FANDOM


Autor: Mustafar29
Kanon
kanon
Real
Świat rzeczywisty

Sw logo

Przypadki Feeldberga: Rozdział I

Poprzednio: W 1 BBY Shmi Skywalker i jej tajemnicy mistrz rozmawiają w sithańskiej świątyni na Endorze o planie ujawnienia zakonu Altersithów przed Sithami i garstką ocalałych Jedi. Mistrz ma zamiar zaangażować w plan syna Shmi, Dartha Vadera.




Rozpędzony myśliwiec gnał przed atmosferę planety Dantooine, przebijając się przez mieszaninę gazów ujętą w powietrzu. Uważny obserwator z powierzchni, a zarazem wprawiony fizyk z wmontowanymi implantami z pewnością zsumowałby, że parokrotnie przebił już prędkość dźwięku. Jednak już parę ułamków sekund po wynurzeniu się pierwszego, bliżej niezidentyfikowanego nawet dla fana maszynerii myśliwca spośród chmur dostrzec można było także drugi, tym razem TIE Advanced v1. Jednak nie trzeba było uosabiać ani wiedzy fizycznej, ani mechanicznych zdolności, by osądzić, że w rzeczywistości ponad głowami mieszkańców Kywalker trwał pościg.
— Mówiłam, żebyś zajął się tym wcześniej! — w kokpicie statku uciekającego rozniósł się piskliwy głos, z pewnością należący do kobiety. — Teraz zewsząd się dymi!
Pilotujący niewielki transportowiec Gunganin zdawał się nie brać sobie do serca uwag rozwścieczonej Zabraczki, która swój strach usiłowała przykryć pozornie zdenerwowaną postawą; wysunął teraz swój język między zęby, jak zwykł do robić za każdym razem, gdy miał się na czymś skupić.
— Robię, co mogę — powiedział, gdy po raz kolejny nie powiódł mu się plan lądowania. — Z pewnością byłoby prościej, gdybyśmy nie byli ostrzeliwani!
Kobieta miała coś powiedzieć, jednak niemalże równocześnie ze słowami wypowiadanymi przez mężczyznę sztuczna grawitacja ich transportowca została uszkodzona przez pocisk nieprzyjaciela, w związku z czym przewróciła się przy następnej turbulencji.
— Feeldberg! — wrzasnęła, uderzając o ścianę, na co Gunganin spojrzał w tył przez lewe ramie, upewniając się, że z Zabraczką wszystko w porządku. Nie mylił się — na szczęście sam uniknął upadku za sprawą pasów, które zapinał, gdy miał pilotować.
— Nie mogłeś go pokonać wtedy, na Naboo? — zapytała kobieta, chwytając się za wystającą ze ściany poręcz. — Myślałam, że twoje umiejętności są na wyższym poziomie!
Feeldberg zamknął oczy i wziął głęboki oddech.
— Aldebaro — powiedział. — Wiesz dobrze, że gość, który nas ściga, obezwładnił mojego mistrza paroma ruchami… Nie byłbym w stanie…
Feeldberg momentalnie zamilkł. Wrogowi udało się namierzyć główny silnik i strzelić w niego, powodując wyłączenie całego zasilania. Teraz pozostało tylko szeroko zawierzyć się Mocy, szeroko otworzyć oczy i patrzeć na zbliżającą się z każdym ułamkiem sekundy powierzchnię planety.


Border

Tymczasem tam na dole starszy wiekiem Zabrak właśnie opuścił ratusz, miejsce swojej codziennej pracy. Udał się na bok i wyjął z kieszeni papierosa, po czym momentalnie zapalił go, używając w tym celu palnika gazowego. Gdy już miał zamiar wziąć pierwszy wdech i tym samym zaspokoić potrzebę swojego nałogu, dostrzegł w chmurach coś niepokojącego, a mianowicie myśliwiec wyglądający na imperialny, który ścigał niewielki transportowiec. Chwilkę popatrzył, jak gdyby nie wiedząc, jak powinien się zachować, jednak w chwili gdy drugi statek zdawał się zostać zestrzelony, bezwładnie opadając na glebę, odrzucił niezaczęte jeszcze cygaro na bok i pobiegł w kierunku miejsca kolizji ile sił w nogach.


Border

Po paru minutach niezdarnych prób wyminięcia pocisków przeciwnika pierwszego myśliwca i brawurowego lotu tego drugiego ten pierwszy robił się na powierzchni, wśród traw gminnej miejscowości. Niewielki wybuch skutkował rozprzestrzenieniem się ognia po roślinności obrastającej pagórkowaty obszar, jednak — jak wskazywać mogły następujące wydarzenia — nikt z załogantów nie poniósł większych obrażeń. Już z pewnego dystansu można było powiem dostrzec, że pokład opuścił wysokiego wzrostu różowoskóry Gunganin mający na sobie biedne ubranie przypominające te noszone przez farmerów wilgoci. Mężczyzna pospiesznie odsunął się parę metrów, po czym ponownie zbliżył się do wraku, by uwolnić z niego swoją towarzyszkę.
— Aldebara! Chodź, musimy wiać! — krzyknął Gunganin do, a na jego słowa szczupła Zabraczka równie błyskawicznie wyszła z płonącego statku. Pomimo wszechogarniających płomieni na ciele poszkodowanych nie było widać szczególnych obrażeń.
Zabierającemu się z ucieczkę Gunganinowi umknęło jednak, że parę metrów od miejsca jego własnego upadku wylądował okręt przeciwnika. Czarny TIE Advanced nie miał już jednak pilota na pokładzie, jako iż ten zdążył wyjść i stanąć w dystansie wynoszącym około pięć metrów od Gunganina i jego towarzyszki.
— Mistrz Feeldberg… Jedi Barash… — odezwał się stojący ze skrzyżowanymi rękami przedstawiciel rasy Weequayów.
Mężczyzna nosił na sobie czarną szatę, jak gdyby charakteryzowaną na sithańską. Dłonie z kolei zwykł przykrywać rękawiczkami tej samej barwy. Uwagę mogły także zwrócić charakterystyczne warkocze zwisające z obu stron z pozoru łysej głowy oraz oczy w kolorze szarości, co rzadko można było spotkać wśród najbardziej powszechnych ras zamieszkujących galaktykę.
— Xittor… — odparł Jedi, sięgając tym samym po miecz świetlny, który nosił przypięty do wąskiego paska. — Służalczy pachołek tym razem bez swojego pana.
Przeciwnik Feeldberga nie zdawał się przejmować słowami swojego przeciwnika. Sięgnął tylko za płaszcz, by po chwili zapalić swój miecz świetlny, a ściślej rzecz ujmując — obie jego klingi.
— Obiecałem Vaderowi, że tym razem zrobię to sam — powiedział zachowujący powagę użytkownik ciemnej strony Mocy.
— Raczej postanowiłeś wykorzystać ostatnią szansę. Inni inkwizytorzy takiej nie mieli — mruknął Gunganin.
— Nie jestem inkwizytorem! — krzyknął Xittor. Po chwili jednak uspokoił się i przechylił głowę w swoją lewą stronę. — Jakie to ma zresztą znaczenie? — zapytał ironicznie. — Obaj odwróciliśmy się od reguł gry. Ja przyrzekłem lojalność swojemu mistrzowi, ty — kobiecie, którą wyciągnąłeś z niemałych tarapatów — to powiedziawszy, uniósł dynamicznie podbródek i wskazał na Aldebarę.




Streszczenie: W czasie ucieczki przed uczniem Dartha Vadera imieniem Xittor mistrz Jedi Feeldberg wraz ze swoją żoną Aldebarą rozbija się w Kywalker, gminnej miejscowości na Dantooine, gdzie dochodzi między nimi do przepychanki słownej.

← Poprzedni • Następny →
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.