FANDOM


Autor: Mustafar29
Alternatywy
alternatywy
Dawno dawno temu, w odległej galaktyce....
Sw logo

NAJNOWSZE OPOWIEŚCI Z KYWALKER

Część 2: Tyrania


Do zamku w Kywalker zawitał pewien mężczyzna. Ubrany był w czarny płaszcz. Twarzy prawie nie było widać.

Już był u drzwi ratusza. Zapukał.

- Czego. - powiedział Dino Jasiu.

- Wpuść mnie, a gorzko pożałujesz. - sykliwy głos wydobył się spod kaptura.

- No okej, z kim chcesz się widzieć?

- Mów mi Darth Pseudonim. Gdzie jest twój szef?

- W sklepie.

- Więc masz mi ino kurczę.... - głos Dartha Pseudonima zawiesił się - masz mnie doprowadzić do swego szefa.

- Że niby jesteś sithem, który przeżył zagładę Ogromengo Królestwa Shitańskiego?

- No tak, jak powiedziałem - Pseudonim uśmiechnął się.

- No więc.... - Darth Dinozaur zrobił niepewną minę - no więc, Dino Stasiu, pokaż mu jego izdebkę, okej? Dzięki ci słońce....

Nikt nie przypuszczał, że Darth Dinozaur nie jest zbyt potężnym Sithem. Jego mistrz, Darth Mikołajek odszedł jak on był mały. To prawda, mieczem władał jak nikt, ale mocy to on prawie w ogóle nie znał.

- Dino Jasiu - powiedział do dinozaura, który został na sali - tak po prostu go wpuściłeś?

- No tak - powiedział Jasiu, zajadając się bułką.

Darth Dinozaur zrobił dziwną minę, jakby się czegoś obawiał. Potem jednak jego mina przeobraziła się w złość. Jednym uderzeniem ogona zabił Jasia.

- Halo? Jest tu ktoś? - zapytał Zbyszek, wchodząc do zimnej jak lód pieczary na Aoe.

- Nie, komoda ma iść tu.... - usłyszał jakiś głos, jakby sędziwego staruszka. - chcesz by Kark nas zabił, hę? Albo gorzej, albo poszczuje nas Kongiem!

- Dzień dobry, pan Radodziej? - zapytał niepewnie Zbyszek.

- Nigdzie go niema! - zmartwiła się Leia Jurniorka - już od wczoraj go szukamy! Gdzie mój brat?

- Zaginął - uspokoił ją Mariusz.

- No nie, wiesz? - Gucio z Kywalker zrobił dziwną minę.

- Podejrzewam, że.... - Tupeta i tak nikt nie słuchał.

- Rawn! Rawn rawn rawn rawn rawn!

- Pewna Wampa mówi - wreszcie ktoś posłuchał robocika - że możemy iść po śladach.

Szli szli, tak z jakieś pół godziny, choć może.... nie, może raczej szli godzinę.... nie no nie wiem, godzinę piętnaście stawiam, więc tak szli i szli, kiedy nagle natknęli się na świątynię. Weszli. Szli i szli, szli i szli i - doszli.

- Kurczę moi ino koledzy, ino! - uśmiechnął się Śmierdzący Krzysiu.

- Miło nam cię znowu widzieć, Krzysztofie. No cóż - powiedział Mariusz - widziałeś Zbyszka?

- Ino tak, kurczę. Był zazdrosny.

- O co? - spytał Gucio.

- O ciebie, ino. Znaczy.... sam chciał być kurczę ino dżedajem, ino. Bo, ino, to twój brat, i kurczę....

- Gdzie ja miałem łeb - powiedział Mariusz - Zbyszek poczuł się przeze mnie nie kochany.... gdzie poleciał?

- Na A(kurczę)oe.

- Na Aoe.... dobrze, lecimy tam.

- Na Dantooine? - Gucio nie dowierzał.

- Na Dantooine - uśmiechnął się Radodziej.

- Okej, jedziemy....

- Nie, Mariuszu! Tam żądzą dinozaury!

- To po nas.... - zasmucił się Tupet.

- Odbijemy go kiedy indziej. - oznajmiła Leia.

Przyjaciele podziękowali Radodziejowi i odlecieli. Zaraz potem, staruszek uruchomił swój telefon holograficzny.

- Wszystko idzie zgodnie z planem - Radodziej uśmiechnął się szyderczo.

- Bardzo ino dobrze, mój kurczę przyjacielu. Bardzo kurczę dobrze. Więc, kurczę, Zbyszek ino niedługo wpadnie kurczę w szpony Dartha ino Pseudonima, a wtedy kurczę wygrana będzie nasza, ino....

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.