień dobry, czy chciałby pan porozmawiać o naszym panu i wybawcy? – powiedział i pokazał obrazek z C-3PO.

– Nie dziękuję – odparł Krix i już miał zamykać drzwi...

– Nalegam.

– Może kiedy indziej, spieszę się.

– Yub yub! – parsknął misiek i podszedł do drzwi obok. Chłopak wtenczas nałożył na siebie kamizelkę i wyszedł z apartamentowca. Pokierował się do parku.

A kiedy już się tam znalazł, pierwszym co zauważył było piękno jakie leciało stamtąd. Flora była jedną z tych, które przez całe życie zapamięta. Zapamięta, bo mieszka tuż obok. W porównaniu do szarych dzielnic ta, w której mieszkał była pełna słońca. Nie to co ta, przemysłowa, Enobi, lecz piękna dzielnica pod Górą Śmierdzącego Krzysztofa, a co ciekawe – z góry nie śmierdziało. Park był swoistym przedsionkiem do owej góry. Krix poszedł do altanki, usiadł w niej, a chwilę potem dosiadł się do niego pewien mężczyzna.

– Witaj, jestem Trurl Kent. Zakładam, iż jesteś tu nowy, nieprawdaż? – przywitał się.

– Tak, jestem Krix, Krix Adi'Tridon – odpowiedział.

– Skąd przybyłeś?

– Z Gaspry, to dość daleko. Mój dom spłonął podczas ataku Mrocznego Imperium...

– Powiedziałeś Mrocznego Imperium? Tak się składa, że należę do sojuszu przeciw nim. Sojuszu dla Przywrócenia Pokoju. Szukamy członka, a ty, wydaje mi się, że się nadajesz. Takich jak ty...

– Ja?! – przerwał Trurlowi chłopak.

– Takich jak ty, młodych, którzy właśnie przez Imperium zostali skrzywdzeni.

– A-ha... I tak nie bardzo rozumiem.

– A chcesz do nas dołączyć? – spytał Kent

– W sumie. W sumie... to tak.

– A więc dobra, należysz do nas. Umiesz posługiwać się bronią?

– No... nożem, i tylko nim. To znaczy: nikogo jeszcze nie zabiłem, ale... ale nożem umiem się POSŁUGIWAĆ, z walką będzie trudniej – powiedział Krix. Jego ciało drżało, bowiem nie wiedział co powiedzieć.

– Aha, chodź ze mną.

Poszedł więc za mężczyzną do statku kosmicznego. Gdy już wsiedli, ten go włączył, odpalił, pociągnął wolant, a statek ruszył w górę. Odlecieli z asteroidy, zaś lecieli ku krążownikowi, który przypominał bothańskie, ale był zupełnie innego projektu, zaś kiedy byli już na miejscu klapa wejściowa otwarła się, a z tego, co było za nią, wyszedł kolejno Krix, a za nim Trurl. Ten pierwszy porozglądał się trochę; hangar bowiem ładny był, może niezbyt udekorowany, lecz była fajna gra świateł i kolorów. Brązowy pasuje do szarego...

– A więc. Po co tu tak w ogóle jesteśmy? – zapomniał Trurl.

– Ehh... – westchnął chłopak. – Jesteśmy tu po to, abym nauczył się korzystać z broni!

– No tak, jakżem mógł to zapomnieć. Jak zacnemu panu na imię... No tak, Crox.

– Nie Crox tylko Krix!!!

– No tak, to chodźmy już. – i zakończył tą nic nie zmieniającą rozmowę.

A kiedy byli już na miejscu, Trurl przedstawił swojego gościa komuś:

– Krayon? Are you there?

– Yes, I am – odpowiedział.

– Chciałbym ci przedstawić, oto Krix Adi'Tridon.

– Miło mi – powiedział wyżej przedstawiony i podał rękę mężczyźnie. Owy mężczyzna poczuł dziwne coś. Coś takiego... mocnego. Coś co czuł tylko przy swoim... Nie, nie przy tym "swoim" zboczeńcy. Chcę po prostu by to zostało tajemnicą. Co ciekawe, Krix w tym czasie zobaczył dziwną rzecz przypiętą do paska Krayona. Trochę rzeźbioną tu i ówdzie, z guziczkiem itp. I każdy teraz wie o co chodzi, ale nie Krix. Nie wiedział bowiem jak wyglądały miecze świetlne. A owy miecz był ładny. Oczywiście nie do tego stopnia, że będę go opisywał... Ale mniejsza o miecz.

– Chodź, zaprowadzę cię w pewne miejsce – wyszeptał Krayon.

– Em... No dobrze – odparł Krix i poszedł za mężczyzną.

Zaś kiedy się już zjawili na miejscu, a była to mała komórka podpięta do pokoju posiadacza miecza świetlnego, wziął on do ręki kostkowate coś. To coś miało ciemne obramowanie, które lekko tliło błękitną poświatę bijącą ze środka. Wzbudziło to zainteresowanie chłopaka:

– Co to? – zapytał więc.

– To, mój drogi, jest holokron. Twoim zadaniem jest to otworzyć. – odpowiedział na pytanie Krayon i wręczył sześcian stojącej obok osobie pytającej. Ona go wzięła do rąk, kilka razy obmacała, sprawdziła czy są przyciski, a w końcu się poddała. Chwilę po odstawieniu ustrojstwa Krix zaczął myśleć jak je otworzyć. Wtem kąty się przechyliły, a z holokronu wydobył się obraz. – Brawo! Tak trzymaj – powiedział mężczyzna i popadł ciężkie myślenie. Czy Krix miał w sobie to coś?

Tu daj spis odcinków
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.