FANDOM


Kanon
kanon

Kor Feryiimperialny oficer rasy Tokkas'si, główny założyciel post-imperialnej organizacji – Cienia Imperium. Znacząco przyczynił się do odnalazienia kryształu Ruusan.

Biografia Edytuj

Wczesne życie Edytuj

Urodził się na rodzimej planecie swojej rasy – Yan'narze. Wiódł tam spokojne i radosne życie wśród wielu członków wielkiego rodu, szanowanego przez większość innych. Nie uczył się w ogólnej szkole dla zwyczajnych dzieci – miał zajęcia indywidualne z zaufanymi ludźmi, jednak byli oni bardzo kosztowni. Feryi marzył aby zostać wielkim politykiem, wielbionym przez tłumy – dobrym przywódcą galaktycznego hegemona. Ostatecznie jednak zmienił swoje chęci, wstąpił do floty sił obronnych Yan'naru, gdzie szybko udało mu się awansować na komandora-porucznika. Po wstąpieniu jego ojczyzny do Republiki Galaktycznej zajął pozycję komandora we flocie tegoż państwa. Został jednak przydzielony do jednostki stacjonującej nad planetą Hyphosis, choć zapewniano go o przydziale na samym Yan'narze.

Trening Mocy Edytuj

Na Hyphosis znajdowała się filia świątyni Jedi, w której przebywało około 100 rycerzy. W 23 BBY Feryi odwiedził budynek, gdzie spotkał dawnego przyjaciela – Maxima Tiella, który posiadał już stopień rycerza. Jedi zaprosił przyjaciela na krótki trening, gdyż wykrył w nim spore stężenie midichlorianów, mimo wyraźnego zakazu rady. Zabrał go do pomieszczenia treningowego, gdzie akurat nikt nie przebywał. Próbował nauczyć go podstaw technik walki mieczem świetlnym i korzystania z mocy. W trakcie do pomieszczenia wszedł mistrz Jedi, który zarządzał filią. Obiecał, że zgłosi tą niesubordynację radzie, nie dał się wytłumaczyć Tiellowi. Maxim doskonale wiedział, że on nie żartuje. Wspólnie z Korem uknuli intrygę jego śmierci – zamordowali go o późnej godzinie w nocy, w jego mieszkaniu za pomocą pistoletu blasterowego, z którego korzystali członkowie lokalnego gangu Montip, wszystkie dowody, jakie podłożyli również wskazywały na nich. Kilka dni później policja Hyphosis zajęła się przestępcami, a Tiell nauczył Tokkas'si kolejnych sztuczek. Opanował techniki związane z poruszaniem się obiektów.

Wojny klonów Edytuj

Gdy rozpoczęły się wojny klonów Feryi niemal automatycznie został awansowany na komandora dostając pod swoje dowodzenie krążownik Acclamator. Na początku wojny brał udział m.in. w bitwie o Geonosis, Muunilinst oraz Christophsis. Wysławił się głównie dzięki oblężeniu Bastionu, które mimo porażki Republiki mocno osłabiło lokalne siły Separatystów. Podczas walk Tokkas'si unieszkodliwił trzy krążowniki wroga jednym Acclamatorem. Jeszcze przed końcem pierwszego roku wojny awansował na kapitana.

Po awansie głównie oczekiwał aż Konfederacja odważy się zaatakować którąkolwiek z planet sektoru Athin. Minęło pięć miesięcy nim niszczyciel Venator jaki otrzymał uzyskał chrzest bojowy. Zaatakowano wtedy planetę Yaarmorr, która była jedną z kluczowych lokalizacji sektoru dzięki znajdującym się tam fabrykom zdolnym produkować potrzebne uzbrojenie, droidy oraz pojazdy. Dzięki rozkazom oraz radom Tokkas'siego zniszczono i unieszkodliwiono połowę floty wroga, dzięki skutecznej strategii osłabiania osłon bombowcami eskortowanymi przez myśliwce, a następnie niszczenie przez nie silników oraz ostrzeliwanie przez większą jednostkę mostka głównego oraz zapasowego. Po tym wydarzeniu Separatyści przestali toczyć walki w sektorze, lecz konspirowali, co zostało utrudnione dzięki pojawieniu się senatora Darika Tilisa.

Konfederacja w tym czasie również gromadziła siły w Athin, o czym Feryi przekonał się rok później, gdy zaatakowali Hyphosis. W wyniku sabotażu przeprowadzonego przez droidy komandosy serii BX zginął ówczesny komodor systemu Hypho, czego skutkiem było przejęcie dowodzenia przez Feryi'ego – jeszcze kapitana, nad walkami. Początkowo miażdżono opór Republiki poprzez rozkojarzenie dowódcy, po kilku godzinach jednak to się zmieniło – Feryi przestudiował ich taktykę i z pomocą nowoprzybyłych posiłków zmusił agresorów do odwrotu. Do końca wojen klonów udało mu się zyskać stopień kontradmirała.

Mroczne czasy Edytuj

Feryi całkowicie popierał ideologię Imperium i był ślepo zapatrzony w jego dobro i słuszność istnienia. Na początku panowania nowego hegemona został przeniesiony do nowo utworzonej 12 floty Imperium, która czuwała na północno-wschodnimi regionami galaktyki. Feryi dowodził częścią statków floty i został dopuszczony do częściowej koordynacji działań mających na celu likwidację pozostałości po Separatystach. Z biegiem czasu jego podejście do hegemona minimalnie się zmieniało. Dostrzegł niezliczone zbrodnie dyktatorów głównie z regionów południowych Zewnętrznych Rubieży, jednak zarzucał winę bezpośrednio im, nie państwu. Sceptycznym okiem patrzył też imperatora, któremu to zarzucał brak zainteresowania zachowaniem moffów. Osobiście uważał, że planetom, które walczyły po stronie Separatystów należy się kara, jednak w zupełnie innej formie. Niestety kontradmirał niewiele mógł na to zaradzić.

W piątym roku przed bitwą o Yavin przeprowadzono nieudany zamach na Tokkas'siego, już w randze admirała. Zamachowcami byli niezidentyfikowani Mandalorianie, którzy głosili anty-imperialne hasła, jednak nie utożsamiali się z żadną dotychczasową komórką rebelii. Zaatakowali w momencie, gdy wszystko wskazywało na to, że Feryi samotnie przebywał w swoim biurze zajmując się wymaganymi sprawami. Okazało się jednak, że budynek był chroniony przez dziesiątki wyborowych snajperów, których nie udało się wykryć, a tym bardziej zauważyć. Również i w środku przebywało kilku szturmowców śmierci. Po wydarzeniu udało się schwytać tylko jednego terrorystę, jednak nie chciał on zdradzić towarzyszy. W ramach sprawy poszukiwań Mandalorian, Feryi wynajął Axera Maverica i Ryena Ordo. Łowcom udało się wyciągnąć informacje od więźnia, więc zgodnie z poleceniem poinformowali admirała i wyruszyli na łowy. Wrócił jedynie Ryen bez żadnego zbiega mówiąc, że Maveric zaginął, jednak wcześniej razem zabili terrorystów.

Wojna domowa Edytuj

Gdy rozpoczęła się galaktyczna wojna domowa często w obszarze działań floty pojawiały się pojedyncze jednostki Sojuszu dla Przywrócenia Republiki, który od dwóch lat nieustannie rósł w siłę, jednak był gromiony przez imperialną potęgę. Gdy bunty w tamtym obszarze zostały opanowane, a Feryi'ego awansowano na komodora, a wkrótce potem na admirała floty, przeniesiono całą dwunastkę z powrotem na Hyphosis. W tym czasie planeta sporo przeżyła, a już po powrocie Tokkas'si musiał się zająć nowym zagrożeniem, choć prawdopodobnie związnym z zaginięciem Maverica – tajemniczą mandaloriańską organizacją terrorystyczną nieposiadającej ściślejszej nazwy, choć często sami siebie zwali Nowymi Mandalorianami. Przy pomocy Casiana Ordo bandytów udało się ekspresowo pokonać, a najważniejszych członków schwytać i przesłuchać. Wśród nich był Maxim Tiell, który pałał nienawiścią do Feryi'ego i poszukiwał starożytnego artefaktu – kryształu Ruusan. Feryi dołączył się do poszukiwań.

W poszukiwaniu kryształu Ruusan Edytuj

Po bitwie o Endor Edytuj

Wielki admirał Edytuj

Kampania Yaarmorrska Edytuj

Najwyższy Porządek Edytuj

Charakter Edytuj

Stosunki Edytuj

Kanon
kanon
Emblem Imperium

Michael2310/Brudnopis2

Helska II

Nie było wiele czasu. Nagłe zniknięcie Tiella było informacją krytyczną, na którą reakcja Imperium powinna być automatyczna, jednak dopiero teraz zdecydowano się na wysłanie odpowiednich jednostek na tą jałową, wręcz martwą planetę, przesiąkniętą Mocą, której obecność zdawała się wręcz rozrywać jej jądro. Lecz to nie było spowodowane korzeniami niebiańskiego ciała. Osoby, a przede wszystkim tajemnicze przedmioty wytwarzały otoczkę nikczemnej energii.
Dalekosiężne skany, mające swoje źródło u najbliższego w pełni bezpiecznego punktu między terenami szybko sprzymierzonymi pod skrzydłem Feryi'ego a obszarem przypisywanym zagrożeniu, które przecież było jednym z wielu dziedziców Imperium, wykazały iż nad Helską nie znajduje się żadna, potencjalnie nieprzyjazna, jednostka. Admirał zdecydował się wysłać na wskazaną lokalizację oddział komandosów na pokładzie korwety Raider. Ten typ jednostki, choć wydawał się pospolity, był wykorzystywany przede wszystkim do transportu elity Imperium. Początkowo jednak, jeszcze przed opracowaniem fregaty Lancer, rolą korwety była eskorta potężnych gwiezdnych niszczycieli, których mankamentem była słaba efektywność w walce z lotnictwem.
Okręt osiadł na kamiennej powierzchni, wysuwając podpory. Trap wynurzył się, wpuszczając do wnętrza czyste powietrze, wypuszczając zaś oddział komandosów. Czarne pancerze, będące zmodyfikowaną wersją opancerzenia zwiadowcy, zlewały się z mrokiem nocy, zaś puste wizjery nadawały dodatkowej maski.


Obok dawania możliwości tworzenia swojego własnego świata Gwiezdnych wojen celem Star Wars Fanonpedii jest gromadzenie twórczości znanej jako fanfiction. Opowiadań pisanych rozdziałami, które tworzymy od ponad trzech lat, jest już ponad 403, jednak ich liczba stale wzrasta.

Legendy
legendy
Sw logo

Michael2310/Brudnopis2

Prolog


Thrawn zawiódł niemal dekadę temu. Powrót imperatora napawał pozostałości dawnej hegemonii w radość, dumę oraz spokój i wiarę. Było to jednak przedwcześnie. Nie minął rok, a sukcesja królowania ponownie została oddana w ręce odrodzonej Republiki, która poprowadziła skuteczny kontratak na imperialne rejony, doprowadzając do sromotnej porażki wielu wybitnych dowódców – zginął wielki moff Andros Dorvin, a wraz z nim zbiegły komodor Crix Harrus. Imperium nie mogło dłużej znosić tego wstydu – kampania Orindy, a później Imperium Odrodzone na czele z lordem Hethrirem, pod nim Desannem oraz admirałem Fyaarem, po których śmierci rolę przejęła Tavion Axmis, z osobna, zapowiadały się rewelacyjnie. Przywiało to jedynie kolejne porażki. Losy wojny były już właściwie rozstrzygnięte.
We mgle porażek rozkwitła nowa iskra zapalająca knot zwycięstwa. Nad wyrywkiem niedobitków pełne zwierzchnictwo przejął Claudius Rodney, moff, który ukrywał się, czekając na odpowiedni moment do szturmu. Kolejna imperialna kontrofensywa, poprowadzona z centrum nadsektoratu Haiyan, zgodnie z tradycją, rozpoczęła się serią sowitych sukcesów, odbierając rejony dochodzące aż do Naboo. Szybko jednak rozpoczęła się obrona Republiki, która zdołała się ocknąć przed porażką. Skuteczna, mimo podziału na dwa fronty w Galaktyce.


I
– Hjarnanie... Ileż ja bym dał, aby zapuścić się jak najdalej od tego burdelu. Aby położyć się na wygodnym piasku, na słonecznej plaży, nie będąc strudzonym całą tą wojną, której los jest przesądzony. Która przesądzi los Galaktyki – wypowiedział człowiek, którego insygnia na piersi wskazywały osadzenie w randze komodorskiej chwalebnego Imperium. Spoglądał na mgławicę, w kosmos zabrudzony purpurową skazą, pyłem rozpowszechnionym w rejonie, w jakim się znajdował. Mówił jednak jedynie do cienia. Cienia samego siebie. – Hjarnanie, gdybyś tylko tu był.
Oficer, stępując odwrócił się, przemierzając metry podłogi pomieszczenia dowodzenia. Na całym statku nie było nikogo żywego. Był tu tylko Michael Ardinn – człowiek, którego życie po ponownej śmierci prawdziwego, jedynego godnego chwały imperatora zniszczyło i dobiło. Zatrzymał się przed grodzią, która ociężale się rozsunęła, ledwo zipiąc na resztkach zasilania, usłyszawszy charakterystyczny dźwięk, jakby uderzenie, któremu towarzyszyły wibracje. Zacisnął mocno zęby i zmrużył oczy, a następnie odwrócił się, zauważając biały, trójskrzydły pojazd. Ruszył dalej, schodząc setkami stopni, jadać kilkoma windami do sekcji hangarowej, naczelnego imperialnego gwiezdnego niszczyciela.
"Znowu to samo" – pomyślał zażenowany, widząc lądujący pojazd w hangarze jego jednostki. Pomieszczenie ledwo trzymało się kupy, wszelkie oświetlenie znajdowało się na skraju działania, wszędzie latał kurz, a za barierą energetyczną dało się zauważyć typowe uszkodzenia spowodane przez energożerne Mynocki.
– Komodor Michael Ardinn. Lecisz z nami – zawiadomił głośno, schodząc po trapie jasnego promu, człowiek, którego majestatyczne ruchy, umundurowanie oraz eskorta wskazywała na wysokie postawienie w szeregach resztek Imperium.
– Nie ruszam się stąd – odparł z dozą ignorancji komodor.
– Zamilknij albo osobiście rozstrzelam cię tutaj, na miejscu. A twoje ścierwo i twój żałosny okręt zostawię kosmicznej szkaradzie na pożarcie.
Ardinn nie odparł słowem na zdanie pełne pogardy. Kilkanaście sekund całkowitej ciszy zapieczętował uśmiech wysłannika, który dopełniły głośnie odgłosy tupania po metalowej powierzchni, wprost spod butów kolejnego imperialnego. Ukazując swoją twarz na słabe światło, spowodował nagły, nieogarnięty szok w duchu i ciele komodora, który w przypływie nieokiełznanej agresji sięgnął po pistolet. Jego ruchy przerwała niespodziewana wiązka, wygenerowana przez podobny model broni, przebijająca jego tułów. Człowiek upadł na kolana przed ludźmi, którzy w uśmiechu odwrócili się, wchodząc spowrotem do białego promu. Trap schował się za nimi. Z wypalonej rany zaczęła ciec w niewielkich ilościach gęsta krew. Siła silników pojazdu odepchnęła oficera w tył. Zdradzony człowiek, resztkami sił, krzyknął pełnią swojego głosu.
– Twentile!


II
– Bez Pellaeona u boku, nie mamy o co grać. Potrzebujemy silne i zjednoczone państwo, które zatopi Republikę pod swoim ciężarem. Wspólne, przemyślane i uzupełniające siebie manewry to podstawa, tymczasem ci na górze dają sobie powoli spokój i czas na odpoczynek. Poddają się – wywodził się naczelnik jednego z pozostałych państw imperialnych, przywódca Związku Dla Przywrócenia Imperium Galaktycznego, moff nadsektoratu Haiyan. Claudius Rodney. Człowiek, o którego przeszłości nic nie wiadomo, jest mglista jak głębiny Dac.
Do pomieszczenia wkroczyła dwójka osób, tych które wcześniej przyczyniły się do zakończenia żywotu komodora Ardinna, zwracając uwagę reszty zgromadzonych w ciemnym, czystym pomieszczeniu.
– Pavulon, Twentile. Gdzie Ardinn, macie informacje o Evornie? – zapytał do przybyszów główny rozmówca trwającego spotkania.
– Ardinn nie żyje. Szturmowcy w akcie obrony musieli go zastrzelić, bowiem zagrażał życiu mojemu i życiu adiutanta. Bardzo mi przykro z tego powodu... To był dobry przyjaciel i wybitny dowódca. W związku z tym nie byliśmy w stanie udzielić pytań o admirała Evorna – odparł Hjarnan Twentile, udając zażenowanie zaistniałą sytuacją, nie czując przy tym ani odrobiny wyrzutów przez kłamstwo.
– Niekompetentni. Twentile, Pavulon, jesteście imbecylami. Siadajcie na swoich miejscach.


Obok dawania możliwości tworzenia swojego własnego świata Gwiezdnych wojen celem Star Wars Fanonpedii jest gromadzenie twórczości znanej jako fanfiction. Opowiadań pisanych rozdziałami, które tworzymy od ponad trzech lat, jest już ponad 403, jednak ich liczba stale wzrasta.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.