FANDOM


Autor: Mustafar29
Alternatywy
alternatywy
Real
Świat rzeczywisty
Dawno dawno temu, w odległej galaktyce....
Sw logo

NAJNOWSZE OPOWIEŚCI Z KYWALKER

Część 4: Powrót Klementyny


- Leio.... jutro w świątyni skały. Będę chciał się z wami ostatni raz pożegnać....

Pseudonim patrzył na swoje oddziały niszczące Kywalker, Enobi i Olo. Widział to wszystko z okna swojego pokoju. Czuł się nie w sosie. Wiedział, że wypełnia wolę swojego mistrza, i że w końcu będzie mógł zaimponować....

Rozmyślania przerwał mu jednak dzwonek do drzwi.

- Wejść - oznajmił.

- Panie - powiedział Jeden z Dinozaurów - jakiś dżedaj puka do drzwi.

- Mam nadzieję, że go nie wpuściłeś....

- Nie panie, czeka w korytarzu.

Choć jego twarz przykrywał kaptur, Darth Pseudonim poczerwieniał. Spojrzał swoimi żółtymi ślepiami w stronę gada, coś wyszeptał; dinozaur padł na ziemię martwy.

Pseudonim uzbroił się w miecz. Jeszcze raz poprawił kaptur na głowie. Bał się tego spotkania. Wyczuł kto raczył go odwiedzić. Przeszedł kilka kroków. W końcu zawołał Dino Stasia by przyprowadził obywatela; w zamian za rozkaz otrzymał jednak tylko krzyk śmierci.

- Kto tam jest? - przestraszył się Sith. Tu również nie otrzymał odpowiedzi. - Masz mi powiedzieć, kim jesteś!

- Mariusz Skywalker - przedstawił się dżedaj wchodząc do komnaty.

- Brat Zbyszka, czyż nie?

- To ty go zabiłeś. Twój mrok go pochłonął!

- Nie masz aktualnych danych - Pseudonim sięgnął po miecz. Mariusz również go zapalił.

Ich klingi krzyżowały się namiętnie. Ciosały się i ciosały. Ale Mariusz skądś znał te ruchy. Powoli zaczął się domyślać kto się ukrywa pod kapturem. Walka prawie zakończyła się remisem. Mariusz wiedział, iż musi przegrać, gdyż tylko wtedy pokona Śmierdzącego Krzysia, który - jak mniemał - jest tym Wielkim Wrogiem.

Przegrał.

Jednym żwawym ruchem pseudonim odciął Mariuszkowi dłoń. Dżedaj złamał się odstający kikut, padł. Po chwili wstał. Usiadł po turecku. Zaczął medytować.

- CO ty odwalasz, dżedaj! - spytał se zdziwieniem Sith.

- Czekam aż mnie zabijesz - Mariusz uśmiechnął się wtedy - dotarłem do tego kim jesteś, przyjacielu.

- I? Co to zmienia!

- Nic, ale mam życzenie. Ty, zgodnie z honorem masz obowiązek je spełnić. Zdejmij kaptur! Chcę popatrzeć na ciebie po raz ostatni!

Pseudonim zdjął kaptur. Mariusz zrobił się bledszy.

- Wiedziałem że to będziesz ty bracie! Jednak miałem nadzieję że się mylę!

- Mariusz.... zawsze mi mówiłeś, że mamy kroczyć swoją drogę. To też nią kroczę. A twoja droga się teraz skończy! - Zbyszek zamknął oczy. Wyszeptał kilka okrutnych słów, a gdy je otworzył - Mariusza nie było. Jego ciało rozpłynęło się w powietrzu.

Nagle Zbyszek usłyszał kroki. Szybko założył kaptur. Obrócił się. Stał za nim Dino Jasiu. Jurajski gad bez począł uciekać ile sił w nogach.

Pseudonim/Zbyszek szedł za nim powoli. Chciał by się bał.

- Udajcie się do pokoju Dartha Dinozaura i Dino Jasia! Rozstrzelajcie ich!

Kiedy oddziały dinozaurów wyważyły drzwi, ich już nie było.

Wiatr przelatywał przez otwarte okno

Pseudonim wszedł do pokoju i powybijał jednym słowem wszystkich żołnierzy.

- Nie uciekniemy! Są zbyt blisko! - powiedział Dino Jasiu do Dartha Dinozaura na pokładzie V-winga - są zbyt blisko!

- Nie pozostaje nam nic innego - wysapał Darth - jak skontaktować się z moim synem!

- Żartujesz? Zabije nasz przy pierwszej lepszej okazji!

- Trudno, oni zabiją nas prędzej - to powiedziawszy wskazał na wojska przeciwnika goniącego ich. - Guciu.... Guciu usłysz mnie.... Guciu.... zostałem zdradzony, jestem w niebezpieczeństwie.... Synu! Przepraszam.... byłem zagubiony.... synu.... prosz.... - V-wing został nagle zestrzelony przez wojska.

Obaj przyjaciele spadli na ziemię. Nowe taje już ich miały wysadzić, gdy wtem! - przyleciał statek ewakuacyjny wapm.

Okręt bezproblemowo zestrzelił myśliwce.

- Ojcze.... - powiedział Gucio wychodząc po tym czymś.... e.... po tej rampie - Ojcze. Podaj mi rękę.

- I ty mi patrzysz w oczy po tym, jak omal cię nie zabiłem?

- Wiesz, jak to w rodzinie - uśmiechnął się Gucio.

- Panie, ci z Imperium Wampijskiego uciekli.

- Odejdź, daruję ci życie - odpowiedział Zbyszek.

Kiedy Pryszczaty Dinozaur odchodził, Pseudonim się obrócił i powiedział:

- Żartowałem! - i zabił dinozaura.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.