FANDOM


Autor: Mustafar29
Kanon
kanon
Real
Świat rzeczywisty


Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…
Sw logo
Przypadki mistrza Feela: Epizod 09 – Przerwa więzienna


— Kanclerzu Feelu, kanclerzu Feelu! — rozległ się dźwięk w korytarzu.
— Co znowu?
— Au, ka… kanclerzu — kontynuował przestraszony Mas Amedda. — Och, Palpatine, Dooku, Maul i Shmi u… uciekli…
— Skąd uciekli? — dopytywał się mistrz Feel.
— No z więzienia, uciekli z więzienia, ach…
— I? Nie zawracajcie mi głowy, teraz gram w wojnę.
— Samemu? — zdziwił się Mas.
— Nie, holender, z separatystami: gram w wojnę klonów. Wiesz, pierwotnie grał za mnie Palpatine, ale teraz, gdy… — opowiadał mistrz Feel, jednak Amedda zdawał się być zaskoczony nadal. — No dobrze już, dobrze. Senator Aldebara zajmie się tobą.

∗ ∗ ∗


Na całym Coruscant wszczęto alarm. Każdy mieszkaniec, każdy, nawet Dex z baru, każdy poszukiwał Dartha Sidousa.
— Go nie tu ma — meldował Yoda.
— Nie widać go nigdzie, bzzz — przejmowała się Klementyna.
— Gdzie jest Palpatine? — pytała się wszystkich Leia Windu.
— Rawn rawn rawn, rawn — ryczała Pewna Wampa.

∗ ∗ ∗


— Tu jest, Darth Ewadzie — zameldował Palpatine, wchodząc do biura.
— I? A „g” mnie to obchodzi.
— Że… co? Nie chcesz, bym wrócił do więzienia?
— Chciałbym mieć święty spokój! — Feel przybrał zdenerwowaną minę.
— A więc grasz w wojny klonów, tak? — Palpatine wydawał się być radosny. — Pomogę Ci w tym, chcesz? — A że Feel się zgodził, Palpatine usiadł obok niego (na taboreciku) i zaczął mu wyjaśniać co nieco. — Więc na koniec wystaw Anakina i ich rozwal na Mustafarze.
— A Griev?
— Co „A Griev”? On się sam rozwali na Utapau. W każ'bądź razie wiem jedno: chcesz, bym wrócił do kicia?
— Wszystko mi jedno — powiedział Feel wyjmując swój holofon.
— W takim razie spraw, bym z powrotem był kanclerzem — Palpatine miał coraz to większą nadzieję. — Tak się składa, że Mas Amedda ma przy sobie odpowiednie świstki. Podpiszesz — będzie gites. Co ty na to?
— Dobra, dobra, ale dajże mi już spokój, człowieku — Feel złożył parafkę.
Jak się nieciężko domyślić, Palpatine wrócił do kanclerowania Republiką, a Feel wrócił do swoich codziennych spraw. Sheev oświadczył również, iż jako kanclerz zrzeka się bycia więźniem i zdejmuje z siebie wszelkie wyroki. Tymczasem Darth Schpanner opracowywał nowy sposób zgładzenia Ewada, jego największego wroga. Przebywał właśnie na Hothu, rozważając, jak go odpowiednio zaskoczyć tego Jedi.
— A jakie są twoje propozycje, droga Shmi? — spytał.
— No, nie jestem blondynką, ale moje pomysły są i tak głupie — zawstydziła się Skywalkera.
— No ależ powiedz, no powiedz.
— Myślałam, aby dać się uwięzić Tuskenom na Tatooine, a następnie dać się im zabić. Mogliby mi też zrobić takie dwie modne rany na policzku, coś w stylu Ezry Bridgera — powiedziała Shmi i w okamgnieniu wsiadła do myśliwca, chcąc się przedostać na Tatooine.
— Ach ci Kywalkerianie…
— Do masz nich coś? — zza ściany wyszedł Yoda, Feel, Aldebara i Luck.
Wtedy właśnie, pierwszy raz w życiu, Darth Schpanner poczuł się nieswojo. Nie ulegało wątpliwości, że został zaskoczony, nie miał zupełnie planu. Czy to oznaczało… czy to oznaczało jego klęskę? Był w kropce. Yoda wyszedł tak nagle… zawsze uważał się za potężnego Sitha, ale teraz? Teraz chyba nadszedł ten dzień, dzień, w którym zakończyć się miało wszystko, o co walczył, wszystko, na czym mu zależało. Miał przed oczami kanclerza, miał przed oczami lorda Maula, miał przed oczami hrabiego Dooku, miał przed oczami Yodę. Wszyscy mierzyli do niego mieczami…

∗ ∗ ∗


— Palpatine'ie, jakie jest twoje kolejne zadanie — spytał Darth Ewad.
— Otóż, Feelu, mam dla Ciebie kilka ostatnich zleceń: będą one najtrudniejsze ze wszystkich. Namów Mace'a Windu aby przeszedł ze Skywalkerem na „ty”. I rzeczywiście: Ewad udał się do świątyni Jedi i próbował konwersować z Mace'em.
— Tak więc — kontynuował Gunganin — jeśli się nie zgodzisz, zabiję Leię. Po wykonaniu tego rozkazu, Feel wrócił do biura kanclerza.
— Dobrze, dobrze — pochwalił go Sidious. — Teraz, kiedy mamy już eliksir, ożyw proszę Adi Galię, którą zabił kiedyś Griev. I zleć komuś zabicie jej.
— Może ją zabić mój syn?
— Tak, tak, może, może. — Na słowa Pala Feel kierował się do drzwi. — Nie, nie, czekaj. To nie wszystko: zabij Runego Haaka, aby przestał być przydupasem Gunray'a. Tym razem Ewad udał się na Geonosis, gdzie odrąbał Haakowi głowę.
— O! A teraz wyślij Padmę Amidalę na jakąś niebezpieczną misję. Niech dowodzi niczym jakaś Jedi, dobrze?
— Tak jest, mistrzu! — przytaknął Feel.
— A teraz, idź już. Idź. Nie chcę już z tobą konwersować. Muszę wydać rozkaz 66.
— Ka… kanclerzu? — Zmartwił się Luck — Mace Windu jest na lądowisku, widzę go przez okno!
— Ach, tak? No nic, schowajcie się pod stołem i ani słowa!

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.