Na Star Wars Fanonpedii KAŻDY może tworzyć i rozwijać swoje opowiadania związane ze światem Gwiezdnych wojen. Wystarczy, że użyjesz poniższego formularza! Możesz także przeczytać opowiadania, które zostały już napisane – mamy ich aż 600!
Opuściwszy Kyrell Casino & Resort, Palmer ustawił kurs swojego statku na Sel'van, zgodnie z zaleceniem Lishiego Keefa. Utrzymywał on bowiem, iż na planecie tej stacjonowała grupa partyzantów, wywrotowców, którym przyświecał cel dostania się na Isolar – tam, gdzie Palmer i Jolene również chcieli się znaleźć. To stamtąd podobno pochodził, i tam miał swą bazę operacji łowca nagród, o którym wprawdzie wiadomo niewiele, lecz to o nim w krótkim czasie rozniosły się plotki po całym Sektorze Guoadarr'k i niemal każda istota zachwycała się jego nieuchwytnością i profesjonalizmem.
Tarkus wyszedł z hiperprzestrzeni. Podróż na Sel'van nie zajęła dużo czasu, ponieważ owa planeta znajdowała się w tym samym sektorze, co Kyrell. Troje załogantów przebywało na mostku; nie było to tak częste zjawisko, jak mogłoby się wydawać, bowiem Jolene spędzała większość czasu w swojej własnej kajucie, Palmer zaś, mimo bycia kapitanem, również nie uczestniczył aktywnie w pilotowaniu, tak więc rola pilota i wszystkie inne role, oczywiście, nie licząc dowódcy, przypadały droidowi L4-K3…
Czytaj dalej →
Blask był to nikły, niewiele większy od tego, jaki zwykle dawała jutrzenka, a jednak tyle wystarczyło, by postawić młodego Luke’a Skywalkera na równe nogi. Nadszedł wreszcie dzień, na który tak czekał, którego wypatrywał już od miesięcy; dzień, gdy – jak sądził – dane mu będzie zostać Jedi… O samych rycerzach słyszał jedynie z opowieści swojej mentorki, Ahsoki Tano, której historie, zwłaszcza o ojcu chłopaka zawsze wprawiały go w rozmarzenie i zachwyt. Nie dziwnym było więc, że teraz, gdy możliwie mógł podążyć ścieżką tych, których tak podziwiał, entuzjazm nie pozwalał mu spać. Słońce tymczasem niemal w całości wychyliło się spod tafli zewsząd otaczającego wyspę oceanu, a jego promienie coraz intensywniej przenikały przez krzywo ułożone kamienie składające się na ściany chaty. Teraz to, zarzuciwszy na siebie tunikę, Skywalker wybiegł z niej i udał się prędko do świątyni, gdzie to zapewne czekała już na niego mistrzyni.
Po chwili stał już przed murami starożytnego budynku, wzniesionego przez Jedi w czasach, gdy Zakon był jeszcze bardzo młody. Krótki korytarz prowadził wprost do największej, a zarazem jedynej komnaty, starannie wyżłobionej wewnątrz zbocza klifu. W centrum pomieszczenia znajdował się ozdobny kamień z mozaiką przedstawiającą jednego z założycieli Zakonu, a tuż obok - wyjście na prowizoryczny taras z kamieniem do medytacji. Ponad nim lewitowała Tano, która usłyszawszy kroki swojego podopiecznego opadła powoli na głaz, przerywając tym samym połączenie z Mocą.
- Witaj, Luke. – odezwała się po chwili. – Widzę, że wcześnie dziś wstałeś… Jesteś gotowy, by rozpocząć szkolenie?…
Czytaj dalej →
Misja na Qarbonarr została zakończona! Inkwizytorom udało się odnaleźć GALENA PANKSA i są gotowi odstawić go do wielkich placówek badawczych na Tessco – planecie na skraju Nieznanych Regionów. MI HOWA ciągle nurtuje tożsamość sabotażysty, który sprytnie zniszczył całą stację, ukrywając ślady swojego działania.
W międzyczasie otrzymują wiadomość z rozkazem udania się na planetę Mufastar-29, gdzie Inkwizytor MARR CHINN ma problemy z pokonaniem samotnego rebelianta CONN RADTA, ukrywającego się na tym właśnie świecie.
W tym samym momencie ROO PERT zostaje porwany przed Miechka I, który ewidentnie kryje jakąś tajemnicę...
Silne fale sztormowe, z głośnym hukiem uderzały o wystające czarne skały, porośnięte jasnozielonymi mchami i porostami. Spienione czubki rozbryzgiwały się na bazaltowych progach, tworząc mglistą poświatę w której drobne kropelki wody unosiły się jako jedna całość. Wilgotność powietrza była wyjątkowa duża również ze względy na to, że nisko nad wodą zawisły ciemne, ciężkie chmury z których po kilku sekundach lunął deszcz. Wśród śliskich skał mieściła się niewielka portowa miejscowość. Jej tereny były zabudowane niewielkimi domostwami i blokami zarówno nad, jak i pod ziemią. Budyneczki były w kolorach różu, szarości i zieleni… Czytaj dalej →
Korytarz nie był zbyt jasnym miejscem; panował w nim półmrok, mimo iż na zewnątrz dzień trwał w najlepsze. Światło przedostawało się do środka jedynie w postaci kolorowych smug powstałych na skutek jego przejścia przez witraże okien. Efektem tego fenomenu, popularnego w tym zakątku galaktyki, były różnorakie wzory widoczne na zabytkowej posadzce.
Wzdłuż niej właśnie teraz podążało dwoje białych dzieci. Prędkość, z jaką biegły one przed siebie, oraz emocje rysujące się na ich spoconych twarzach sugerowały strach. Był on wywołany przez niebezpieczeństwo, w jakim przed chwilą miały nieprzyjemność się znaleźć.
Chłopiec był o wiele niższy od dziewczynki, co sugerować mogło dość sporą różnicę wieku pomiędzy obojgiem. To on jednak, mimo że prawdopodobnie młodszy, zdawał się opiekować towarzyszką, a nie na odwrót. Co jakiś czas zatrzymywał się, aby dziewczynka mogła złapać oddech, oraz pocieszał ją, napominając, że z pewnością wszystko dobrze.
– Jeszcze tylko parę metrów! – powiedział, wskazując palcem przed siebie.
Dziewczynka podniosła oczy, nadal nie mogąc… Czytaj dalej →(5–40 BBY)
(50 BBY, 40–49 ABY)
(22–1 BBY)
(10–15 ABY)
(21 ABY)
(21–22 ABY)


































