FANDOM


Autor: Patryk8881
Kanon
kanon
Real
Świat rzeczywisty

Sw logo

Patryk8881/Brudnopis
Coruscant, perła światów jądra, i stolica Galaktyki, oświetlenie powoli zmieniało się w noc . Hermengilda szła spokojnie, przemierzając powolnym truchtem jedną z alejek na osławionym dzięki przestępczości i gangom, poziomie 1313 planety-miasta. Minęła właśnie jednego z przedstawicieli rasy H'nemthe, przypatrując się jego twarzy w dziwnym kształcie,po chwili przypatrywania się mogła bezpodstawnie stwierdzić że był łowcą nagród. Znoszona zbroja z wieloma śladami od strzałów i uderzeń, oraz u pleców karabin mówiły same za siebie.

Przy okazji upewniła się czy jej pas dalej zawiera zwisający miecz świetlny z żółtym krzyształe, o krzyżowej rękojeści, niezwykle rzadkiej, uważanej wręcz za zapomnianą, jej mistrz zawsze powtarzał jej zgodnie ze starożytnym porzekadłem Jedi, że owa broń jest jej fizyczną i duchową częścią, i to na niej będzie musiała by przeżyć.
Niestety... jej mistrz zginął, tak samo jak prawdopodobnie reszta zakonu Jedi. Czasem wpratrując się w gwiazdziste niebo zastanawiała się nad losem wielu jej przyjaciół oraz idolów - nad losem Ahsoki, która odeszła z zakonu, a była jej dobrą przyjaciółką, pomyślała że ta może sobie gdzieś tam żyje między gwiazdami, wielkiego mistrza zakonu
Yody, bohatera wojny Anakina Skywalkera...
Jej rozmyślenia nad dawnym życiem, przerwał odgłos wystrzałów z blastera, właściwie nie z blastera - z wielu blasterów. W geście obrony odpięła od pasa swój miecz świetlny, i trzymając go pod płaszczem by nie ujawnić
swojej prawdziwej tożsamości. Dobrze że tego nie zrobiła bo po chwili, zauważyła że to tylko wymieniające ostrzał dwa gangi, co było pospolitym widokiem w tej części Coruscant.
"Wciąż jestem strażniczką pokoju" - pomyślała, zbliżając się do zwaśnionych grupek. W locie zatrzymała lecące pociski laserowe i posłała je w ściany.
-Co do?! - zakrzyknął czerwonoskóry Devaronianin mierząc w padawankę z blastera.
Ona przyciągnęła do siebie blaster mocą po czym wyjęła z niego magazynek.
-Myślę że przemoc nie będzie konieczna... - rzekła i rzuciła blasterem w kąt, reszcie jego ziomków nie spodobał się taki obrót zdarzeń. Druga grupka widząc umiejętności padawanki uciekła:
-Oni już podjęli decyzję - czas na was...

Grupka do której należał Devaronianin momentalnie wystrzeliła w kierunku Jedi kanonadę z blasterów, ona wyjęła swój chowany pod płaszczem miecz świetlny.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.