FANDOM


Autor: Mustafar29
Alternatywy
alternatywy

— Autor: Mustafar29

Dawno dawno temu, w odległej galaktyce....
Sw logo

NAJNOWSZE OPOWIEŚCI Z KYWALKER

Część 1: Na Kashyyyku


Gucio leżał na ziemi. Nie dychał. Pierwsza podeszła Leia. Małymi tiptopami, z krwawymi łzami w oczach. Była w szoku; nie wiedziała co się stało. Szturchnęła swojego męża, mówiąc "Guciu, obudź się, Guciu...." Nic to jednak nie dawało. Podszedł do niej Mariusz, przytulił ją i objął. Powiedział, że Gucio nie żyje. Leia wyszarpała mu się z rąk i przyłożyła swoje usta do ust nieżywego. Pocałowała jego zwłoki, jakby Guciu jeszcze żył. Jej chłodne łzy popłynęły po jego policzkach, znikając ostatecznie w miejscu serca rycerza....

Jego powieki otworzyły się.

Cud. wszyscy zaczęli płakać i krzyczeć. Na wskutek łzy, która dotarła aż do serca dżedaja, Gucio mógł żyć. Ocalili go najlepsi przyjaciele: jego żona Leia, Tupet, Pewna Wampa, czy Mariusz i Zbigniew.

Wstał. Był blady, jakby trup. Zaropiałe oczy. Suche usta. Mrugał delikatnie. Leia od razu złapała go za rękę, aby nie upadł. Gucio był oszołomiony. Podczas tej klinicznej śmieci dokonał wizji. Zobaczył tę samą wizję, o której opowiadała mu Krowa Agata. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, jaki potężny jest ów nieznany wróg, z którym będzie walczyć chłopiec. Cezary spojrzał na swojego ojca. Śmiał się szyderczo i patrzył na niego, ukrywając zdziwienie. Tysiące negatywnych myśli przeleciało w jednej sekundzie przez umysł chłopaka. Krzyknął. Krzyknął drugi raz. I trzeci. I czwarty. W końcu uniósł się nad ziemię. Wszystkich, zarówno członków Imperium Wampijskiego i Kraju Jurajskiego odepchnęła wielka złota fala. Gucio lewitował z dwadzieścia metrów nad ziemię. Nawet Darth Dinozaur się zlękł. Popatrzył na złotą twarz syna. Zobaczył, jak z jego pleców znikają skrzydła, a z głowy maleńkie czułka. Gucio również na niego spojrzał. Poważny. I nagle - zniknął. Normalnie zniknął. W jednej sekundzie! Zniknął wraz z ocalałymi ludzkimi pszczołami i przyjaciółmi.

Znaleźli się na Kashyyku. Zdziwieni. Bladzi i osłupiali.

- Co się.... co się stało.... - wyszeptał Gucio obejmując Leię.

- Lewitowałeś.

- Spadałem - chłopak złapał się za głowę.

- Nie! - Leia pocałowała męża w policzek - nie, naprawdę lewitowałeś. Pokonałeś armię dinozaurów, w końcu razem z nami przeniosłeś się tutaj.

- Ale dlaczego o miejsce? - Gucio nadal nie wierzył.

- Być może jest ci pisane - zauważył Mariusz - Guciu.... zdarzyło się coś niezwykłego. Moc skupiła się w tobie bardziej niż w każdym znanym dżedaj.... twoje umiejętności są o wiele silniejsze niż te Yody czy Anakina.... Guciu, mistrzu Guciu. Nie jestem godzien zwać się wielkim mistrzem - Gucio osłupiał - od dzisiaj ty będziesz iścił sobie to miano.

Mariusz klęknął na jedno kolano, następnie zrobili to Zbyszek, ludzkie pszczoły, Tupet, Pewna Wampa, i na końcu Leia.

- Obiecuję was nie zawieść - wyszeptał Gucio. Schylił się do żony, i pocałował ją z wielkim entuzjazmem.

Zbyszek był nie w sosie. Zawsze marzył, że po bracie stanie się wielkim mistrzem. Czuł się zazdrosny o młodego chłopaka. Czuł wściekłość. Poczuł się zdradzony. Przez tyle lat chciał zaimponować przyrodniemu bratu. Chciał kiedyś zastąpić jego miejsce. Niestety.... Mariusz wybrał go, tego zasmarkanego Gucia. Zbyszek był bardzo, bardzo zazdrosny.

Przemierzał sobie teraz Kashyyyka.

Szedł, kpiąc kamień, rozmyślając. Cały jego świat runął w jeden dzień. Ten głupi Gucio. Śmierdzący, chamski Gucio. Gdyby nie on, to.... stanął jak wryty.

Zobaczył zarośniętą świątynie. Od razu poczuł przenikającą go Moc. Była to bowiem świątynia dżedaj. Postanowił do niej wejść.

Długi wąski korytarz. Zbyszek zaczął się w ogóle zastanawiać, po co tu przyszedł. Przeszedł parę kroków' już chciał nawet iść, ale nagle usłyszał głos:

- Zbyszku! Zbyszku!

Zbyszek się obrócił.

- Pewnie mi się zdawało - wyszeptał do siebie.

- Kłamca! - odpowiedział głos - hi hi hi hi ino. Jestem kurczę Śmierdzący ino Krzyś, kurczę.

- Ty nie żyjesz! Byłem na twoim pogrzebie!

- Kurczę duchem jestem ino, kurczę. Tak. A to świątynia kurczę skały kurczę ino jest, kurczę. Coś cię kurczę konkretnego kurczę ino sprowadza, kurczę?

- Zazdrość - powiedział pewnym głosem.

- Kurczę kurczę ino słyszałem, kurczę, że kurczę dżedaj nie powinien zazdrościć, kurczę.

- Ale ja zazdroszczę innemu dżedaj.... - odpowiedział smutnym głosem Zbyszek - o tego śmierdzącego Gucia! - Śmierdzący Krzysiu się speszył. - Znaczy się.... Mariusz miał mi oddać swoją rangę wielkiego dżedaja, a oddał ją tej zasmarkanej pszczółce!

- Kurczę ino to dziwne ino.

- No nie? No więc kurczę.... no więc jestem wściekły.

- Ale.... kurczę.... ino kurczę chyba najwyższy czas, kurczę, by ci to ino kurczę wyjawić.....

- Krzysiu! Co takiego?

- Ty kurczę nie jesteś ino wrażliwy na Moc, kurczę.

- Że co? - zlękł się Zbigniew.

- Kurczę.... Chewbacca twoim ojcem ino jest.

Zbyszek przysiadł i gorzko zapłakał.

- Ale, kurczę, jest sposób, byś kurczę Moc zdobył. Midi(kurczę)chloriany. Możesz je kurczę ino zdobyć. Ale to nie będzie łatwe....

- Co mam zrobić!

- Polecisz kurczę do układu Aoe ino. Tam poznasz kurczę jednego z naj(kurczę)fajniejszych ludzi, jaki kurczę stąpał ino po kosmosie....

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.