FANDOM


Autor: Mustafar29
Kanon
kanon


Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…
Sw logo
Przypadki mistrza Feela: Epizod 04 – Niezwykła podróż


— Lordzie Ewadzie? — zaczął podejrzliwie Darth Sidious. — Czy jesteś gotowy na największą próbę?
— Nie — odparł obojętny jak zwykle Feel.
— Ojej — zmartwił się Palpatine. — Abyś mógł zostać prawdziwym lordem mroku, to musisz się nieco wykazać.
— No to jestem — uśmiechnął się Feel.
— Dobrze. Więc weź Lucka i Aldebarę. Polecicie na Dagobah, aby znaleźć sekretny eliksir na ożywienie. Ale najpierw udajcie się na Tatooine. Zajrzycie do pałacu Jebby i namówicie go, aby wcześniej wyjął swego syna z kieszeni matki. To może nam zagwarantować współpracę z klanem Huttów i kontrolę nad zewnętrznymi rubieżami. Jak zrozumiałeś?
— Właściwie nic, słucham empetrójki.

∗ ∗ ∗


Zgodnie z poleceniem Palpatine'a, Ewad, Aldebara i Luck udali się na Tatooine. Słoneczka świeciły, ptaszki śpiewały, gdzieniegdzie powiewał przyjemny wiaterek. Feel przypomniał sobie czasy, gdy żył na Jueseju. Piasku nie było tam prawie wcale — to w końcu lesista planeta. Gdyby nie ich syn, Dzikus O'naciśnij, nadal by żył spokojnie…
— Aldebaro? — spytał Ewad. — Kojarzysz może naszego synka, Dzikusa O'nciśnija?
— Co? — Aldebara zdziwiła się. — Ach tak — oznajmiła po chwili. — Był taki, racja, a co?
— A co się z nim stało? Przecież przyleciał z nami na Coruscant…
— Tak, przyleciał, ale ja go oddałam temu małemu zielonemu dziadkowi, pamiętasz? — uspokajała Aldebara męża.
Po chwili zjawili już przed zamkiem Huttów. Aldebara, potrafiąca niemal każdy język, z łatwością przedostała się za drzwi i już zaczęła konwersować z Jabbą. Po chwili podeszła do Lucka i Feela przyglądających się z boku i powiedziała:
— No dobrze, zgodził się. Zaraz zleci służącym wyjąć swego synka z kieszeni matki.
Po wejściu na pokład V-winga przyjaciele ruszyli na Dagobah. Wylądowali akurat w miejscu, gdzie swoją chatkę miał Yoda.
— Witam was ja — powiedział.
— Witaj Yodo — powiedział Luck — jak widać udało ci się przeżyć rozkaz 66.
— Udało, udało — chichotał Yoda.
— Yodo — oznajmił Feel — masz może eliksir ożywiający? Darth Sidious takiego potrzebuje do ożywienia armii Sithów.
— Mam, mam. Go wam dam ja.
Yoda wszedł do domku i po chwili powrócił, w ręku trzymając eliksir.
— Pozdrówcie i ode Palpatine'a mnie — mały mistrz Jedi kiwał na pożegnanie.
Podczas podróży na holofon Lucka zadzwonił lord Sidious.
— Wracajcie szybko na Coruscant! — denerwował się Sith. — Rada Jedi poszukuje nowego członka i właśnie ty, Feelu, zostałeś na niego nominowany!
Po wejściu w nadświetlną przyjaciele w okamgnieniu znaleźli się w świątyni Jedi.
— …tak więc zgadzasz się dołączyć do naszej Rady Jedi? — zakończył monolog pytaniem Mace Windu.
— A cenę już uzgodniliśmy? — spytał Feel.
— Tak — odpowiedział Mace — osiemnaście tysięcy miesięcznie plus w piątki pracujemy do dwunastej.
— Stoi! — zgodził się Feel i zasiadł w fotelu.
Jego pierwsza narada Rady nie przypadła mu do gustu. Feel długo nie rozumiał, o czym mówili jego koledzy Jedi. Ponadto w ogóle nie rozumiał mistrza Yody — Feel dziwił się, jak można tak dziwnie mówić. Na szczęście spotkanie szybko się skończyło. Feel chciał wrócić do mieszkania, które wynajmował razem z Luckiem i Aldebarą, jednak zatrzymał go Plo Koon.
— Feelu — zaczął. — Ostatnio w ogóle nie jeżdżę na żadne misje. Palpatine się na mnie jakoś uwziął. Może… mógłbyś z nim pogadać na ten temat, co? Bo, wiesz, ty masz dobre relacje z kanclerzem.
Feel jednak jak widać nie był zbyt zafascynowany słowami rozmówcy: wzruszył ramionami i udał się do V-winga, aby polecieć do domu. Pospiesznie usmażył jajecznicę, włączył holowizję i usiadł wygodnie na kanapie, czekając, aż z pracy wrócą Luck i Aldebara.
— Ach ta Aldebara — chichotał Ewad — że też chce jej się być tą konserwatorką. Mało tego: konserwatorką w świątyni Jedi! — Feel śmiał się do łez — A Luck? — pomyślał po chwili. — Ten mały stworek prócz pracy w zakonie Jedi dorabia jako motorniczy w trolejbusach. Naprawdę, ja się urządziłem najlepiej — Jedi zasnął na kanapie.
Gdy do domu wróciła Aldebara, była bardzo zdenerwowana, gdyż jej mąż jak zwykle zostawił po sobie bałagan. Patelnie nie umyte, naczynia w zlewie zamiast w zmywarce… zapewne jutro będzie draka. Jednak teraz postanowiła nie budzić męża, ale usiadła na kanapie i oglądała boks w holowizji, zupełnie ten sam, co oglądał Feel przed swoim zaśnięciem.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
— Dzień dobry, tu Kywalker's Miodzio. Życzy sobie pani słoiczek miodu? — odezwał się głos lady Klementyny.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.