
Sto Dwadzieścia, właściwie CT-120 był klonem mandaloriańskiego łowcy nagród Jango Fetta, stworzonym w trzydziestym drugim roku przed bitwą o Yavin przez kaminoańskich naukowców. Już w okresie płodowym doszło w jego ciele do niekorzystnej mutacji, w wyniku której tkanka tłuszczowa klona przybierała znacznie większe rozmiary niż u zdrowego człowieka.
Biografia[]
Wczesne życie[]
Sto Dwadzieścia stworzony został w Tipoca City jako jeden z milionów żołnierzy-klonów służących w Wielkiej Armii Republiki. W wyniku mutacji genetycznej, tkanki tłuszczowe CT-120 rosły ponad przeciętność, co uwydoczniło się wraz z lecącym czasem. W swoich czasach spędzonych jako kadet, Sto Dwadzieścia nie różnił się prawie od innych podobnych sobie klonów, dzięki czemu rozpoczął on szkolenie na żołnierza. Z biegiem lat, zmiany w jego ciele zaczęły się odznaczać coraz bardziej. Kaminoanie, w akcie łaski niezwykłym jak na ich rasę, nie zabili jednak wadliwego klona, a wcielili go za to do nowo powstałej służby porządkowej dla klonów, które mogły jako tako żyć.
W służbie Kamino[]
Sto Dwadzieścia nie dostał bynajmniej swojego imienia ze względu na numer, lecz przez wagę, jakiej sięgnął jego organizm. Chorobliwie otyły klon był niejednokrotnie wyszydzany przez swoich własnych braci ze względu na niezdolność do pełnienia służby, a na dłuższą metę – nawet do poprawnego funkcjonowania. Korytarze w Tipoca City, komory sypialne w barakach klonów, a nawet ławki na stołówce nie były bowiem przystosowane do kogoś takich rozmiarów jak Sto Dwadzieścia. Wraz z ciągle postępującym wzrostem jego wagi, CT-120 nie mógł już korzystać z części przeznaczonych do użytku przez innych obiektów.
Tajemniczy gość[]
W 22 BBY na Kamino, w celu zbadania sprawy tajemniczego łowcy głów, przyleciał Mistrz Jedi Obi-Wan Kenobi. Niedługo później, CT-120 oraz wiele innych klonów ze służby porządkowej, w tym 99, zyskał znacznie więcej pracy do wykonania. Kamino bowiem stało się pełnoprawną "hodowlą" nowych żołnierzy dla Republiki. Stacjonująca tam Jedi Shaak Ti potwierdziła użyteczność Sto Dwudziestki i innych klonów z defektami, dając im możliwość normalnego życia. Gwarancja dana przez togrutankę na nic się jednak zdała, i o ile inne "odrzutki" wykonywały swe zadania z honorem i czując, że są faktycznie częścią czegoś większego, CT-120 nie miał tyle szczęścia.
Depresja[]
Jak to jest, że nawet z krzywym kręgosłupem i ledwo mogąc stać na nogach, oni nie są tak nękani jak ja?Sto Dwadzieścia w myślach o innych uszkodzonych klonach.”
Sto Dwadzieścia chodził wiecznie nieszczęśliwy ze względu na bycie traktowanym gorzej niż człowieka.
99 zbierał wszystkie laury, stając się dobrym kompanem i honorowym członkiem oddziału Domino, Sto Dwadzieścia dalej był kozłem ofiarnym kadetów i ochroniarzy. Przez to, jak i gargantuiczną ilość obowiązków oraz brak pomocy ze strony kogokolwiek – Jedi, łowców nagród wynajętych do pomocy w szkoleniu, a nawet swoich własnych braci – CT-120 był sam.