FANDOM


Alternatywy
alternatywy
Real
Świat rzeczywisty

— Autor: Gial Ackbar

Baza Rebeliantów, 4 hangar wylotowy na małej nienazwanej planecie, 5251977


Gdy Luke z Hanem i Leią rozmawiali w drodze do promu o nowej misji i jej szansach na powodzenie, przed promem czekał na nich komandor Cracken.

-Chciałbym Wam przedstawić nowego członka załogi, Amstra Davisa.

Z promu wyszedł nowy Rebeliant, ten sam który wcześniej zbluzgał Wedga i Luka. Luke był lekko zszokowany.

- Witajcie załogo. Będę dowodził z komandorem Skywalkerem waszą misją. Mam nadzieje że nie połamiecie sobie wszystkich kończyn. Heh szkoda by było.

Luke podszedł do komandora Crackena.

-Ale j-jak??? On naprawdę będzie dowodził ze mną misją?

-Coś nie tak komendorze Skywalker?

-Nie, nie wszystko gra. Do widzenia.

Luke powtarzał sobie w myślach: "Będzie dobrze, będzie dobrze ,będzie dobrze".



-Dziękuję, za natychmiastowe przybycie. Sytuacja wyglada bardzo źle. Możecie lądować w 4 budynku.

-To ten z burgerami? - Rzucił cicho ten sam żołnierz a Leia machnięciem ręki go uciszyła.

-Się wie - Odparł zdziwiony Han.

Wszyscy byli zszokowani. Plan zakładał podanie zdobytych kodów Imperium i wylądowanie w kompleksie pod przykrywką dostawy węgla. Tymczasem wyraźnie równie zszokowany oficer Imperium wpuścił ich bez słowa, dziękując za pośpiech.

-Mam co do tego... - Zaczął Han ale Leia mu przerwała

-Odpuść już z tym! Wymyślmy lepiej inne powiedzonko.

Gdy prom z bohaterami leciał nad fabryką, w hangarach i na lądowiskach zamiast harmonii, równo maszerujących szturmowców i błyszczącego AT-AT, panował zupełny chaos. Wszyscy biegali jak wariaci, można było nawet dostrzeć parę pożarów.

- Co znowu? - Mruknął Han pod nosem kierując promem.


Gdy statek wylądował, (znowu) ku zdziwieniu nikt nie czekał na jego przybycie. Żadnego oficera, żadnych szturmowców. Lądowisko było puste. Na innych rozgrywała się na oko jakaś walka.

- To zapewne plan Sojuszu w który nas nie wtajemniczono! - Odparł Luke.

- To nie może nas obchodzić - Zauważył Han - Narazie musimy podłożyć bomby protonowe przy reaktorze. Ruszyli hangarem. Biegnąc przez niego widać było wielkie nogi AT-AT sunące powoli po iskrzącej taśmie by przyczepić je to reszty maszyny. Po drugiej stronie, wielkie metalowe ręce składały głowy AT-ST.

- To raczej nie jest twój budynek z burgerami Tac. - Powiedział Han

- A szkoda, kupony na 4 osoby miałem.

- Możecie się uciszyć? - Sarkastycznie spytał Amstr.


Nagle z góry zza taśm wyskoczyły 3 wielkie przerośnięte solniczki. Wszyscy stanęli jak wryci.

- Ruszać się pachołki - Krzyczał Jess.

Nagle jeden z żołnierzy zaczął się śmiać. Drugi dziwnie patrzył się na solniczki. Nagle, w przeciągu sekundy, solniczki wysunęły coś na kształt końcówki od miksera i wystrzeliły dwoma jasno żółtymi laserami. Jeden trafił w pierwszego, a drugi w drugiego. Obaj padli na ziemie.

EXTERMINATE!!!

Wykrzyczały głośno solniczki.

Zaczęły miotać laserami praktycznie wszędzie. Podrzucały pod uciekających Rebeliantów bomby i znikały by zaraz potem pojawić się tuż obok żołnierza. Luke, Han, Leia, Jess i ten od burgerów schowali się za wielką rurą. Gdy solniczki rozprawiły się już z ich ludźmi, spojrzeli na rurę. Prześwietlili ją. Wyrwali i ujrzeli naszych bohaterów.

EXTREMINA... Krzyknęli

I wtedy zupełnie z nikąd pojawiła się niebieska jak powierzchnia planety, budka telefoniczna.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.