FANDOM


Autor: Mustafar29
Alternatywy
alternatywy
Dawno dawno temu, w odległej galaktyce....
Sw logo

NAJNOWSZE OPOWIEŚCI Z KYWALKER

Część 7: Nasz nowy dom


Przyjaciele zdążyli się już przyzwyczaić do mieszkania na asteroidzie. W sumie, buło to to to samo Kywalker. Żadnej różnicy. Tylko zamiast dwudziestu dziewięciu, doba trwała trzydzieści godzin. Choć jeszcze tyle rejonów asteroidy było nieznanych....

Tupet, Gucio z Kywalker, Pewna Wampa i Leia Juniorka zbudowali ziemiankę w górze śmierdzącego Krzysia. Nie chcieli, by pozostałą tą samą górą, górą pod nazwą tego zdradzieckiego jegomościa. Szlag by to wszystko trafił.

Teraz minął już miesiąc. Gucio zdobywał coraz to ciekawsze umiejętności. Mógł nawet sprzątać dom jednym pstryknięciem palca; zdolność tak bardzo przypadła do gustu Lei.

Pewnego dnia, idąc na rodzinny spacer, Pewna Wampa zauważyła na niebie dziwny obiekt. A trzeba wam wiedzieć, że był już wieczór, powoli się ściemniało.

- Rawn rawn rawn rawn - oznajmiła.

- Rawn rawn rawn rawn - odpowiedział Tupet.

- Co jej powiedziałeś? - spytała Leia.

- Nic, po prostu ją przedrzeźniam - zaśmiał się Tupet i oberwał pazurem w głowę.

- Co ona powiedziała?

- Mówi coś o jakimś karku.... pewnie boli ją kark - Tupet wzruszył ramionami.

- Hej ho! Tu jestem! U góry! - zabrzmiał głos z góry.

Wszyscy skierowali oczy w gwieździste niebo. Ich oczom ukazała się wielka planeta. Jak się później okazało, była to Aoe.

- Kim jesteś! - krzyknął Gucio.

- Na imię mi Kark. A obok mnie stoi Radodziej i Fanatik Gielbër - pochwalił się Kark.

- Co wy najlepszego odwalacie? Nie powinniście być teraz w swoim systemie?

- Aoe nie ma systemu - objaśnił Radodziej - co noc wędrujemy do jakiegoś innego systemu i tam zostajemy na jedną z dób.

- A to spoko, zostańcie jak długo tylko chcecie - ucieszyła się Leia.

- Tylko nie zamykajcie na noc okien! - poprosił Kark.

Dinozaury zaś, pod wodzą Pseudonima przeniosły się na Kashyyyk. Zbyszek był pewien, że już dawno zabił Gucia i Bolka Dinozaura. Mylił się jednak.

Pewnego razu postanowił opuścić Kashyyyk. Była to duża planeta, zamierzał więc ją wysadzić, na wypadek, gdyby byli tu jacyś rebelsi.

- Więc gdzie nasz statek? Na razie widzę tu tylko pański wahadłowiec. - zapytał jeden z dinozaurów.

- Wy nie macie statku - parsknął śmiechem Pseudonim.

- Więc czym odlecimy?

- Niczym. Zostaniecie tutaj - Zbyszek spojrzał na niego jakby z lekka zdziwiony.

- I pan tak nas zostawi? - dopytywał inny.

- Skądże. Znaczy.... was tak, ale poleci ze mną premier. Wy w tym czasie przygotujcie dla mnie wygodne siedzenie w statku. Rozstawcie również bomby, planeta ma wybuchnąć dzisiaj, to też dzisiaj chcę odlecieć.

- Do widzenia!

- Pomyślnych wiatrów!

- Do nie-zobaczenia szefie!

Dinozaury machały chusteczkami na pożegnanie, wiedząc, ze zostało im dziesięć minut życia. Ale przez te dziesięć minut może się zdarzyć EVERYTHING!

Trzech dinozaurów usiadło w kącie. Przyjaźnili się i znali już od dzieciństwa.

- Czyżby to na serio był koniec? - zapytał jeden.

- No niestety. Bywa.

- Lajf - oznajmił kolejny.

- I nie ma dla nas ratunku.

- Oj nie - spuścił głowę.

- No bo nie wiadomo czy ten V-wing rebeliantów odpali.

- Oj nie wiadomo.

- Oj nie nie nie.

- Zaraz.... jaki V-wing? - zaciekawił się dinozaur.

- Facepalm.... no ten rebeliantów.

- I ty go tu masz?

- No jasne - odpowiedział.

- I jest na chodzie?

- Bak niepełny, ale doleci do najbliższej asteroidy.

- Fejspalm - odsapnęły pozostałe dinozaury.

Minęły trzy minuty, a dinozaury były już gotowe.

- Zaraz odpalamy i zwiewamy!

Silniki zostały włączone i ruszyli!

- Ale! Te gnojki uciekają, ha ha ha! - śmiały się inne dinozaury....

BUCHHHHHH!


Wszystkie dinozaury wybuchły razem z planetą.

- Uffff.... udało się - cieszyła się ocalała trójka - na jaką teraz planetę jedziemy?

- Może na asteroidę?

- No dobrze.... może na.... 213?

- Nie, lepiej na 212.

- Ha ha ha ha ha ha ha - dinozaurem jestem ja! - zaśpiewały wszystkie naraz.

Gucio, Leia, Tupet, Pewna Wampa i Bolek Dinozaur szli teraz sobie powolnie po asteroidzie 212.

- Szkoda, że nie mamy naszego V-winga.... - zasmuciła się Leia.

- Bywa. Ale mamy latającą planetę :) - pocieszał ją Gucio.

- Lajf is brótal - powiedział Tupet.

- V-wing? - zdziwił się Bolek.

- Tak, nasz V-wing, nasz V-wing, którym razem z Dino Stasiem uciekaliście.... z Kywalker. Ale tu go nie ma, patrzyłam....

- Nie, kochana, V-wing na nas leci!

Gucio się wystraszył. Działo się to w dziesięć sekund. Jeśli coś by się stało jego rodzinie, nie wybaczyłby sobie tego nigdy. Skoczył. Odepchnął wszystkich. Ale nie Tupeta....

- Tupet! Nie! - stała wystraszona Leia nad palącym się statkiem.

- Rawn rawn rawn! - płakała Pewna Wampa.

Gdzie nie gdzie widać jeszcze było czerwoną powłokę droida.

Nagle ze statku wyszły dinozaury.

- No hej - krzyknęły chórem.

- Ja wam dam mordercy! - Gucio rzucił się na nich.

Pamiętał o Tupecie. O jego ukochanym droidzie.

- Ale ja jeszcze żyję! - przyszedł Tupet z naleśnikiem w ręce.

- Och ty pierdoło! A co do był za robot?

- A nikt, nikt ważny, jakaś taka moja ciotka czy coś tam. - Tupet uśmiechnął się.

- Zostaliście zdradzeni jak każdy z nas - zwrócił się wieczorem Gucio w stronę dinozaurów. - dlatego przyjmujemy was w swoje progi.

- A ja - dopowiedział Bolek - a ja dołączam ku wam Jurajski Kraj. I powołuję nowe państwo, zwane Międzygwiezdna Unia Demokratyczna ze stolicą na asteroidzie 212. Pewna Wampo, zgadzasz się dołączyć Imperium Wampijskie?

- Rawn - przytaknęła Pewna Wampa. - Rawn rawn rawn rawn.

- Racja, ale kto nim zostanie? Ty Leio, ty Tupecie? Nikt nie chce?

- Obiecuję was nie zawieść - powiedział poważnie Gucio.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.