FANDOM


Alternatywy
alternatywy

                                Część 1-Opowieść z Pewnej PlanetyEdytuj

Był sobie ludek imieniem August, nazwiskiem Poniatowski  Megust. Ludek ten był dziwacznym Małpoludem-Niby Songo. Pracował na polach uprawnych, aż tu ni stąd ni zowąd walnął go w łeb miecz świetlny.  W powietrzu wisiał najnowszy ścigacz-Bambarylisk 666. W scigaczu siedział jakiś idiota ubrany w czarny kombinezon z lajkry.  Wymachiwał mieczem świetlnym na lewo i prawo. Był to Darth Aborygen z Baru, akurat stamtąd wracał. Był pijany w sztok i rozrzucał miecze swych ofiar-Jedi na wszystkie strony róży wiatrów i jeszcze dalej. Wesoły Lord przypadkiem walnął mieczem naszego bohatera. Ten zły sobie pojechał, a z krzaków wyskoczył mały ludek. Ten ludek był z pozoru zwykłym ludkiem lecz tak naprawdę był Jedi o budzącym postrach wśród Sithów, i budzącym respekt wśród Jedi imieniu Dżemik i przerażającym nazwisku Sosik. Mistrz Dżemik wziął Małpoluda za rączkę i zaprowadził bez słowa do statku.  Dżemik miał niezły statek, który sam zbudował "o tymi rąsiami". Nagle nasz bohater zauważył innych lokatorów, mistrza Krowę, Mistrza Cyrkla Bojowego i Mistrza Derpa. Mistrz Krowa natychmiast wyjął miecz świetlny i o mało nie zabił naszego bohatera, nie mieczem, lecz Fantą z puszki która jak bomba wypadła mu z kieszeni i wyraźnie przyozdobiła Augustowi czoło pięknym odciskiem. Mistrz Dżemik, nie obronił go, gdyż wyszedł za potrzebą.  Na statku ujawniła się Babka Zielarka, która  postanowiła zostać kangurem yyy... Nie ta książka! No więc, wyjaśniła temu zakutemu móżdżkowi, czyli głównemu bohaterowi sytuację pod rządami Sithów. Nasz bohater po 10 uproszczeniu wypowiedzi o łatwiejsze słowa zrozumiał oco chodzi i postanowił dołączyć do subkultury Jedi. Tymczasem planetę atakuje z buta wbijając Lord Hahahahahahaha [...] który wypowiadając swe imię prawie się zakrztusił. Lord Śmieszek, no nazwijmy go jakoś po ludzku spotkał Dartha Aborygena i razem zaatakowali supermarket. Jednak pani kasjerka poradziła sobie z nimi za pomocą gazu pieprzowego i młotka. Lord Śmieszek, który się ocknął wziął pijanego towarzysza pod pachę i zwiał. Niestety byli tylko podrzędnymi Lordami na Arenie Międzysithowej, nadeszło prawdziwe zło-Najmhroczniejszy z Najmhroczniejszych Zamhroczonych Lordów-Darth Mhrok, rzeczywiście, oryginalne imię zaatakował ten sam supermarket, uniknął bohatersko ciosu młotkiem. Niestety pani kasjerka miała ze sobą także Kilof. Na szczęście Sitha miał ze sobą Nokię, i uniknął ciosu. Sith wezwał wsparcie, ale przez okno wbili Dżedaje i zaczęła się ostra bitwa na miecze. Nasz główny bohater, osoba niespełna rozumu rzucił mieczem w Mhroka. Mhroczny Lord akurat się schylił, a ten kretyn stracił  miecz. Dodatkowo kasjerka, omyłkowo przywaliła mu młotkiem i stracił przytomność. Gdy się obudził nie było mu zbyt wygodnie, razem ze swoimi kompanami wisiał w Mhrocznym Więzieniu na Mhrocznym statku Dartha Mhroka na łańcuchach. Mistrz Krowa, jeden z najlepszych Jedi przydał się i rozerwał swoje łańcuchy. Jednak zamiast pomóc kolegom, przeciął kraty i rzucił się w wir walki ze strażnikami. Został kretyn pokonany. Dekiel powtórzył jednak tą akcję, tym razem poszedł po rozum do głowy i pomógł kolegom. Nasz główny bohater, zgrywając Kozaka lecąc z mieczychem jak oszalały zaatakował Mhrocznego Lorda. Mhroczny Lord wystraszył się i uciekł do kapsuły zaczął rzucać w niego puszkami po coli. Obolały August jednak odkrył w sobie Pudziana i zaatakował go. Mhroczny Lord wywalił go do śmietnika, jednak jego bardziej ogarnięci koledzy szli po niego ze wsparciem więc ostatecznie się wystraszył i uciekł. Nasi bohaterowie wrócili do domu i uczyli kilka lat naszego Jedi, jak używać tego wszystkiego co niepotrzebne.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.